Strona główna>Ludzie>Jak w romansie historycznym – narodziny Pawła, syna Katji i Antoniego Tyszkowskiego!
Ludzie
Jak w romansie historycznym – narodziny Pawła, syna Katji i Antoniego Tyszkowskiego!
Aneta Gieroń
Dodano: 29.04.2026
Magda Skubisz. Fot. Tadeusz Poźniak
Udostępnij
Z Magdą Skubisz, pisarką i wokalistką, rozmawia Aneta Gieroń
Aneta Gieroń: Piąty tom sagi rodu Tyszkowskich – „Nóż i piołun”, to też pięć lat Twojego literackiego życia z Antonim, Józefem i ich matką Wiktorią Tyszkowskimi, niezwykłą, galicyjską rodziną z XIX wieku, których rodzinna kaplica grobowa znajduje się na wzgórzach Kalwarii Pacławskiej. Jak ta historia odmieniła Twoje pisarskie życie i jak odmieniła Ciebie, Magdę Skubisz z Przemyśla?
Magda Skubisz: Gdy w 2022 roku ukazała się pierwsza część sagi – „Aptekarka”, zarówno ja, jaki i wydawnictwo stanęliśmy przed wielką niewiadomą. Drżeliśmy, co dalej, ale byliśmy gotowi podjąć ryzyko. Pięć lat temu wszyscy pisali albo czytali wyłącznie kryminały, prawie nikt nie interesował się gatunkiem literackim, jaki my zaproponowaliśmy, czyli romansem historycznym. To był naprawdę odważny krok – wprawdzie wcześniej napisałam już serię z wątkiem romantycznym, ale to była literatura współczesna z kompletnie innym językiem od tego, jakim posługuję się w książkach poświęconych Tyszkowskim.
I… wielki sukces od pierwszego tomu, który nawet Ciebie zaskoczył!
Mnie i mojego wydawcę. Od początku miałam ogromne wsparcie w Media Rodzinie. Wydawnictwo „Gorzka Czekolada” (imprint Media Rodzina) uwierzyło we mnie i wypromowało Tyszkowskich, tak, że stali się rozpoznawalni w całej Polsce. Jestem im za to ogromnie wdzięczna.
Jakby ta historia z XIX wieku, która zdarzyła się naprawdę, genialna do opisania, czekała specjalnie na Ciebie, dziewczynę z Pogórza Przemyskiego. Rzeczywistość prześcignęła fikcję.
Może zadziała się magia? W 2008 zadebiutowałam książką “LO Story”, potem była powieść Dżus&dżin”, następnie „Chałturnik” i „Master” z 2018 roku. Ale żadna nie przyciągnęła tylu czytelników, co saga Tyszkowskich. I żeby była jasność – nie uważam, bym od 2022 roku zaczęła lepiej pisać. W każdą moją książkę wkładam ogrom serca i zaangażowania, ale tak, to Tyszkowskich czytelnicy pokochali miłością trwałą i wielką. Myślę, że wielka w tym zasługa głównego bohatera, Antoniego.
Od pierwszych stron „Aptekarki”, a potem w kolejnych tomów czułaś, że to jest opowieść, która może zachwycić?
Chyba tak… Ta historia ogromnie mnie porwała, dzieje rodziny Tyszkowskich pochłonęły mnie do tego stopnia, że zrobiłam wszystko, by ich opisać, ożywić w książce. Mimo że nie jestem historykiem, to podporządkowałam całe życie tej opowieści, by jak najpełniej wejść w XIX-wieczną rzeczywistość. Zanurzyłam się w język z epoki, mentalność, ówczesną geopolitykę i politykę lokalną, topografię terenu, kuchnię, stroje, obyczajowość. I tak jest do dziś. Jedną nogą nieustannie tkwię w XIX wieku.
Każdy kolejny tom, to kolejne, mozolne godziny researchu?
