W 2014 roku dwóch właścicieli raczkującej jeszcze wtedy firmy IdeaShirt podjęli decyzję o zakupie własnej drukarki do ubrań. Jak się później okazało, wciągnięcie urządzenia przez balkon było początkiem nowej ery dynamicznego rozwoju marki. Dwanaście lat później ta sama firma przejęła największych konkurentów i zdominowała rynek, a jak sami zapowiadają, na tym nie koniec. Jak dokładnie wyglądały skromne początki IdeaShirt i czego inne firmy mogą się od nich nauczyć?
Ciężkie początki i trudne decyzje
Na początku IdeaShirt nie miał własnej drukarni, model biznesowy polegał na prowadzeniu serwisu internetowego, przez który klienci mogli zamawiać odzież z indywidualnym nadrukiem. IdeaShirt odpowiadał za pozyskiwanie klientów, obsługę platformy, przyjmowanie zamówień i kontakt z kupującymi, a produkcję zlecał zewnętrznej drukarni. Taki model ograniczał koszt wejścia na rynek – firma mogła najpierw sprawdzić zainteresowanie usługą, nie inwestując od razu we własny park maszynowy. Platforma umożliwiała przy tym realizację nawet pojedynczych sztuk, co odróżniało ofertę od większości drukarni na rynku nastawionych na większe nakłady.
Po kilku miesiącach liczba zamówień przekroczyła możliwości podwykonawcy. Był to pierwszy konkretny sygnał, że obecny model sprzedaży działa i koniecznością, by dalej rozwijać jego potencjał, jest zakup własnej drukarki. Jak się okazało niedługo później, maszyna nie mieściła się w drzwiach mieszkania, dlatego Michał Błauciak i Mateusz Piwnicki musieli wnieść ją przez balkon. Z perspektywy czasu to zabawna anegdota, która świetnie ilustruje klucz do dynamicznego skalowania biznesu. Rozwój rzadko polega na podejmowaniu wyborów łatwych i wygodnych.
Od jednej drukarki do setek zamówień dziennie
Zakup pierwszej drukarki rozpoczął dziewięcioletni etap rozbudowy własnego zaplecza produkcyjnego. Od maja 2014 roku IdeaShirt zrealizował blisko pół miliona zamówień. Obecnie firma obsługuje średnio około 200 zamówień dziennie, w ramach których powstaje ponad 1000 personalizowanych produktów. W grudniowych szczytach liczba zamówień wzrasta do około 600 dziennie, a po jednym weekendzie do realizacji może czekać ich ponad 1600.
Największe skoki popytu przypadają na okres przedświąteczny, wydarzenia sportowe oraz kampanie społeczne, które zwiększały zainteresowanie konkretnymi wzorami. Obsługa takich pików wymagała kolejnych maszyn, większego zespołu i uporządkowania produkcji, logistyki oraz systemów informatycznych. Firma, która zaczynała od jednej drukarki wniesionej przez balkon, po dziewięciu latach miała już zaplecze potrzebne do przejmowania innych serwisów.
Kolejny krok: przejęcie konkurencji
W 2023 roku IdeaShirt przejął MegaKoszulki.pl, a dwa lata później CupSell.pl. Obie marki należały do jego głównych konkurentów już w momencie rozpoczęcia działalności w 2014 roku. Akwizycje zwiększyły liczbę obsługiwanych zamówień, ale także rozszerzyły bazę klientów, ruch organiczny i zaplecze technologiczne całej grupy. Jako operator kilku serwisów e-commerce firma obsłużyła łącznie blisko 2 miliony osób w Polsce.
Decyzja o przejęciu akurat tych dwóch sklepów nie była przypadkowa ani sentymentalna. Założyciele sprawdzali dane dotyczące statystyk SEO obu serwisów, średnią miesięczną liczbę generowanych zamówień w miesiącach poprzedzających transakcję, a także stan techniczny – infrastrukturę i przejrzystość kodu źródłowego. Kupowanie konkurenta w e-commerce różni się od kupowania sklepu stacjonarnego, ponieważ przejmuje się bazę klientów, ruch organiczny wypracowany latami i technologię, która może być aktywem albo balastem, zależnie od tego, w jakim jest stanie.
