FC Barcelona bez Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego w wyjściowym składzie rozbiła Athletic Bilbao 5:0 (4:0) i awansowała do wielkiego finału turnieju o Superpuchar Hiszpanii. Kapitan reprezentacji Polski nie podniósł się z ławki rezerwowych w tym spotkaniu.
Świetny mecz Barcelony. Rywal nie miał żadnych szans
W poprzedniej edycji Superpucharu Hiszpanii zespół Hansiego Flicka również w półfinale tych rozgrywek mierzył się z Athletikiem Bilbao. Wtedy wygrał 2:0 i potem sięgnął po trofeum. Tym razem również los skojarzył te ekipy w spotkaniu o udział w wielkim finale.
Od pierwszych minut ten mecz z perspektywy ławki rezerwowych oglądali Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny. Nieobecność “Teka” dziwić nie może. Joan Garcia znajduje się w wybitnej formie i Flick nie ma podstaw do rotacji w saudyjskiej imprezie. Z kolei “Lewy” po bramce w starciu z Espanyolem nie zdołał jeszcze wrócić do wyjściowej “jedenastki”. Kapitan naszej kadry lubi rozgrywki o Superpuchar Hiszpanii. Dotychczas strzelił w nich pięć goli. Nie zdołał pokonać jedynie bramkarza… Athletiku. Cieszył się z trafień w meczach z pozostałymi rywalami: Realem Madryt, Osasuną i Realem Betis.
Niespodziewanie zaskakująco odważnie spotkanie rozpoczęła ekipa z Kraju Basków. Athletic w ciągu dwóch minut wypracował trzy rzuty rożne i zdołał konkretnie zagrozić bramce Garcii. Z kolei Katalończycy dość wolno weszli w mecz. W 15. minucie stworzyli pierwszą sytuację. Po wymianie kilku podań celny strzał w środek bramki oddał Pedri, ale to uderzenie nie mogło sprawić problemów Unaiowi Simonowi.
Barca z minuty na minutę robiła się coraz groźniejsza. W 21. minucie Fermin Lopez powinien wyprowadzić zespół na prowadzenie. Najpierw Pedri fantastycznie przyspieszył i zagrał do Ferrana Torresa. Hiszpan podaniem z pierwszej piłki zagrał do swojego rodaka, a ten uderzył wprost w Simona.
Minutę później mistrzowie Hiszpanii przypieczętowali swój dobry okres. Tym razem to Fermin podał do Ferrana, a ten zaskoczył golkipera z Bilbao. Podobnie jak w ligowym, wygranym przez Barcelonę meczu 4:0, Athletic błyskawicznie się rozsypał. Kolejna świetna akcja Blaugrany dała drugie trafienie.
Raphinha dokładnie dograł do Fermina, a ten do asysty dołożył gola. Barcelona po dwóch kwadransach prowadziła 2:0 i miała spotkanie pod absolutną kontrolą. Nie miała żadnej litości dla rywala. Roony Bardghji oddał celny strzał i ponownie nie popisał się Simon. Bramkarz Athletiku popełnił fatalny błąd i jeszcze przed przerwą zrobiło się 3:0.
Do tego Barca miała 80 procent posiadania piłki i nie zamierzała… zwalniać. W 38. minucie Raphinha uderzył bez wahania z lewego narożnika pola karnego. Simon mógł jedynie wyjąć piłkę z siatki. 4:0, nokaut, deklasacja.
W przerwie obaj trenerzy nie dokonali żadnych zmian. Barcelona miała już rozstrzygnięty mecz, z kolei Ernesto Valverde raczej nie myślał o możliwym odwróceniu tej rywalizacji. Wśród rezerwowych znajdował się m.in. Nico Williams, podstawowy napastnik Athletiku.
Mimo wysokiego wyniku Barca nie odpuszczała. Znakomity tego dnia Raphinha wykorzystał zamieszanie w polu karnym ekipy z San Mames. “Manita” miała miejsce już w 52. minucie!
Valverde przy tak wysokim wyniku szybko zaczął zmieniać swoich liderów. W 60. minucie wykorzystał limit rotacji. Dla porównania Flick dopiero wtedy dokonał pierwszych korekt. Zmiennik Marcus Rashford już w swojej pierwszej akcji mógł zdobyć bramkę. Efektownie zszedł na lewą nogę i oddał groźny strzał. Tym razem skończyło się na rzucie rożnym.
W końcówce na boisku pojawili się Dani Olmo i Lamine Yamal. To oznaczało, że całe spotkanie z perspektywy ławki rezerwowych obejrzał Robert Lewandowski.
Athletic powinien zdobyć honorową bramkę, jednak Unai Gomez fatalnie spudłował, będąc tuż przed Garcią. Wydawało się, że rezerwowy pomocnik nie miał prawa się pomylić. Stało się inaczej.
Ostatecznie lider La Liga nieco zwolnił tempo i zatrzymał się na pięciu trafieniach.
Wielki finał Superpucharu Hiszpanii zostanie rozegrany w niedzielę o godzinie 20:00. Rywalem Barcelony będzie zwycięzca czwartkowej rywalizacji Realu Madryt z Atletico Madryt.