Reklama

Ludzie

Jaromirze, do zobaczenia! Pogrzeb redaktora Jaromira Kwiatkowskiego

Aneta Gieroń
Dodano: 23.07.2026
  • Jaromir Kwiatkowski,  znany rzeszowski dziennikarz spoczął na cmentarzu Staromieście w Rzeszowie. Fot. Tadeusz Poźniak
Jaromir Kwiatkowski, znany rzeszowski dziennikarz spoczął na cmentarzu Staromieście w Rzeszowie. Fot. Tadeusz Poźniak
Share
Udostępnij

Non omnis moriar – Reniu, Karolino, Kamilo, kochani rodzice, drodzy przyjaciele, bliscy, krewni, znajomi… zdajesz się mówić i tak, masz rację! Jaromirze, choć nie ma Cię już wśród nas, pamięć o człowieku, o tym co zrobił, żyje wiecznie! W czwartek, 23 lipca odbył się pogrzeb Jaromira Kwiatkowskiego, znakomitego dziennikarza i pisarza. Znany publicysta, który w listopadzie skończyłby 64 lata, spoczął na cmentarzu Staromieście w Rzeszowie. Rodzina, przyjaciele, dziennikarze, rozmówcy i bohaterowie tekstów Jaromira pożegnali nie tyle utalentowanego redaktora, co dobrego człowieka.

Pogrzeb Jaromira Kwiatkowskiego w kościele pw. Matki Bożej Saletyńskiej w Rzeszowie. Fot. Tadeusz Poźniak

Bo nie tak miało być. To nie Twój ojciec Wacław miał całować trumnę syna, ale tak się zdarzyło. Ostatnie trzy lata były dla Jaromira czasem wielkiej próby – chorował na glejaka, walczył, nie poddawał się, po każdym pobycie w szpitalu starał się wracać do aktywności, spotkań z przyjaciółmi. Kochał życie, rozmowę z drugim człowiekiem, a nade wszystko słowo. Z wzajemnością.

Choć do końca nie chcieliśmy w to uwierzyć, 16 lipca odszedłeś na zawsze. W domu, blisko żony Renaty, rodziny oraz drogich Ci osób. I wielkieś nam uczyniła pustki, jak pisał Jan Kochanowski, i tak wielu z nas, z tak różnych środowisko przyszło Cię pożegnać. Słowo było dla Ciebie sposobem na życie i kluczem do drugiego człowieka. Najbliżej czułeś się związany z Kościołem, ale pasjonowałeś się tak wieloma rzeczami, że i bez koncertów rockowych oraz jazzowych, rozmów z muzykami, politykami i podróżnikami nie wyobrażałeś sobie życia. Byłeś wspaniałym kolegą, szefem, współpracownikiem i publicystą, mistrzem wywiadu, niezwykle pracowitym i twórczym człowiekiem.

Jaromir Kwiatkowski urodził się w Rzeszowie i to miast było dla niego najważniejsze. Tutaj do końca zabierał głos w sprawach ważnych dla Rzeszowa, Podkarpacia, dla Polski. Dziennikarstwo było jego pasją i miłością, ale nie jedyną. Najważniejsza zawsze była rodzina, żona Renata, córki Karolina i Kamila, a potem wnuczki. We wszystkim co robił, starał się dostrzec Boga. I jak przypomniał na pogrzebie jego kuzyn, salezjanin z Poznania, sam był poruszony słowami Jaromira z ostatniej jego książki: „Nie znam Panie Twoich planów. Nie wiem, co jest mi przeznaczone. Ale ufam Ci z całego serca, które bije dzięki Tobie i dla Ciebie. Bądź wola Twoja!”

I choć może to być zaskoczeniem, Jaromir, absolwent ekonomii UMCS filii w Rzeszowie, od końca studiów był przekonany, że nigdy nie będzie pracował w wyuczonym zawodzie. Jego pierwszą redakcją na początku lat 90. XX wieku był tygodnik „San”. Po kilku latach trafił do dziennika „A-Z”, a stamtąd do GC Nowiny, gdzie przez wiele lat był publicystą i zastępcą redaktora naczelnego. Po 2010 roku przez kilka lat był związany z magazynem VIP Biznes&Styl, by od 2022 roku znów powrócić do redakcji Nowin.

Fot. Tadeusz Poźniak

Obok pracy redakcyjnej równie ważna była dla niego twórczość pisarska. Autor wielu książek m.in.: „Drzewo przetrwania. Ucieczka z 82. piętra”, “Miał być święty i jest święty. Błogosławiony ksiądz Józef Kowalski”, „Gambate! Daj z siebie wszystko”, “Genowefa Nowak droga do wielkości. Z Terliczki przez Kraków i Nowy Wiśnicz”. Najważniejsza jest być może jego ostatnia publikacja – „Glejak. Zaufać Panu Bogu”. Przejmujący zapis zmagania Jaromira z chorobą. Szczere i osobiste świadectwo zawierzenia. Jak sam mówił, to książka o nadziei, która nie krzyczy, ale dodaje sił. O odnajdywaniu sensu tam, gdzie wszystko wydaje się być w czarnych barwach. O sile, która rodzi się z wiary i relacji z Bogiem.

Fotografie Tadeusz Poźniak

Share
Udostępnij
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Nasi partnerzy