Reklama

Biznes

Rusza obrona rzeszowskiego pomnika i zbiórka podpisów

WebLorem (deweloper)
Dodano: 18.04.2023
resize (3)
Share
Udostępnij

Wkrótce ma zapaść decyzja w sprawie rzeszowskiego Pomnika Czynu Rewolucyjnego. Tak zapowiedzieli ojcowie bernardyni. Na stole jest oferta od miasta, które chce przejąć fragment działki z pomnikiem, co oznacza jego zachowanie. Druga opcja to likwidacja ze względu na ustawę dekomunizacyjną i zagrożenie budowlane – mówiono o demontażu samych rzeźb lub całości. Tymczasem w mieście zwierają szeregi obrońcy pomnika z różnych środowisk. Społecznicy skupieni wokół takich internetowych społeczności jak Razem Pomnik Obronimy i Bitwa o Rzeszowski Pomnik podczas weekendu prowadzili sondę w sprawie pomnika, a w poniedziałek aktywiści z Nowej Lewicy udostępnili w internecie petycję „Ocalmy rzeszowski Pomnik”.  Porozumienia nie będzie: dla jednych to dzieło sztuki, dla drugich gloryfikowanie zbrodni minionego systemu politycznego.

„My, mieszkanki i mieszkańcy Rzeszowa oraz osoby związane z tym miastem poprzez pracę, naukę, rodzinę czy po prostu sympatię, a także osoby spoza Rzeszowa i regionu, które łączy troska o los polskiego dziedzictwa kulturowego, zwracamy się do Państwa z apelem o zwrócenie miastu Pomnika Czynu Rewolucyjnego, zwanego też Pomnikiem Walk Rewolucyjnych – tak rozpoczyna się petycja w obronie pomnika opublikowana w poniedziałek rano na stronie petycjeonline.com przez Patrycję Pawlak-Kamińską, aktywistkę Nowej Lewicy. Do godz. 17.00 podpisało ją 240 osób.

Oddolny ruch wezbrał na sile po spotkaniu, które 24 marca odbyło się w klasztorze ojców bernardynów, a w którym udział wzięli m.in. zaproszeni przedstawiciele wojewody podkarpackiego, marszałka podkarpackiego, prezydenta Rzeszowa, Instytutu Pamięci Narodowej i Stowarzyszenia Rodzin Żołnierzy Niezłomnych Podkarpacia. Wprawdzie bernardyni nie powiedzieli wtedy, czy pomnik przekażą miastu, czy zdemontują, ale reprezentant urzędu marszałkowskiego Lesław Majkut zapewnił, że zarząd województwa podkarpackiego popiera dążenia do usunięcia pomnika z przestrzeni publicznej i zadeklarował, że urząd marszałkowski pomoże sfinansować usunięcie pomnika. 

Formalnie od kilku lat jest on już nielegalny – taką decyzję wydał wojewoda podkarpacki w oparciu o przyjętą w 2016 roku tzw. ustawą dekomunizacyjną, która nakazuje likwidować upamiętnienia (m.in. nazwy ulic i pomniki) propagujące komunizm lub inny ustrój totalitarny. Ze względu na społeczne protesty, w trakcie których spierali się także ludzie kultury, sztuki i nauki, zamroziły decyzje na pewien czas. Na przełomie roku jednak Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego dla Miasta Rzeszowa wydał bernardynom nakaz zabezpieczenia pomnika z uwagi na jego zły stan techniczny i na zagrożenie życia i zdrowia ludzkiego. Sprawa więc wraca, a marcowe spotkanie u bernardynów, na którym przeważały głosy za likwidacja monumentu, na powrót zelektryzowały społeczników.

W obronie pomnika protestowali już kilka lat temu. Wysyłali wtedy nawet wniosek do Generalnego Konserwatora Zabytków o wpisanie pomnika do rejestru zabytków, ale bez sukcesu. – Dlatego przed Świętami Wielkanocnymi spotkaliśmy się w Urban Labie – przedstawiciele różnych rzeszowskich środowisk – by zintegrować działania w obronie pomnika – mówi Beata Kuman, kustosz w dziale sztuki w Muzeum Okręgowym w Rzeszowie i przedstawicielka Rady Kultury przy Prezydencie Rzeszowa. – Petycja opublikowana dziś w internecie to jedno z działań. Podczas weekendu społecznicy i Podkarpacka Grupa Filmowa ruszyli z kamerą na miasto, aby pytać rzeszowian o opinię w sprawie wyburzenia. Planujemy też akcję pod pomnikiem. Jestem za jego zachowaniem, bo jest to przede wszystkim dzieło sztuki i na tej podstawie, nawet przy obecnej ustawie dekomunizacyjnej, może pozostać. 

