Strona główna>Ludzie>Edward Miszczak w Rzeszowie: Jestem seryjnym startuperem!
Ludzie
Edward Miszczak w Rzeszowie: Jestem seryjnym startuperem!
Aneta Gieroń
Dodano: 23.06.2026
Edward Miszczak, dyrektor programowy Telewizji Polsat na Carpathian Startup Fest 2026. Fot. Tadeusz Poźniak/RARR
Udostępnij
To była jedna z najciekawszych dyskusji tegorocznego Carpathian Startup Fest. Na scenie Maja Meissner, przedsiębiorczyni, założycielka Meissner & Partners Executive Search and Leadership Development oraz Edward Miszczak, dyrektor programowy Telewizji Polsat, od ponad trzech dekad jeden z najważniejszych kreatorów rynku medialnego w Polsce. A w tle prowokujące pytanie – Is Mainstream Dead?!
– Nie – bez zawahania odpowiedział Edward Miszczak. – „Ruchome obrazki”, w których pracuję, zawsze będą w modzie. Problem leży w dystrybucji i sposobie tworzenia. Zamiast liniowych, statycznych przekazów, lepiej wykorzystać wiele małych kamer i młodych operatorów, aby tworzyć dynamiczny i angażujący kontent. Z tego idzie „zajebi***” przekaz, żeby użyć tego pięknego, podkarpackiego słowa. Telewizja może łączyć pokolenia. Wprowadzając influencerów, których znają młodsi, i stawiając ich obok gwiazd starszego pokolenia, oferujemy programy oglądane przez kilkupokoleniowe rodziny. Mainstream nie umiera, ewoluuje, a sukces w branży zależy od pasji, cierpliwości, umiejętności opowiadania historii, adaptacji do rzeczywistości i skutecznej dystrybucji treści.
Maja Meissner i Edward Miszczak na Carpathian Startup Fest. Fot. Tadeusz Poźniak/RARR
Nie przez przypadek jest też nazywany kreatorem ludzi mediów – do perfekcji opanował nie słuchanie pytań i tworzenie własnej opowieści. Jakiekolwiek próby skrócenia jego monologu trwającego dłuższą chwilę, kończyły się żartobliwym: „Poczekaj Maju. Na razie jesteś niepotrzebna”.
– Należy zawsze mówić to, co się chce powiedzieć, a nie tylko odpowiadać na pytania – tłumaczył z rozbrajającą szczerością Miszczak. – Pochwalić pytania dziennikarza, a nawet zadać pytanie zwrotne (“Co sprawiło, że pan o to pytał?”), by „napompować” redaktora i przejąć kontrolę nad wywiadem. Wyglądać schludnie, a w przypadku zdenerwowania trzymać długopis w dłoniach, by zminimalizować ich drżenie. A najważniejsze: mówić tylko to, co was interesuje i jak najszybciej przejąć prowadzenie wywiadu. Gdy nie jest to możliwe, wyczekać do końca programu, przejąć ostatnie minuty i już nie dopuścić dziennikarza do głosu. Końcówka, dżingiel i po robocie!
To były jego „złote rady” dla wszystkich młodych przedsiębiorców. Bo jak nie krył dyrektor programowy Telewizji Polsat, jego obecność w Rzeszowie na 6. edycji Carpathian Startup Fest i dyskusja z Mają Meissner, to nawiązanie do jego historii startupera.
– Uczestniczyłem w dwóch pierwszych startupach w Polsce. Jeden nazywał się RMF, drugi TVN – mówił. – Dziś jestem seryjnym startuperem. Co sezon, w każdej „ramówce” wypuszczam 5-10 startupów – nowych programów telewizyjnych.
– Jakie emocje temu towarzyszą? – dopytywała Maja Meissner. – Zwłaszcza, że w Polsacie jesteś najstarszym i najmłodszym człowiekiem w zespole. Łączysz w sobie wszystkie generacje.