Integracja, czyli najmniej efektowna część przejęcia
Z zewnątrz przejęcie konkurenta wygląda jak moment triumfu. W środku oznacza miesiące pracy zespołu IT nad scaleniem dwóch osobno zbudowanych systemów produkcyjno-logistycznych w jeden spójny proces. Przejmowane sklepy, jak to bywa z firmami, które przez lata rosły bez większych inwestycji technologicznych, miały spore zaległości, które należało nadrobić zanim platformy przyjdą pełną integrację z systemem opracowanym przez IdeaShirt. Zamiast efektownego ogłoszenia o przejęciu, rzeczywistość przyniosła tygodnie sprawdzania, co w przejmowanym kodzie da się jeszcze uratować, a co trzeba zbudować od nowa.
W skalowaniu biznesu nie ma drogi na skróty
Skalowanie produkcji przy rosnącej liczbie zamówień zwykle kusi w stronę tańszych i szybszych rozwiązań. IdeaShirt postanowił jednak wyłamać się z tego rosnącego wśród konkurencji trendu. Firma świadomie nie przeniosła całej produkcji na termotransfer DTF, mimo że jest tańszy i szybszy niż druk direct-to-garment (DTG), bo jakość termotransferów i ich odporność na częste pranie odbiegały od jakości druku bezpośredniego na tkaninę. To zmiana, która z czasem sprawiła, że z czasem IdeaShirt stał się liderem na rynku pod kątem przede wszystkim jakości. Podobne podejście zdecydowało o współpracy z Promostars przy zaopatrzeniu w tkaniny wysokiej jakości – istotne szczególnie przy druku DTG, gdzie jakość bazowego materiału bezpośrednio przekłada się na efekt końcowy nadruku.
Prawie 100 procent produkcji własnej, coraz częściej z pomocą zaufanych podwykonawców
IdeaShirt utrzymuje produkcję w przeważającej mierze in-house, choć ten udział z roku na rok się zmienia. W branży print-on-demand trudno błyskawicznie zwiększać zatrudnienie w odpowiedzi na sezonowe szczyty zamówień, więc w najbardziej obciążonych miesiącach firma korzysta z zaufanych podwykonawców. W skali całego roku to wciąż niewielki procent produkcji, ale sam kierunek – rosnący udział kontrolowanego outsourcingu obok własnego zaplecza, to podręcznikowy przykład reagowania na presję rosnącej skali biznesu. Własna produkcja daje stabilność i kontrolę nad skomplikowanymi zamówieniami, co przekłada się bezpośrednio na możliwość obsługi dużych klientów korporacyjnych, na przykład agencji eventowych i działów marketingu, które oczekują precyzyjnej personalizacji, krótkiego czasu realizacji i wysyłki w wiele miejsc jednocześnie, czasem też za granicę. Dla takich zamówień firma oferuje również model Stock-on-Demand, łączący niskie ceny jednostkowe przy dużych nakładach z elastycznością dystrybucji typową dla zamówień niskonakładowych – segment, który dziś obsługuje przez ofertę dla firm, z rabatami rosnącymi wraz ze skalą zamówienia.
Czego może nas nauczyć historia marki?
Firma, która zaczynała od zlecania produkcji na zewnątrz, bo sama nie miała jeszcze na to zaplecza, dziś dominuje rynek i, jak deklarują założyciele, ma apetyt na kolejne akwizycje, szczególnie w segmencie merchandisingu sportowego i rozrywkowego. Skalowanie IdeaShirt zaczęło się od podstawowego problemu braku kontroli nad własną produkcją. Dzisiaj firma rozwiązuje ten sam problem u innych, przejmując sklepy, które utknęły na etapie, na jakim oni sami byli w 2014 roku, zanim sprzęt trafił do mieszkania przez okno balkonowe.