Strona główna>Świat>OPINIA: Żadnych złudzeń: Czy bezpieczeństwo Europy będzie kształtowane na Wschodzie?
Świat
OPINIA: Żadnych złudzeń: Czy bezpieczeństwo Europy będzie kształtowane na Wschodzie?
Autor tekstu: Michał Kujawski / Źródło :kyivpost.com
Dodano: 25.01.2026
Foto: Polski F-35 / Źródło: www.wojsko-polskie.pl
Udostępnij
Niepewność związana z polityką Trumpa i bezczynnością UE popycha Europę Wschodnią w kierunku bliższych sojuszy wewnętrznych, a wojna na Ukrainie przesuwa pytanie z „czy” na „kto zapewni bezpieczeństwo Europie”.
Na krótko przed konferencją w Davos minął rok od zaprzysiężenia Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Był to rok pełen zwrotów akcji, niepokoju i nieprzewidywalności. Jednocześnie w całej Europie, a szczególnie w Niemczech i Francji, siły polityczne sceptyczne wobec wspierania Ukrainy i osłabiania jedności kontynentu zyskują na sile. W rezultacie coraz częściej pojawiają się wezwania do budowania „koalicji w ramach sojuszu”.
Foto: Prezydent Litwy Gitanas Nauseda rozmawia z prasą po przybyciu na posiedzenie Rady Europejskiej, na którym 27 przywódców UE będzie omawiać kwestie Ukrainy, europejskiej obronności, ostatnich wydarzeń na Bliskim Wschodzie, konkurencyjności, mieszkalnictwa i migracji. Spotkanie odbędzie się w Brukseli 23 października 2025 r. (Zdjęcie: NICOLAS TUCAT / AFP) / Źródło: kyivpost.com
Znajduje to odzwierciedlenie we wzmożonej aktywności dyplomatycznej od 2022 r. pomiędzy państwami wschodniej flanki NATO i regionu Morza Bałtyckiego, a także w rosnącej liczbie umów dwustronnych, w tym tych skoncentrowanych na bezpieczeństwie.
Już w marcu Polska będzie gościć liczną delegację ze Szwecji, w skład której wejdą członkowie rodziny królewskiej i ministrowie kluczowych resortów. W najbliższą niedzielę w Wilnie odbędą się uroczystości upamiętniające rocznicę Powstania Styczniowego.
Na zaproszenie prezydenta Gitanasa Nausėdy Litwę odwiedzą m.in. prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i prezydent Polski Karol Nawrocki. Spotkania te z pewnością wykroczą poza symboliczne upamiętnienia wspólnej historii, jakkolwiek ważne by one nie były, o czym pisaliśmy już wcześniej .
Z Finlandii do Bosforu
W kontekście „koalicji w ramach sojuszu”, apel prezydenta Zełenskiego o utworzenie wspólnej, 300-tysięcznej armii spotkał się z szerokim odzewem. Na razie pozostaje to propozycją polityczną, mającą na celu mobilizację bardziej proaktywnej polityki. Niemniej jednak wiele krajów podziela te obawy, powiązane konkretnymi interesami bezpieczeństwa. Choć retoryka Unii Europejskiej pozostaje jednoznacznie proukraińska, w praktyce brakuje jej woli politycznej do zdecydowanych, systemowych działań – takich jak wykorzystanie zamrożonych rosyjskich aktywów czy skuteczna walka z rosyjską flotą cieni. Na te niedociągnięcia zwrócił uwagę w Davos prezydent Nawrocki, a także administracja USA.
Mimo to, znaczna część krytyki spadła przede wszystkim na prezydenta Ukrainy. Nic dziwnego: sytuacja Ukrainy jest niezwykle trudna, a powolna, uprzejma dyplomacja połączona z uprzejmą wdzięcznością nie przyniosłaby wymiernych rezultatów. Argumenty Zełenskiego są bardzo zbliżone do tych, które wielokrotnie powtarzał prezydent Polski; różnica polega na tym, że Nawrocki reprezentuje państwo członkowskie UE, które nie potrzebuje tak pilnej pomocy. Co ciekawe, najostrzejsza krytyka UE pochodzi głównie z krajów graniczących z Rosją – i to nie przypadek.
Faktem pozostaje, że nie wszystkie kraje europejskie są gotowe na podjęcie radykalnych kroków, takich jak całkowite zerwanie handlu z Rosją. Rosyjska ropa naftowa nadal jest kupowana. Czy to się zmieni, pozostaje niejasne, choć w czwartek prezydent Francji Emmanuel Macron triumfalnie ogłosił wejście Francji na pokład rosyjskiego tankowca objętego sankcjami. Warto również pamiętać, że Europa ponosi główny ciężar finansowy wspierania Ukrainy. Tuż przed przemówieniem Zełenskiego w Davos zatwierdzono pożyczkę dla Ukrainy w wysokości 90 milionów euro, co podkreśla złożoność i niejednoznaczność obecnej sytuacji. W tym kontekście ostre słowa Zełenskiego mogą zostać z czasem wybaczone i ostatecznie wpisać się w szerszy wspólny front państw wschodniej flanki.