Pisząc romans z szerokim tłem historycznym czuję się odpowiedzialna za każdy detal. Wymaga to ogromnej pracy i dyscypliny. Sprawdzam każdy szczegół architektoniczny, konsultuję każdą recepturę zielarską opisaną w książkach. Stąd też tyle podziękowań i konsultantów na ostatnich stronach moich powieści, zwłaszcza dla osób, które towarzyszą mi w tej podróży od początku, jak mój sąsiad, Janusz Dedio – regionalista i ekspert od rodziny Tyszkowskich. Taka drobiazgowość w oddaniu wierności epoki może nie jest dzisiaj w cenie, ale uważam, że właśnie dbałość o szczegóły odróżnia książkę historyczną od literatury fantasy.
Wydając „Aptekarkę” uwierzyłaś też, że możesz żyć z pisania?
Każdy autor o tym marzy. Wydaje mi się, że coraz bliżej do dnia, kiedy będę mogła powiedzieć: „utrzymuję się z pisania książek.” Saga Tyszkowskich otworzyła przede mną nieznany dotąd świat – ta seria ma nieustannie powiększające się grono czytelników oraz fanów, którzy wciąż domagają się kolejnych tomów. Skutkiem ubocznym jest presja – potwornie obciążająca, niekiedy nawet paraliżująca, ale przyjmuję ją z dobrodziejstwem inwentarza. Oswajam presję i traktuję ją jak tremę przed koncertem; w końcu mam za sobą dwadzieścia pięć lat występów na scenie przed wymagającą publicznością.
Dzięki Tyszkowskim po raz pierwszy od dawna mogłam „pomieszkać” we własnym domu. Kiedyś żyłam w nieustannym pędzie, a właściwie niekończących się podróżach pociągiem z Przemyśla do Rzeszowa i z powrotem. Dziś, choć dużo pracuję, robię to stacjonarnie.
Piąty tom „Nóż i piołun” może zaskoczyć kompletnie inną narracją w porównaniu do poprzednich powieści. Nie ma głównej intrygi, raczej rozwiązujesz problemy z wcześniejszych tomów. Dlaczego tak?
Zależało mi na przemianie psychologicznej bohaterów, a skoro dążę do romantycznego połączenia dwójki głównych postaci: Katji oraz Toniego, oboje muszą mieć czas i przestrzeń, by dać sobie szansę. Zmieniające się okoliczności zewnętrzne i warunki pozwalają głównym bohaterom lepiej się poznać. Dlatego akcja nie dzieje się w jednym konkretnym miejscu, ale przenosi się do różnych miejscowości na terenie Podkarpacia.
Zamek w Sanoku, drzeworyt Franciszka Kostrzewskiego z 1863 roku. Źródło domena publiczna
W tej miłości odrobinę goni Cię czas. Opisujesz zdarzenia z 1855 roku, a w 1856 roku musi urodzić się Paweł Tyszkowski – owoc wielkiej, choć zakazanej namiętności, rusińskiej włościanki Katji i polskiego szlachcica Antoniego Tyszkowskiego.
Muszę jakoś doprowadzić do narodzin Pawła. (śmiech) Mogłabym wprawdzie nie trzymać się tak ściśle faktów historycznych, ale od pierwszego zdania powieści pozostaję im wierna i tak już zostanie.
Miłośnicy romansowego wątku książki już się cieszą, ale wracając do historycznych detali – w piątym tomie przywołujesz ciekawe fragmenty dotyczące Wiktorii, matki Antoniego Tyszkowskiego i jej o dwie dekady młodszego kochanka, Maksymiliana Mroczkowskiego.
Maksymilian to niezwykle interesująca postać. Najprawdopodobniej brał udział w Kampanii Węgierskiej w 1848 roku, a wcześniej w Powstaniu Krakowskim w 1846 roku. Ważna jest również inna historyczna bohaterka – Draganka. Natknęłam się na jej opis w „Roku 1846. Kronice dworów szlacheckich”księdza Stefana Dembińskiego. Motyw Draganki wiąże się z osią wydarzeń w „Nożu i piołunie”, bowiem główną rolę w powieści odgrywa tajemniczy nóż – własność hrabiego Zygmunta Aleksandra Tarło herbu Topór, zmarłego w 1654 roku i pochowanego w kościele pw. Matki Bożej Anielskiej OO. Franciszkanów w Zakliczynie. W czasie rabacji galicyjskiej nagrobek został poważnie zdewastowany. Ślady „demolki” widać do dziś, ale kto to zrobił i po co – odpowiedź w piątym tomu sagi rodu Tyszkowskich.