Jak ktoś jest „napalony” na to, co robi, wiek jest nieistotny
– Mam 71 lat – przyznał Edward Miszczak. – I jak patrzę na młode oczy startuperów, widzę rozpędzone marzenia. Ale ja też mam młode oczy. Jak ktoś jest „napalony” na to, co robi, wiek jest nieistotny. Najtrudniejsza rzecz to czekanie na wynik. Jeśli tego się nauczą młodzi przedsiębiorcy, reszta już pójdzie. W moim świecie, w telewizji, codziennie rano o wpół do dziesiątej dostaję wyniki oglądalności i to jest luksus. W radiu trzeba czekać trzy miesiące. Gdy rano nie dostanę wyników, nie wiem, jak żyć! Nie pomysł jest najważniejszy, ale umiejętność czekania na wynik. Z tego rodzi się wszystko: wnioski, koalicje, współpraca.
Miszczak wspominał, jak przed laty, gdy RMF startował, w Krakowie zdarzył się pożar Filharmonii Narodowej. Prawdziwy test umiejętności młodego radia. Reporterem z miejsca zdarzenia był młodziutki, 18-letni wówczas Marcin Wrona, obecnie korespondent TVN-u w Waszyngtonie. Student I roku anglistyki, którego mama pilnowała, jaki miał grafik radiowy. Więcej niż skromne początki, 12-osobowy zespół, tylko 5 doświadczonych dziennikarzy i zaangażowana młodzież. A jednak to my dawaliśmy na żywo relacje sprzed filharmonii, podczas gdy Radio Kraków w tym samym czasie zapraszało na wieczorny koncert. Do filharmonii, która właśnie stała w płomieniach. Nikt nie zmienił komunikatu.
– Edwardzie, to są dziaderskie wspominki – nie miała litości Maja Meissner. – Jesteśmy w 2026 roku, a ty doskonale wiesz, jak współcześnie działać, by odnieść sukces na rynku.
– Najważniejsza jest umiejętność czekania na wynik końcowy. Druga sprawa, musicie o swoim projekcie mówić, wszędzie i ciągle – wyliczał Miszczak. – Jeśli nie będziecie mówić o pomyśle, nikt się o nim nie dowie. Do każdego projektu konieczne jest story. Prawdziwa historia zawsze świetnie się sprzedaje. Zanim pokażecie światu, co udało się wam stworzyć, musicie o tym produkcie stworzyć 4 zdania. Potem wszędzie je opowiadać, by wzbudzać emocje w odbiorcach. Trzeba też ślepo wierzyć w projekt. Pamiętam, jak przed laty zespół dziennikarzy TVN, zanim wystartowały Fakty, przyszedł do prezesa Mariusza Waltera, by o tydzień opóźnić start programu. W tym czasie Warszawa była już oblepiona bilbordami z datą emisji. Walter, oczywiście się nie zgodził. Dla niego najważniejsza była wiara, że musi się udać. Jednocześnie nie możemy oddzielić się od rzeczywistości. Jeśli będziemy się pilnowali, by być blisko tego, co dzieje się w życiu, nieważne w jakiej branży działamy, mamy szanse na sukces. Najgorsza jest „sodówka”. Ja jestem już po tylu upadkach, że „sodówka” mi nie grozi. Warto też pamiętać, że samo słowo to za mało – musi być wsparte wielkim marketingiem, „Inwazją mocy”. Przeniesienie programu „Milionerzy” z TVN-u do Polsatu pokazuje, że sama promocja i otoczka wokół produktu mogą stać się medialnym wydarzeniem.
Fot. Tadeusz Poźniak/RARR
Szef programowy Polsatu zwrócił też uwagę, że streaming, choć ogromnie popularny, ma jeden mankament, zajmuje dużo czasu, by znaleźć interesujące nas treści. A widz telewizyjny ma dwa kryteria: kobieta i starsza. Stąd sukces „Tańca z gwiazdami” w Polsacie, który początkowo miał 7 proc. udziału w rynku, a obecnie 14 proc. Świetnym pomysłem, który zaproponował obecny prezes Polsatu, Piotr Żak, a który wpłynął na popularność i oglądalność programu, było zaproszenie do niego influencerów. Połącznie telewizji z Internetem. Dzięki temu w polskich domach przed telewizorem może zasiadać kilka pokoleń widzów, gdzie wnuczka tłumaczy babci, kim jest Bagi, a mama i babcia objaśniają popularność Majki Jeżowskiej.
