Sport

Tymoteusz Puchacz zagra w Lidze Mistrzów. Polak jednym z bohaterów historycznego awanu Sabah FK!

Źródło: Sport.tvp.pl
Dodano: 26.08.2026
Foto / Źródło: Sport.tvp.pl
Foto / Źródło: Sport.tvp.pl
Share
Udostępnij

Wielka historia w Baku. Sabah FK długo goniło Hapoel Beer Szewa, do 74. minuty przegrywało w dwumeczu dwoma golami, ale ostatecznie awansowało po raz pierwszy do fazy ligowej Ligi Mistrzów, wygrywając 5:2 (6:4 w dwumeczu). W historycznym awansie pomógł Tymoteusz Puchacz, po którego dośrodkowaniu padła bramka na wagę dogrywki.

PRZED MECZEM:
Nieważne, jaki padłby wynik, w Baku, dokonałaby się historia. Ani Sabah FK, założony w 2017 roku, ani Hapoel Beer Szewa, nigdy nie grały w fazie grupowej/ligowej Ligi Mistrzów. W lepszej sytuacji byli mistrzowie Izraela, którzy w meczu domowym rozgrywanym w Bukareszcie wygrali 3:1.

PRZEBIEG SPOTKANIA:
Już w drugiej minucie piłkarze Hapoelu cieszyli się z gola. Zahi Ahmed zagrał do Igora Zlatanovicia, który wykorzystał bierność Akima Zedadki i podwyższył prowadzenie w dwumeczu. Radość była jednak przedwczesna. VAR szybko sprawdził, że strzelec był na spalonym.

Co się odwlecze, to nie uciecze. W 10. minucie Zlatanović dopiął swego. Fatalny błąd w rozegraniu popełnił bramkarz Sabah, Stas Pokatilov, który podał piłkę prosto do do pressującego Niva Yehoshuy. Zdołał obronić strzał, ale futbolówka wpadła pod nogi Zlatanovicia, który tym razem skorzystał z okazji.

Nie tylko bramkarz Sabah był nerwowy, ale i cała drużyna, która popełniała mnóstwo prostych strat, które napędzały Hapoel do kolejnych akcji. Z czasem gospodarze zaczęli się rozkręcać. W 37. minucie doprowadzili do wyrównania w meczu za sprawienią trafienia Christiana Nwachukwu.

Początek drugiej połowy należał do Sabah. Swoje okazje mieli Nwachukwu i Mickels, po którego uderzeniu piłka odbiła się od poprzeczki. Długo wydawało się, że antybohaterem będzie Pokatilov. W 62. minucie popełnił kolejny “wielbąd”. Szybko wznowił grę i rzucił piłkę prosto pod nogi Guya Mizrahiego, a ten uszczęśliwił mistrzów Izraela.

Sabah nie dało jednak za wygraną i w końcówce przeprowadziło rozpaczliwy, ale skuteczny comeback. Najpierw w 74. minucie świetnie grający Umarali Rakhmonaliyev w końcu się wstrzelił i mocnym, precyzyjnym strzałem po ziemi z dystansu doprowadził do wyrównania. 

Bramka na 3:2, dająca dogrywkę padła ze stałego fragmentu gry. Tymoteusz Puchacz, który oddychał już rękawami, niemiłosiernie zmęczony trudami spotkania, dośrodkował z rzutu rożnego idealnie do składającego się do strzału rezerwowego Tellura Mutalimova. Radość Polaka? Wymowna. Ze zmęczenia padł niczym rażony piorunem na murawę, a następnie uklęknął i pomodlił się.

Kluczowym momentem dogrywki była druga żółta kartka dla Djibrila Diopa. Piłkarz Hapoelu, który rozegrał świetną drugą połowę, najpierw dostał żółtą kartkę za odkopnięcie piłki poza boiskiem, a następnie nieprzepisowy faul na rywalu. Sabah zaczęło kontrolować grę, a minutę później prowadziło po raz pierwszy po golu Orphe Mbiny.

W 115. minucie grający wcześniej w niższych ligach niemieckich Joy-Lance Mickels wygrał walkę o piłkę, przedarł się lewym skrzydłem i z ostrego kąta trafił do siatki. To była kropka nad “i” w wykonaniu mistrzów Azerbejdżanu. To dla nich wyjątkowy rok – najpierw historyczne mistrzostwo kraju, teraz awans do Ligi Mistrzów.

Share
Udostępnij

Nasi partnerzy