W części „Nóż i piołun” szeroko opisujesz receptariusz Batko Mazana, zielarza, który wychowywał Katję, a którego zapis zielarskich specyfików wydaje się wręcz cudowną księgą.
To zapowiedź ważnych wątków, które pojawią się w szóstym tomie. Chcę opisać, jak ceniona i wykorzystywana przez dyplomowanych lekarzy była w XIX wieku wiedza zielarska. Dość często się zdarzało, że lekarze sięgali do starych przepisów, by następnie wyekstrahować z ziół substancje czynne i nadać im formę bardziej przyswajalną dla chorych. Tak było choćby z aspiryną, pozyskaną z kory wierzby i wiązówki błotnej.
Nagrobek Zygmunta Aleksandra Tarło herbu Topór (zm. w 1654 r.) w kościele pw. Matki Bożej Anielskiej OO. Franciszkanów w Zakliczynie. Wykonany z czarnego marmuru i alabastru pomnik został uszkodzony podczas dewastacji klasztoru w 1846 roku, kiedy to chłopska banda pod wodzą Draganki utrąciła posągowi buławę… Fot. Krzysztof Godycki
W poprzedniej powieści kluczowy był Trakt Dobromilski. W piątym tomie najważniejszy jest Trakt Sanocki, czyli droga prowadząca z Przemyśla do Sanoka oraz sam zamek (obecnie Muzeum Historyczne), w przeszłości siedziba cyrkułu sanockiego.
Zamek w Sanoku stał się idealnym tłem, by pokazać matkę Antoniego jako kobietę zdolną do wielkich czynów w imię miłości. To duży kontrast, jeśli chodzi o wizerunek Wiktorii Tyszkowskiej, jaką znamy z wcześniejszych tomów — zimnej, bezwzględnej kobiety, bez litości obchodzącej się z Katją, czy doprowadzającej do śmierci Ludmiły, w której zakochany był jej młodszy syn, Józef. Co więcej, Wiktorii udało się opuścić cyrkuł w nienaruszonym stanie. Duża w tym zasługa dr. Andrzeja Romaniaka z Muzeum Historycznego w Sanoku, który wskazał mi jedno jedyne miejsce na zamkowej skarpie, skąd Tyszkowska mogła spaść, nie tracąc przy tym życia.
Gdy opisujesz zachowanie Wiktorii, ale też Katji, aż trudno uwierzyć, że przywołujesz postaci z połowy XIX wieku. Ich niezależność jest imponująca.
W przypadku Wiktorii było to jak najbardziej możliwe. Była zamożną, szlachetnie urodzoną wdową posiadającą własny majątek. Paradoksalnie, w tamtych czasach wdowieństwo mogło być przepustką do wolności — pod warunkiem, że miało się odpowiednie środki finansowe. Młody kochanek stanowił oczywiście pretekst do plotek, ale jednocześnie bywał tolerowany, jeśli pozycja i majątek wdowy budziły respekt w towarzystwie. Epoki przemijają, pewne schematy ludzkiej natury pozostają niezmienne.
Wracasz też z opisami ziół.W tomie „Nóż i piołun” przytaczasz przepis na ziołową mieszankę antydepresyjną, której receptura pochodzi z XVII wieku.
