Sport

FC Barcelona 4-1 Kopenhaga: Misja wykonana! Lewandowski z golem i asystą.

Opracowanie AC / Źródło: Serwis informacyjny FC Barcelona
Dodano: 29.01.2026
Foto: Marc Graupera - FC Barcelona / Źródło: Serwis informacyjny FC Barcelona
Foto: Marc Graupera - FC Barcelona / Źródło: Serwis informacyjny FC Barcelona
Share
Udostępnij

Duńczycy strzelają pierwszą bramkę, ale Barça odkrywa magię w drugiej połowie i zapewnia sobie bezpośredni awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Strzelanie rozpoczyna Robert Lewandowski, którego bramka doprowadza do remisu na 1:1. Tym golem Lewandowski dorównuje Messiemu pod względem liczby bramek przeciwko większości drużyn Ligi Mistrzów.

Głód Lewandowskiego jest nienasycony.

Doprowadził go do poziomu Leo Messiego, najwybitniejszego piłkarza w historii. Co więcej, w zeszłym tygodniu, w meczu ze Slavią Praga, został szóstym najstarszym strzelcem gola w historii Ligi Mistrzów.

Szesnaście drużyn będzie rywalizować w lutym w barażach Ligi Mistrzów , ale FC Barcelona nie będzie jedną z nich. A to wszystko dzięki wspaniałemu zwycięstwu 4:1 nad FC Kopenhaga w ostatnim dniu fazy ligowej, co oznacza, że ​​znaleźli się w pierwszej ósemce i od razu awansują do 1/8 finału!

W rzeczywistości wszystko potoczyło się nawet lepiej, niż większość kibiców się spodziewała. Dzięki innym korzystnym wynikom Barça zajęła piąte miejsce w tabeli generalnej, a im wyżej drużyna zajmie miejsce, tym lepszego losowania może się spodziewać w fazie pucharowej.

Ale Katalończycy musieli ciężko zapracować na ten bonus. Po raz kolejny musieli odrabiać straty, tracąc bramkę Duńczykom już po czterech minutach i nie zdobywając żadnej bramki aż do przerwy.

Robert Lewandowski rozpoczął mecz golem, który wyrównał rekord wszech czasów wielkiego Leo Messiego . Lamine Yamal dał Barcelonie prowadzenie, Raphinha podwyższył wynik z rzutu karnego, a wieczór zakończył się efektownym strzałem z rzutu wolnego Marcusa Rashforda .

Wczesny regres

Blaugranes musieli wygrać, im więcej bramek, tym lepiej. W scenariuszu nie było mowy o tym, że Kopenhaga strzeli pierwszą bramkę, ale tak się stało.

Hansi Flick mówił o tym, że jego drużyna nie powinna dać się zaskoczyć w pierwszych minutach meczu, ale sytuacja się powtórzyła. Błąd w środku pola i 17-letni islandzki napastnik Viktor Dadason znalazł się w bramce i pokonał Joana Garcíę celnym strzałem.

Po raz kolejny w tym sezonie Barça musiała gonić wynik, ale dopiero w drugiej połowie udało jej się zdobyć bramkę.

Lewandowski zmusił Dominika Kotarskiego do kilku świetnych interwencji , a Eric García uderzył piłkę prosto w poprzeczkę. Barça nie panowała jednak nad fizyczną i momentami nerwową grą aż do 48. minuty, kiedy Lewandowski podwyższył na 1:1.

Wreszcie poziom

Dla Polaka była to tylko kwestia dobitki. Bramka była efektem przygotowań, począwszy od fantastycznego podania Daniego Olmo do Lamine Yamala, a następnie tego drugiego, który posłał środkowego napastnika po niepodważalnej bramce.

Ale nic jeszcze nie było przesądzone. Duńczycy byli o krok od odzyskania prowadzenia, zanim Barça zdobyła decydującą drugą bramkę.

Burza Blaugrany

Lamine Yamal uderzył z narożnika pola karnego, a po odbiciu od obrońcy groźny strzał stał się nie do obrony – piłka minęła bramkarza gości i wpadła do siatki.

Patrząc na to, jak wyglądała tabela ligowa, wydawało się, że różnica bramek nie będzie miała już znaczenia, ale bramki Barcelony nigdy nie są złe na Spotify Camp Nou i w 69. minucie strzeliliśmy kolejną bramkę. Lewandowski został sfaulowany w polu karnym, a Raphinha idealnie wykorzystał rzut karny, podwyższając wynik na 3:1 i, co zaskakujące, zdobywając przy tym swojego pierwszego gola w Lidze Mistrzów w obecnym sezonie.

Do ostatnich szesnastu

Kopenhaga potrzebowała teraz trzech bramek, żeby mieć jakiekolwiek szanse na utrzymanie się w Lidze Mistrzów. Wiedzieli, że czeka ich przegrana walka, ale zamiast tego Barça ruszyła do ataku.

Marcus Rashford miał wykonać rzut wolny tuż przed polem karnym Danii i co za sztuka! Potężna piłka wpadła w lewy dolny róg bramki i było 4:1!

Brazylijczykowi Gabrielowi Pereirze udało się wprawdzie skierować piłkę głową do siatki, ale gol obrońcy z Kopenhagi został uznany za spalonego, a Rashford był o krok od zdobycia drugiego gola, gdy jego strzał w ostatniej minucie trafił w poprzeczkę. Jednak ten mecz nie miał już wiele do opowiedzenia.

Nie bez potrzeby kolejnego powrotu, dla Barcelony misja została wykonana. Nadchodzi ostatnia szesnastka!

Czytaj także:

Share
Udostępnij

Nasi partnerzy