Sport

Lech brutalnie zderzył się z Ligą Europy. Crystal Palace bezlitosne

Źródło: Sport.tvp.pl
Dodano: 18.09.2026
Foto / Źródło: Sport.tvp.pl
Foto / Źródło: Sport.tvp.pl
Share
Udostępnij

Lech Poznań nie tak wyobrażał sobie powrót do fazy zasadniczej Ligi Europy. Kolejorz w Londynie boleśnie przekonał się, jak wiele dzieli go od zespołu z Premier LeagueCrystal Palace bezlitośnie wykorzystało proste błędy ekipy Frederiksena i już do przerwy prowadziło 3:0. Po zmianie stron gospodarze spuścili z tonu, ale w końcówce zadali kolejny cios – po drugiej żółtej kartce, a w konsekwencji czerwonej, dla Radosława Murawskiego, Eddie Nketiah ustalił wynik na 4:0.

W ramach pierwszej kolejki fazy ligowej Ligi Europy Crystal Palace podejmowało Lecha Poznań. “Orły” w minionym sezonie wygrały Ligę Konferencji, a obecna kampania była dla nich pierwszą w historii w Lidze Europy. Dla Kolejorza oznaczała natomiast powrót do zasadniczej fazy tych rozgrywek po sześciu latach przerwy.

Europejska lekcja pokory. Lech stracił trzy gole w pierwszej połowie

Podopieczni Nielsa Frederiksena dobrze rozpoczęli spotkanie, w pierwszych minutach dwukrotnie tworząc zagrożenia pod bramkę gospodarzy. Najpierw w 2. minucie niepilnowany w polu karnym znalazł się Mikael Ishak, lecz znacznie się pomylił. Chwilę później Patrik Walemark spróbował uderzenia z dystansu, ale Walter Benitez poradził sobie z jego próbą.

Z czasem Crystal Palace dłużej utrzymywało się przy piłce, spokojnie budowało kolejne akcje i coraz wyraźniej przejmowało kontrolę nad spotkaniem. W 10. minucie Kolejorz zaprezentował Europie “nowe rozwiązanie taktyczne” – Terry Yegbe wyrzucił piłkę z autu wprost pod nogi Yeremy’ego Pino, który znajdował się przed polem karnym Lecha. 23-letni napastnik zwiódł jednego z obrońców i pewnym strzałem w lewy róg bramki pokonał Mateusza Lisa.

Kolejorz próbował odpowiedzieć, ale jego ofensywa była niemal całkowicie uzależniona od pojedynczych momentów. W 22. minucie środkowi obrońcy Crystal Palace zostawili zbyt dużo miejsca między sobą, co próbował wykorzystać Radosław Murawski, posyłając piłkę do Ishaka. Kapitan Lecha w dogodnej sytuacji przeniósł jednak futbolówkę nad poprzeczką. Chwilę później, po stałym fragmencie gry, Yegbe mógł odkupić winy za fatalny błąd, lecz zamiast skierować piłkę w światło bramki, trafił w boczną siatkę.

Poza sytuacjami Ishaka podopieczni trenera Nielsa Frederiksena nie wykreowali dogodnych okazji – grali niechlujnie, naiwnie i zdecydowanie zbyt prosto jak na poziom rywala oraz rangę spotkania. Brakowało jakości, pomysłu, ale przede wszystkim odpowiedniej pokory wobec zespołu, który bez większego wysiłku wykorzystywał kolejne niedociągnięcia Lechitów.

W 27. minucie Adam Wharton dośrodkował z rzutu rożnego, a najwyżej w polu karnym wyskoczył Chris Richards. Obrońca Crystal Palace pewnym strzałem głową skierował piłkę do siatki. Radosław Murawski próbował pilnować 26-letniego defensora, ale doświadczony pomocnik Kolejorza nie podjął realnej walki o tę piłkę. Nie wyskoczył nawet do dośrodkowania, by spróbować oddalić zagrożenie.

Siedem minut później było już 3:0. Murawski zatrzymał w polu karnym jednego z zawodników gospodarzy, a arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr. Jorgen Larsen pewnie wykonał rzut karny i podwyższył prowadzenie Crystal Palace. Pierwsza połowa była dla Lecha brutalną lekcją europejskiego poziomu. Kolejorz nie potrafił realnie nawiązać walki z gospodarzami, popełniał proste błędy w obronie, a jego gra była przewidywalna do granic możliwości.

Gospodarze nie pozwalali Lechowi na wiele

Po zmianie stron gospodarze wyraźnie spuścili z tonu. Lech częściej przedostawał się w okolice pola karnego Crystal Palace, ale trudno było mówić o realnym odwróceniu losów spotkania. “Orły” nadal kontrolowały przebieg meczu, a ich ataki nie miały już takiej intensywności jak przed przerwą.

W 66. minucie Crystal Palace było o krok od zdobycia czwartego gola. Tyrick Mitchell napędził akcję lewą flanką i podał do Adama Whartona, ten odegrał do Pino, ale Hiszpan z okolic dziesiątego metra posłał piłkę wysoko nad poprzeczką.

W ostatnim kwadransie Lech próbował strzelić honorowego gola, ale golkiper za każdym razem był na posterunku. W 87. minucie Radosław Murawski obejrzał drugą żółtą kartkę i Lech musiał kończyć spotkanie w dziesiątkę. Zaledwie dwie minuty później było już 4:0. Eddie Nketiah przełożył sobie Michała Gurgula i precyzyjnym strzałem w lewy róg bramki pokonał Lisa.

Wynik nie uległ już zmianie i Crystal Palace odniosło zdecydowane zwycięstwo.

W drugiej serii gier Ligi Europy mistrz Polski podejmie Bayer Leverkusen. Spotkanie odbędzie się 15 października o godzinie 18:45. Wcześniej, już w najbliższy weekend, Kolejorz zagra przed własną publicznością z Radomiakiem Radom. Transmisja w TVP Sport i na sport.tvp.pl.

Share
Udostępnij

Nasi partnerzy