Strona główna>Sport>El. LM: Lech Poznań znokautował mistrza Danii. Gol nowego nabytku ozdobą meczu
Sport
El. LM: Lech Poznań znokautował mistrza Danii. Gol nowego nabytku ozdobą meczu
Źródło: Sport.tvp.pl
Dodano: 22.07.2026
Foto / Źródło: Sport.tvp.pl
Udostępnij
Lech Poznań z przytupem rozpoczął walkę o awans do trzeciej rundy eliminacji Ligi Mistrzów, wygrywając w pierwszym spotkaniu z Aarhus GF 4:1. Choć Kolejorz miał problemy zarówno na początku pierwszej, jak i drugiej połowy, potrafił bezlitośnie wykorzystać swoje momenty. Czerwona kartka dla golkipera mistrzów Danii ułatwiła zadanie zespołowi Nielsa Frederiksena, a kapitalny gol Terry’ego Yegbe całkowicie odebrał gospodarzom nadzieję na odwrócenie losów spotkania. Mistrzowie Polski przed rewanżem w Poznaniu są w bardzo komfortowym położeniu.
Lech chciał wykorzystać kłopoty rywala
Lech Poznań przystępował do pierwszego meczu z Aarhus w znakomitych nastrojach po pewnym zwycięstwie nad Górnikiem Zabrze (3:1) w meczu o STS Superpuchar Polski.
Przed podopiecznymi Nielsa Frederiksena stało jednak znacznie trudniejsze wyzwanie – rywalizacja z mistrzem Danii, który po 40 latach ponownie sięgnął po tytuł. Choć losowanie nie było dla Kolejorza szczególnie łaskawe, jeszcze przed pierwszym gwizdkiem pojawiły się dobre wiadomości. W zespole AGF z powodu kontuzji zabrakło aż pięciu zawodników: Rasmusa Carstensena, Nicolaia Poulsena, Markusa Solbakkena oraz dwóch podstawowych, środkowych obrońców – Luki Callo i Tobiasa Molgaarda.
Mistrz Polski stanął więc przed szansą, by wykorzystać problemy kadrowe rywala i wypracować korzystny wynik przed rewanżem.
Dwa gole i czerwona kartka do przerwy
Lepiej w mecz weszli gospodarze, którzy od pierwszych minut ruszyli do ataku i zamknęli Lecha na własnej połowie. Już w 5. minucie zza pola karnego uderzył Mikael Anderson, ale piłka przeleciała nad bramką Mateusza Lisa. Podopieczni Nielsa Frederiksena w pierwszym kwadransie nie potrafili wymienić kilku podań z rzędu, a większość akcji kończyła się dalekimi zagraniami na połowę rywala.
Na groźniejszą akcję mistrzów Polski trzeba było poczekać do 19. minuty. Patrik Walemark urwał się prawą stroną i oddał strzał, który został zablokowany przez jednego z obrońców. Chwilę później Lechici po raz pierwszy trafili w światło bramki. Michał Gurgul uderzył jednak w sam środek, dzięki czemu 41-letni Jesper Hansen pewnie złapał piłkę.
Choć Lech przez długi czas nie potrafił narzucić swojego stylu gry, w 30. minucie zadał pierwszy cios. Joel Pereira kapitalnym podaniem obsłużył Mikaela Ishaka, który znalazł się bez opieki po lewej stronie. Kapitan Kolejorza wbiegł w “szesnastkę” i mocnym strzałem pod poprzeczkę otworzył wynik spotkania.
Gol wyraźnie dodał Lechowi pewności siebie. W 34. minucie Pereira popisał się precyzyjnym, długim zagraniem do Luisa Palmy, który wychodził na czystą pozycję. Hansen wybiegł z bramki i próbując uprzedzić Honduranina, zagrał piłkę ręką poza polem karnym. Początkowo arbiter nie zareagował, jednak po analizie VAR zmienił decyzję i pokazał bramkarzowi czerwoną kartkę. Od 37. minuty gospodarze musieli grać w dziesiątkę.
Tuż przed przerwą Kolejorz zadał drugi cios. Patrik Walemark rozegrał efektowną akcję na jeden kontakt z Antonim Kozubalem. Szwedzki skrzydłowy zachował zimną krew i pewnym strzałem pokonał Madsa Hedenstada. Tym samym mistrzowie Polski schodzili do szatni z dwubramkowym prowadzeniem.
Nerwowy początek drugiej połowy
Na początku drugiej połowy gospodarze ruszyli do ataku. Wywalczyli kilka stałych fragmentów gry i szukali kontaktowego gola. Ich napór przyniósł efekt w 55. minucie. 19-letni Frederik Emmery zainicjował akcję, wykorzystał lukę po prawej stronie boiska, gdzie zabrakło Joela Pereiry, po czym wbiegł w pole karne i precyzyjnie dograł do Kristiana Arnstada. Norweg uderzył z pierwszej piłki, nie dając Mateuszowi Lisowi szans na skuteczną interwencję.
Mimo gry w przewadze Lech niepotrzebnie komplikował sobie sytuację, pozostawiając rywalom zbyt dużo miejsca do konstruowania ataków. W 60. minucie Kolejorz był o włos od utraty drugiej bramki. Mateusz Lis niepewnie opuścił pole bramkowe i zagrał piłkę wprost pod nogi przeciwnika. Zawodnik Aarhus natychmiast zdecydował się na strzał z dystansu, jednak sprzed linii bramkowej futbolówkę wybił Michał Gurgul.
Gol “stadiony świata” nowego nabytku Lecha Poznań
Odpowiedź mistrzów Polski była natychmiastowa. Minutę później Lech zdobył trzecią bramkę, a jej autorem został Terry Yegbe.
Wojciech Mońka zagrał do środkowego obrońcy, który podprowadził piłkę, po czym potężnym strzałem z dystansu posłał ją w kierunku bramki. Futbolówka odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Było to trafienie wyjątkowej urody.
W 65. minucie Lech nie pozostawił już żadnych złudzeń i zdobył czwartą bramkę. Luis Palma posłał piłkę w kierunku Patrika Walemarka, a fatalny błąd popełnił Eric Kahl. Obrońca AGF nie zdołał przeciąć zagrania głową, z czego natychmiast skorzystał szwedzki skrzydłowy. Walemark znalazł się w sytuacji sam na sam i pewnym strzałem podwyższył prowadzenie.
W ostatnim kwadransie podopieczni trenera Nielsa Frederiksena kontrolowali przebieg spotkania i nie pozwalali rywalom na zbyt wiele. W doliczonym czasie gry Daniel Hakans mógł również wpisać się na listę strzelców, ale piłka minimalnie minęła prawy słupek bramki.
Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 4:1 i Lechici są w kapitalnym położeniu przed rewanżowym starciem przy Bułgarskiej, które odbędzie się 29 lipca o godzinie 19:00. Transmisja z meczu na antenie TVP Sport.
Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.
Ściśle niezbędne ciasteczka
Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.
Jeśli wyłączysz to ciasteczko, nie będziemy mogli zapisać twoich preferencji. Oznacza to, że za każdym razem, gdy odwiedzasz tę stronę, musisz ponownie włączyć lub wyłączyć ciasteczka.