Głos Beaty Kuman nie jest odosobnionym wśród ludzi kultury. Podobne zdanie wyraża m.in. poetka Krystyna Lenkowska, podkreślając, że to dzieło sztuki znacznie przewyższające formą inne rzeszowskie pomniki-koszmarki i wspomina piłkę przy fontannie obok ul. Słowackiego. – Nie podoba mi się Krzyż Maltański, który zamontowano po zmianie systemu na szczycie Pomnika Czynu Rewolucyjnego. Bezzasadny, a w dodatku także wpływa na pogarszający się stan pomnika – uważa Krystyna Lenkowska.

Historyk sztuki kontra historyk sztuki

Wprawdzie reprezentujący bernardynów na marcowym spotkaniu w klasztorze historyk sztuki o. dr Cyprian Moryc powątpiewał w wartość estetyczną pomnika i wielkość jego twórcy – prof. Mariana Koniecznego, i przypomniał, że nazywano go kiedyś „nadwornym rzeźbiarzem i artystą sekretarzy PZPR”, który w dorobku miał m.in. pomnik Lenina w Nowej Hucie. Z opinią tą jednak nie zgadza się ks. dr. Paweł Batory, diecezjalny konserwator zabytków kurii w Rzeszowie.

W upublicznionym na łamach „Gazety Wyborczej” liście do o. Teofila Czarniaka, ministra prowincjalnego w zakonie oo. Bernardynów pisze, że: „Osoba autora i jego uwikłanie w politykę oraz skomplikowana biografia nigdy nie są powodem do barbarzyńskiego niszczenia dzieł sztuki. (…) Sztuka broni się swoimi wartościami artystycznymi, a jeśli jest niszczona to głównie za sprawą oczywistej treści i wymowy albo fanatyzmu sprawców”. Ks. dr Batory zaznacza, że: „pomnik rzeszowski nie zawiera żadnych ewidentnych symboli komunistycznych. Bogini zwycięstwa Nike jest antycznym symbolem o uniwersalnym znaczeniu – dlatego nikt nie chce przecież niszczyć Pomnika Bohaterów Warszawy (tzw. „Warszawskiej Nike”), będącego zresztą najbardziej znaną i najwybitniejszą realizacją autorstwa tego samego rzeźbiarza, prof. Koniecznego. Wizerunki chłopa, robotnika i żołnierza, choć często wykorzystywane w sztuce socrealistycznej, też mają bardziej uniwersalną wymowę i są przedstawicielami grup społecznych, których obecna władza darzy nie mniejszą miłością i respektem niż ta słusznie miniona. Większą część dorobku „nadwornego rzeźbiarza PZPR” stanowią pomniki upamiętniające wielkie postaci z historii Polski, w tym Marię Curie-Skłodowską, Tadeusza Kościuszkę, Stanisława Wyspiańskiego, Wincentego Witosa, Fryderyka Chopina, Jana Zamoyskiego i Jana Matejkę. Zrealizował również pomniki św. Jana Pawła II, co ciekawe jeden dla ojców Bernardynów (w Leżajsku)”.

Konotacji komunistycznych w pomniku nie dostrzegają także autorzy petycji „Ocalmy rzeszowski Pomnik”: „Współcześnie, Pomnik ma olbrzymią wartość sentymentalną, na którą składają się wspomnienia osób, które wzrastały w jego otoczeniu. To my nadaliśmy mu tysiące nowych znaczeń, wbrew wszelakim narracjom pojawiającym się w przestrzeni publicznej, jakoby kojarzył się on tylko z minionym ustrojem. Pomnik odsłonięto w 1974 roku, a jego rówieśnicy mają dziś niemal pięćdziesiąt lat, z których trzydzieści cztery przeżyli już po przeobrażeniach ustrojowych. Niewielu współcześnie żyjącym Pomnik kojarzy się z czymkolwiek innym, niż z Rzeszowem”, uważają obrońcy pomnika.

Historykom się kojarzy

– Nie ma wątpliwości, że ten pomnik budowali bandyci, którzy w latach 40. i 50. mordowali bohaterów drugiej wojny światowej. To byli ludzie, którzy mieli krew na rękach, jak ten który pomnik odsłaniał – Tomasz Wiśniewski, kierownik Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Dla mnie ten monument jest symbolem zniewolenia sowieckiego, zakłamanej propagandy ekipy Gierka – oświadcza dr hab. Dariusz Iwaneczko, dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Rzeszowie. – Ponadto, konstytucyjnym prawem obywatela jest prawo własności – tego prawa bernardynom odmówiono, zabierając im ziemię, a kiedy zwrócono – to niecałą i z postawionym koszmarnym pomnikiem w dodatku. W końcu ustawa dekomunizacyjna mówi jasno, co z tym pomnikiem należy zrobić. A prawo powinno być przestrzegane. Tak samo jak w przypadku pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej, który wciąż w Rzeszowie stoi, choć trudno zrozumieć dlaczego. 

Co na to rzeszowianie? Zbiórka podpisów pod petycją trwa, a na profilu FB pod nazwą Bitwa o Rzeszowski Pomnik zapowiedziano na przyszły tydzień publikację filmu z sondy ulicznej, w której wypowiedziało się 50 osób.  

Share
Udostępnij
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Nasi partnerzy