Patrząc ściśle z perspektywy polityki bezpieczeństwa, wzmożona aktywność na wschodniej flance NATO jest od dawna rzeczywistością. Jest ona widoczna w rozmieszczaniu wojsk, inwestycjach w bezpieczeństwo, wspólnych ćwiczeniach i ścisłej współpracy pomimo różnic ideologicznych. Proces ten rozciąga się od Finlandii po Bosfor. Turcja, często postrzegana jako niewiarygodny partner, ma jednak własne interesy na Morzu Czarnym, pozostaje członkiem NATO i konkuruje z Rosją na wielu poziomach.
Gdzie w tym wszystkim mieści się Trump?
Obawy sojuszników dotyczące polityki Trumpa mają w dużej mierze charakter emocjonalny – wynikają z obaw o nieprzewidywalność i zachowania wykraczające poza przyjęte normy. W praktyce niewiele z jego najbardziej kontrowersyjnych pomysłów przełożyło się na rzeczywistość: Kanada nie stała się kolejnym państwem USA; nie doszło do resetu stosunków z Rosją pomimo hojnych ofert; i chociaż pomoc finansowa dla Ukrainy została zawieszona, współpraca wywiadowcza jest kontynuowana – według niektórych źródeł, wręcz się nasiliła, wraz z zielonym światłem dla ataków na cele głęboko w Rosji.
Polityka USA pozostaje niejednoznaczna i nie zawsze zgodna z interesami Ukrainy lub wschodniej flanki NATO, ale historycznie rzecz biorąc, nie powinno to dziwić. W 1991 roku prezydent George Bush wygłosił słynne przemówienie „Kijów Kurczaka”, a w 2005 roku w Doniecku Barack Obama – wówczas senator – osobiście nadzorował demontaż ukraińskiej broni konwencjonalnej. Warto również zastanowić się nad przyszłością: co jeśli po Trumpie podąży jeszcze silniejszy izolacjonista lub przywódca, który całkowicie przekieruje zaangażowanie USA z Europy na Pacyfik?
Mimo to utrzymywanie dobrych relacji ze Stanami Zjednoczonymi pozostaje kluczowe – choćby ze względu na dostęp do niezrównanego uzbrojenia i poparcie dla inicjatyw takich jak Inicjatywa Trójmorza, którą popierają Republikanie. Relacje amerykańsko-rosyjskie również dalekie są od przyjaznych. Jednocześnie najsilniejszą gwarancją bezpieczeństwa jest silna armia danego kraju – i ten argument jest słuszny. Nie oznacza to jednak, że Unia Europejska powinna zostać skreślona. Pomimo krytyki, pozostaje ona silnym graczem i ponosi znaczną część ciężaru bezpieczeństwa.
Dalsza integracja Ukrainy i jej dążenie do struktur sojuszniczych jest zatem zarówno uzasadnione, jak i konieczne. Nie jest też przesądzone, że siły postrzegane obecnie jako radykalne lub prorosyjskie nie przesuną się w stronę politycznego centrum, gdy już dojdą do władzy – przykład Giorgii Meloni we Włoszech pokazuje, że taka „melonizacja” jest możliwa. Podobnie należy pielęgnować relacje ze Stanami Zjednoczonymi, ponieważ pozostają one bliskim partnerem i same potrzebują Europy, szczególnie w kontekście rywalizacji z Chinami.
Jednocześnie kluczowe jest myślenie „nieszablonowe” i budowanie sojuszy regionalnych. Z perspektywy Ukrainy sojusze te okazały się kluczowe w pierwszych dniach wojny w 2022 roku. Kraje sąsiadujące z Ukrainą i Rosją – na czele z Polską i państwami bałtyckimi – bez wahania dostarczały sprzęt wojskowy, przyjmowały uchodźców i rozpoczęły ofensywę dyplomatyczną w imieniu Kijowa. Takie wsparcie było również widoczne podczas pomarańczowej rewolucji i Euromajdanu.
Poglądy wyrażone w niniejszym artykule są poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy Kyiv Post.
Autor tekstu: Michał Kujawski, warszawski dziennikarz zajmujący się regionem Europy Środkowo-Wschodniej i były szef działu spraw bieżących w TVP World, jest specjalnym korespondentem Kyiv Post.
Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.
Ściśle niezbędne ciasteczka
Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.
Jeśli wyłączysz to ciasteczko, nie będziemy mogli zapisać twoich preferencji. Oznacza to, że za każdym razem, gdy odwiedzasz tę stronę, musisz ponownie włączyć lub wyłączyć ciasteczka.