Strona główna>Sport>Klasyk nie zawiódł. Szalone dwie minuty w meczu Legii z Widzewem
Sport
Klasyk nie zawiódł. Szalone dwie minuty w meczu Legii z Widzewem
Źródło: Sport.tvp.pl
Dodano: 14.09.2026
Foto / Źródło: Sport.tvp.pl
Udostępnij
Mateusz Stolarski nie przegrał swojego debiutanckiego meczu w Widzewie Łódź, a Legia Warszawa wciąż jest niepokonana w PKO BP Ekstraklasie. Ligowy klasyk zakończył się remisem. Wszystko tak naprawdę rozstrzygnęło się w przeciągu zaledwie dwóch minut: goście za sprawą gola samobójczego Kamila Piątkowskiego szybko odpowiedzieli na trafienie Wojskowych.
PRZED MECZEM:
Widzew po raz kolejny w ostatnich miesiącach otworzył swój nowy rozdział. Tym razem dlatego, że w roli trenera zadebiutował Mateusz Stolarski – były szkoleniowiec Motoru Lublin. Sytuacja łodzian była daleka od wymarzonej: od 9 sierpnia nie wygrali żadnego meczu w PKO BP Ekstraklasie. Ze znacznie większym komfortem do tego spotkania mogła podejść Legia: wicelider w ligowej tabeli. Smaku porażki Wojskowi w tym sezonie zaznali wyłącznie w STS Pucharze Polski.
Przez pierwszy kwadrans kibice nie mogli zobaczyć zbyt wielu konkretów w ofensywie po obu stronach. Wszystko zmieniło się w 19. minucie, gdy legioniści otrzymali rzut wolny. Rozegrali go sprytnie: Ruben Vinagre delikatnie musnął piłkę, oddając ją Rafałowi Augustyniakowi. Ten, niepilnowany, postanowił uderzyć. Futbolówka leciała w środek bramki, ale Bartłomiej Drągowski miał duży problem z jej opanowaniem. Wykonał nieudaną interwencję i tym sposobem padł gol na 1:0.
Drużyna Marka Papszuna z prowadzenia cieszyła się jednak bardzo krótko. Już dwie minuty później na tablicy wyników ponownie wyświetlił się remis. A to za sprawą zamieszania, do którego doszło w polu karnym. Po dośrodkowaniu o piłkę walczyli Karol Świderski, wspomniany Augustyniak oraz Kamil Piątkowski. Wszyscy trzej ofiarnie rzucili się w kierunku celu, a Widzew zdobył gola. Przez dłuższy czas nie było jednak jasne, za czyją sprawą. Początkowo w statystykach widniała bramka samobójcza przypisana Augustyniakowi, ale później zmieniono autora tego pechowego uderzenia na Piątkowskiego.
Co tam się dzieje?! Gol i… samobój Rafała Augustyniaka w odstępie dwóch minut 😱
Autor trafienia na 1:0 mógł także podwyższyć wynik na 2:1 dla Legii. W 33. minucie skorzystał z centry po rzucie rożnym i uderzył głową – piłka odbiła się jednak od poprzeczki. Cztery minuty wcześniej po drugiej stronie boiska słupek obił Fran Alvarez, korzystając ze świetnego dogrania bardzo aktywnego Mariusza Fornalczyka.
Druga połowa przebiegała znacznie spokojniej. Dogodniejsze okazje kreował sobie Widzew, który walczył o pierwsze zwycięstwo przy Łazienkowskiej od 1997 roku. Ciągle widoczny był Fornalczyk, który miał szansę wykończyć dwie obiecujące akcje: w 63. i 67. minucie. Za pierwszym razem nie dosięgnął jednak piłki przy wślizgu, a kilka chwil później nieczysto uderzył piłkę w polu karnym. Gorąco pod bramką Otto Hindricha zrobiło się także w 76. minucie, gdy Paweł Wszołek pogubił się przy wybijaniu dośrodkowania Daniego Silvy. Więcej goli jednak nie było: mecz zakończył się remisem.
PODSUMOWANIE:
Legia pozostaje wiceliderem PKO BP Ekstraklasy: ma jednak o jedno rozegrane spotkanie więcej niż prowadzący Górnik Zabrze i trzeci Lech Poznań. Widzew plasuje się na ósmej lokacie w tabeli i nadal czeka na upragnione ligowe zwycięstwo. Kolejna okazja nadarzy się już w Łodzi, gdzie ekipa Stolarskiego podejmie również pogrążoną w kryzysie Wieczystą Kraków. Wojskowi zaś zagrają z Jagiellonią Białystok.
Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.
Ściśle niezbędne ciasteczka
Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.
Jeśli wyłączysz to ciasteczko, nie będziemy mogli zapisać twoich preferencji. Oznacza to, że za każdym razem, gdy odwiedzasz tę stronę, musisz ponownie włączyć lub wyłączyć ciasteczka.