W tym konkretnym przypadku zainspirował mnie przepis podany przez znakomitą zielarkę Stefanię Korżawską. Katja tym właśnie dekoktem próbuje przegonić czarne myśli z duszy Józefa Tyszkowskiego. Stosuje też sól piołunową, w XIX wieku będącą źródłem łatwo przyswajalnych elektrolitów. By sprawdzić autentyczność tej receptury, przygotowałam ją osobiście na domowym balkonie. Dzięki temu wiem, że suszony piołun trudno się pali, wydziela drażniący zapach (odczuli to szczególnie sąsiedzi), a pozyskanie z popiołu kilku kryształków potasu wymaga naprawdę sporo cierpliwości. Jeśli akurat nie robię doświadczeń samodzielnie, wszelkie zielarskie przepisy w powieściach konsultuję z szerokim gronem fitoterapeutów, farmaceutów, a nawet lekarzy. Naczelną „panną apteczkową” sagi rodu Tyszkowskich jest Marta Krynicka – Orzech, specjalistka towaroznawstwa zielarskiego, kosmetologii i żywności funkcjonalnej. To głównie dzięki jej recepturom Katja tak świetnie leczy.
Zamek w Sanoku na litografii „Album Widoków” autorstwa Napoleona Ordy 1880. Źródło domena publiczna
We wszystkich tomach sagi Tyszkowskich przypominasz starą, XIX-wieczną polszczyznę. Gdzie szukałaś inspiracji, by wejść w rolę?
Przede wszystkim u dawnych mistrzów: Kraszewskiego, Kaczkowskiego, Łozińskiego i Orzeszkowej. Mam to szczęście, że mogłam liczyć na pomoc dr. Jana Musiała, historyka literatury, oraz pani Agaty Pilawy z Przemyskiej Biblioteki Publicznej, która ułatwiła mi dostęp do dwunastu tomów, dawno już nie publikowanych dzieł Zygmunta Kaczkowskiego. Wciąż wracam do tej serii, kiedy chcę pełniej wejść w obyczajowość i język epoki. Bywa, że gdy całą sobą zanurzona jestem w pisaniu kolejnego tomu, zdarza mi się posłużyć XIX-wieczną polszczyzną. Lubię ten stan — bardzo ułatwia mi pracę. Gdy mam zbyt długą przerwę w pisaniu, od razu czuję, że budowanie fabuły przebiega opornie.
Stanisław Kryciński, autor znakomitych książek poświęconych Beskidowi Niskiemu, Bieszczadom i Pogórzu Przemyskiemu, publicznie stwierdził: „Nóż i piołun”, podobnie jak i poprzednie części, jest rewelacyjna. Nie mogę się doczekać kolejnej, choć żałuję, bo na szóstym tomie historia Tyszkowskich może się skończyć.” To najlepszy komplement, by dalej pisać o Tyszkowskich?
Dla mnie to ogromnie ważne słowa. Bezcenne. Jestem właśnie w trakcie pisania szóstej części i takie stwierdzenie, jak to, które padło z ust Stanisława Krycińskiego, najlepiej mnie motywuje i zobowiązuje do dalszej pracy. Zrobię wszystko, by nie zawieść Czytelników.
Magda Skubisz, absolwentka Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w Katowicach, wokalistka, nauczycielka emisji głosu, przemyślanka. W 2008 roku zadebiutowała książką “LO Story”, która doczekała się czterech wydań. Jej kolejna powieść Dżus&dżin” znalazła się wśród 10 polskich tytułów nominowanych do prestiżowej Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza. W 2016 roku ukazał się „Chałturnik”, a pod koniec 2018 roku „Master”. W 2022 roku przypomniała o sobie historyczną sagą o rodzinie Tyszkowskich. „Aptekarka” ukazała się w Wydawnictwie Media Rodzina w czerwcu, druga część „Czarci ogród” trafił do księgarni w październiku. Publikacja trzeciej części sagi „Jemioła, klątwa i cholera” miała miejsce w listopadzie 2023 roku. Rok później, w listopadzie 2024 roku na rynek trafiła czwarta powieść – „Wilcze znamię”. W pierwszych tygodniach 2026 roku ukazał piąty tom – „Nóż i piołun”.
Fotografię Magdy Skubisz wykonano w Cukierni Selfier w Przemyślu.
Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.
Ściśle niezbędne ciasteczka
Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.
Jeśli wyłączysz to ciasteczko, nie będziemy mogli zapisać twoich preferencji. Oznacza to, że za każdym razem, gdy odwiedzasz tę stronę, musisz ponownie włączyć lub wyłączyć ciasteczka.