Maja Meissner dopytywała też o serial wyprodukowany w większości przez AI, w którym wystąpiła żona Edwarda Miszczaka, popularna aktorka, Anna Cieślak.
Politycy skutecznie „grillowani” przez AI, ale czy to możliwe?!
– To są początki takich projektów, ale na pewno będą się rozwijać. Tak, jak chociażby Piotr Fronczewski użyczył swojego głosu sztucznej inteligencji we współpracy z polsko-amerykańskim startupem ElevenLabs. Jego głos został włączony do kolekcji tzw. ikonicznych głosów w aplikacji ElevenReader. Dzięki temu użytkownicy mogą korzystać z wygenerowanej przez AI narracji – sztuczna inteligencja potrafi przeczytać wybranym głosem Piotra Fronczewskiego dowolny tekst, książkę lub dokument – mówił Edward Miszczak. –Kontent to jest ruchomy obrazek. Kto go będzie produkował, czy będzie to sztuczna inteligencja, przyszłość zna odpowiedź. Sam posługuję się AI na co dzień. Warto się wspierać wszystkimi nowinkami technologicznymi.
Co ciekawe, zasugerował, że AI mogłaby bardzo skutecznie „grillować” polityków, co mogłoby zakończyć erę dziennikarzy zależnych od polityków, poprawiając niezależność mediów. Jednak kluczowa jest osoba „trzymająca joystick”.
W dyskusji nie zabrakło też nawiązania do tak zwanej drugiej fazy życia zawodowego i prognoz, że wszyscy będziemy żyli 15-20 lat dłużej. To oznacza, że grupa docelowa starsza jest coraz ciekawsza, a w Ameryce aktualnie najciekawsza. Nie sposób nie dostrzec powrotu zapomnianych aktorów, jak choćby Michelle Pfeiffer w ostatnim serialu SkyShowtime. Pytanie, czy podobną szansę będą mieć polscy aktorzy?! Czy zapomniane, wielkie nazwiska będą wracać w nowej, odświeżonej, takiej longevity formie, celując w nowy, ciekawy target, bo do tej pory 50 plus był kompletny nieinteresujący, a dzisiaj jest najciekawszy?!
Dyrektor programowy Polsatu: rysuję dla sobie aktywny model starości
– Jest jeden element, który porządkuje wszystkie aktywności, model starości – stwierdził Edward Miszczak. – Pamiętajmy, że najbardziej urokliwa, a właściwie najbardziej dramatyczna jest ławeczka w Warszawie, w Dolinie Służewieckiej przed domem dla ludzi, którzy „uciekają mózgowo w kosmos”. Jak chcą uciec z tego domu, siadają na wspomnianej ławeczce i czekają na autobus, który nigdy nie przyjeżdża. Gdybym miał mówić na własnym przykładzie, rysuję dla sobie aktywny model starości. Nawiązując zaś do aktorów, w Ameryce świat aktorów teatralnych i filmowych jest zazwyczaj bardzo odległy. W Polsce większość aktorów filmowych jest też w teatrze. I to jest mainstream.
Fot. Tadeusz Poźniak/RARR
Były też rozważania, czy inluencerzy są zagrożeniem dla tradycyjnych mediów, a może dodatkowym źródłem dotarcia do młodych użytkowników.
– Kariery influencerów często postrzegam jako krótkotrwałe, z szybkim wzlotem i błyskawicznym upadkiem. Duże pieniądze, które trafiają na konta młodych ludzi z Internetu, psują ten świat i sprawiają, że ich życie przypomina los „pilotów kamikadze”. Influencerzy zmagają się też z problemami prawnymi, np. dotyczącymi licencji na formaty, jak choćby w przypadku „Farmy”, co przyniosło Bagiemu wiele kłopotów – skomentował Miszczak. – Zbyt często brakuje im doświadczenia i wiedzy, a „obsiadają ich muchy”, które chcą się na nich wyżywić. Szkoda, bo widzę potencjał w przenoszeniu influencerów do tradycyjnych mediów.
Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.
Ściśle niezbędne ciasteczka
Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.
Jeśli wyłączysz to ciasteczko, nie będziemy mogli zapisać twoich preferencji. Oznacza to, że za każdym razem, gdy odwiedzasz tę stronę, musisz ponownie włączyć lub wyłączyć ciasteczka.