Sport

Ewa Pajor !!! Polska królowa na ustach piłkarskiej Europy

Źródło: Serwis prasowy PZPN
Dodano: 25.05.2026
Foto: Ewa Pajor / Źródło: Serwis prasowy PZPN
Foto: Ewa Pajor / Źródło: Serwis prasowy PZPN
Share
Udostępnij

Ewa Pajor został wybrana najlepszą zawodniczką finału Ligi Mistrzyń i echa jej dwóch goli oraz asysty odbiły się szerokim echem w mediach całej Europy. W Hiszpanii piszą o niej „Imperable”, czyli „niepowstrzymana” Pajor szeroko uśmiecha się do czytelników wszystkich sportowych mediów, a w Katalonii kolejny raz króluje na wszystkich frontach. – Przytuliłam ją już jakieś 50 razy – mówiła po meczu Cata Coll, bramkarka Barcelony.

Reprezentantka Polski jest na absolutnym szczycie kobiecej piłki nożnej i w klubowym futbolu pełni rolę gwiazdy, której blask budzi podziw w całej Europie. W finale Ligi Mistrzyń Pajor nie tylko potwierdziła swoje miejsce na tronie, ale też wykonała kolejny krok, by zapisać się w historii dyscypliny złotymi zgłoskami. W meczu z Olympique Lyon Polka zanotowała asystę i zdobyła dwa gole. Sięgnęła po triumf w rozgrywkach, które do tej pory mogły kojarzyć jej się z rozczarowaniem. “Pajor przegrała pięć finałów, ale w szóstym w końcu triumfowała” – to tytuł relacji z finału Ligi Mistrzyń, którą zamieścił niemiecki „Spiegel”.

Klasę i postawę reprezentantki Polski doceniono też za oceanem. “To ona strzeliła dwa decydujące gole, te, które dodały Barcelonie pewności siebie i pozwoliły jej zapomnieć o pośpiechu, który spowodował tyle strat i błędów w pierwszej połowie” – pisze “New York Times”. “Poprowadziła drużynę do czwartego tytułu Ligi Mistrzyń. Została MVP finału i królową strzelczyń rozgrywek z jedenastoma golami na koncie.  Nagrodę dla najlepszej zawodniczki meczu odbierała z oczami czerwonymi od płaczu i wciąż nie mogła przestać płakać”. Tytuł tekstu w amerykańskim dzienniku to „Tears and glory for Ewa Pajor”, a „łzy i chwała” faktycznie pojawiły się w sobotni wieczór w Oslo.

Kamień, który spadł z serca

W marcu Pajor udzieliła wywiadu dziennikowi “El Pais” i jej słowa z tamtej rozmowy wielokrotnie pojawiały się przed sobotnim meczem w Oslo. – Zawsze mnie to smuciło i zastanawiałam się, dlaczego ciągle przegrywam te finały. Ale każdy mecz wiele mnie nauczył. To trudne, ale następnego dnia trzeba wstać i pomyśleć o tym, jak stać się lepszym. To wiele mnie nauczyło o tym, jak być nie tylko piłkarką, ale i człowiekiem – mówiła Pajor. 

Jeśli zatem ktoś pojawił się w sobotę na stadionie Ullevaal z wielkim kamieniem na sercu i brzemieniem, które mogło okropnie ciążyć, była to właśnie Pajor. W dodatku, podczas pierwszej połowy Polka nie błyszczała i nie wykorzystała dwóch najlepszych okazji Barcelony. “Dwa niecelne strzały nie zbiły jej z tropu. Zarówno Barcelona, ​​jak i napastniczka zaczęły odzyskiwać siły po tym, jak Graham-Hansen wywalczyła rzut rożny w 53. minucie. Ośmielona Pajor odwróciła się w stronę trybun i gniewnie uniosła ręce, wzywając kibiców Barcelony, by stanęli za nią murem i spróbowali zakończyć trudną passę jej drużyny. Zaledwie dwie minuty później zdobyła gola płaskim, mocnym strzałem, z tej samej pozycji, której nie wykorzystała w pierwszej połowie” – napisał “El Pais”.

“To był pierwszy triumf Pajor, kobiety, która przegrała pięć finałów i która, gdy sędzia zagwizdała po raz ostatni, upadła na murawę Ullevaal Stadion, płacząc niekontrolowanie po tym, jak w końcu poczuła ulgę, zrzucając z siebie największy ciężar” – opisuje wydarzenia z Oslo dziennikarz “El Pais” Diego Fonseca Rodriguez.

“Przytuliłam ją już jakieś 50 razy”

Gdy wybrzmiał ostatni gwizdek sobotniego finału, w obozie Barcelony wybuchła ogromna radość, a telewizyjni realizatorzy i fotoreporterzy szybko wybrali MVP spotkania. – To coś wyjątkowego. Nie wiem, co mam powiedzieć. Gra dla tego klubu to najlepszy czas w mojej karierze. Jestem wdzięczna – mówiła Polka w telewizji ESPN nie mogąc powstrzymać napływających do oczu łez.

W Katalonii kochano ją już wcześniej, ale po finale w Oslo, to uczucie nabrało jeszcze więcej żaru. Media cytują szkoleniowca Barcelony Pere Romeu, który na konferencji prasowej nie szczędził Polce słów uznania. – Cieszę się z postawy całej drużyny, niesprawiedliwe byłoby kogoś wyróżniać – zaczął Romeu, ale po chwili mówił już o Pajor.  – Ewa jest dla nas niesamowicie ważną piłkarką, którą podziwiam za wysiłek i pracę, którą wkłada w drużynę. Jest fundamentalną częścią tego zespołu – mówił trener „Blaugrany”.

– Myślę, że przytuliłam ją już jakieś 50 razy, bo tak bardzo się cieszę jej szczęściem i sukcesem. Jest jedną z zawodniczek, które najbardziej na to zasłużyły. Nie znam nikogo, kto wykonuje swoją pracę tak dobrze jak ona, w końcu nadeszła jej kolej – mówiła Cata Coll. 

W Katalonii już od zeszłego roku Pajor jest opisywana jako „niepowstrzymana” lub „zabójcza” a po sobotnim finale Ligi Mistrzyń te dwa określenia masowo przewijają się w przestrzeni publicznej. Wespół z Robertem Lewandowskim, który tego samego wieczoru strzelił ostatniego gola dla Barcelony, Pajor sprawiła, że w krainie „polacos”, jak mawia się w Hiszpanii na mieszkańców Katalonii, Polska zagościła w kibicowskich sercach i z pewnością kojarzy się dziś wspaniale. 

Czytaj także:

Share
Udostępnij

Nasi partnerzy