Reklama

Kultura

Piszę książki, bo lubię pisać. To dla mnie przyjemność i terapia!

Aneta Gieroń
Dodano: 10.07.2026
Magda Louis. Fot. Tadeusz Poźniak
Magda Louis. Fot. Tadeusz Poźniak
Share
Udostępnij

Z Magdą Louis, powieściopisarką z Rzeszowa, rozmawia Aneta Gieroń

Aneta Gieroń: Twoja najnowsza powieść „Drugie życie mojej matki” jest nowym rozdaniem w Twoim pisarskim życiu. W ubiegłym roku świętowałaś dziesiątą książkę „Moja rodzina na piętrze. Pola” zamykającą sagę rodzinną poświęconą Poli Wawel, rodzinie Rostockich oraz Tosi Pogorzelskiej. A ten rok przynosi… pierwszy tom kolejnej sagi „Bliscy i dalecy”, którą rozpoczyna powieść „Drugie życie mojej matki”. Dlaczego znów saga i wielopokoleniowa opowieść?

Magda Louis: Z jednej strony opinie czytelniczek, „Moja rodzina na piętrze” została naprawdę dobrze przyjęta, z drugiej zachęta mojego wydawnictwa Gyldendal Astra, by pisać nową sagę, a na to wszystko odkryłam, że czuję się najbardziej komfortowo tworząc historie rodzinne rozłożone na dwa, czasami trzy pokolenia osadzone w burzliwym historycznie czasie jak II wojna światowa.

W pierwszym tomie przenosisz nas do lat 80. XX wieku, PRL-owskich realiów, a katalizatorem zdarzeń jest jedna z najsłynniejszych katastrof lotniczych – ta z 14 marca 1980 roku, gdy w rozbitym samolocie IŁ-62 „Mikołaj Kopernik” zginęła Anna Jantar. Jak Ty streściłabyś tę książkę i pomysł na całą sagę?

Przyznam szczerze, zaczynając pisać „Drugie życie mojej matki” miałam pomysł na zupełnie inną książkę, której fabuła stoi twardo w latach 80-tych i bohaterowie nie mają wspomnień czy przodków, ale już przy trzecim rozdziale historia zaczęła się rozwijać w zupełnie innym kierunku. No cóż, nie jestem zbyt zdyscyplinowaną pisarką, nie jestem pisarką etatową, mogę sobie pozwolić na więcej. Streścić książkę? To jest bardzo trudne wyzwanie, ale w wielkim skrócie jest to opowieść młodej pannicy Hani, która traci matkę w katastrofie lotniczej i jednocześnie ojca, który nie chce wrócić z USA. Jej świat to babcia, siostra i przyjaciółka, jej oczami widzimy całą rodzinną przeszłość, która się powoli odsłania, a tam, jak to w przeszłości, tajemnice…

„Drugie życie mojej matki” prowadzisz w kilku liniach czasowych, a Twoich bohaterów dzieli prawie 100 lat. To zabieg literacki atrakcyjny dla czytelnika, ale chyba wymagający dla autorki powieści?

Przeciwnie! Od kilku lat przygotowywanie tła historycznego do moich książek sprawia mi prawdziwą radość. Pochłania ogrom czasu, kupuję dziesiątki książek, jak na przykład ostatnio o przesiedleniach z Ziem Utraconych, czyli Kresów i z Ziem Dawnych na Ziemie Odzyskane, wielka przeprowadzka dotyczyła blisko 9 milionów ludzi, zarówno Polaków jak i Niemców czy Ukraińców przesiedlonych w ramach akcji „Wisła”, dokształcam się a potem rozbudowuję historię w konkretnym czasie i miejscu. Dziś jest to łatwe, istnieje mnóstwo literatury, opracowań historycznych, prac doktorskich, podcastów, amatorskich filmów na temat, który kogoś interesuje, wystarczy dobrze poszukać. Z wielkich wydarzeń biorę małą część, czasami zaledwie jedno zdanie, ale zanim zacznę pisać, mam obraz, w miarę szeroki, w miarę kompletny. Jest to trudność w tym sensie, że tamci ludzie myśleli inaczej, mówili innym językiem mieli inne wartości i strachy, więc trzeba się wyzbyć teraźniejszości w głowie, nie oceniać ani nie pouczać w tamtych czasach.

Narratorką Twojej powieści jest 13-letnia Hania, której mama Elżbieta ginie w samolocie, w którym leciała też Anna Jantar. Dlaczego? Świat widziany oczyma nastolatki jest prawdziwszy, ciekawszy, nie przesiąknięty kalkulacją i cynizmem świata dorosłych?

W pierwszej części „Mojej rodziny na piętrze” narratorką była 80-latka, przyszła kolej na młodszy głos. Hania nie komentuje świata jak Tosia Pogorzelska, ale robią to inni bohaterowie powieści, więc nie jest infantylna.

Po raz kolejny zabierasz nas na ukochane osiedle Dąbrowskiego w Rzeszowie, na którym się wychowałaś. Pieczołowicie odtwarzasz nie tylko realia Polski, Rzeszowa lat 80. XX wieku, ale też topografię miejsc i ulic tamtego miasta sprzed 4 dekad. Tęsknisz za historycznymi już miejscami i czasami, a ta literacka podróż to niejako prezent dla Ciebie samej?

Pewnie to sprawa mojego wieku, wszystko, co piękne i ważne już się wydarzyło w moim życiu, teraz do tego wracam. Rolą, w której czułam się najlepiej, oceniając z perspektywy czasu, była rola córki. Moi rodzice już nie żyją, teraz jestem mamą i babcią, to jest piękne, ale tęsknię do tej Madzi córki, która miała kochających rodziców, a ci zapewnili jej dobre dzieciństwo i wspierali bezwarunkowo. Rzadko piszę o współczesności, która jaka jest, wszyscy widzą i czują, dla mnie niezbyt ciekawa, natomiast przeszłość, wielkie pole wykopalisk, to nie tylko podróż sentymentalna, ale też w pewnym sensie podsumowanie, zamknięcie.

Trochę nas już przyzwyczaiłaś, że swoich bohaterów osadzasz w realiach współczesnego i historycznego Rzeszowa, Podkarpacia, tym razem także Krakowa. Ale jeszcze nigdy z taką pieczołowitością nie oddałaś realiów polskiej wsi, tej powojennej i sprzed pół wieku. Historia babci Wronki ze wsi gdzieś na Pogórzu Strzyżowskim ma cierpko-gorzki, ale prawdziwy smak. To z Twojej strony ukłon do bestsellerowych „Chłopek. Opowieści o naszych babkach” Joanny Kuciel-Frydryszak?

Polska wieś to mój ulubiony temat, choć jestem dziewczyną z miasta. Spędzałam na wsi wakacje, kiedy chodziłam do podstawówki, nie był to mój wybór, ale wakacje trwały dwa miesiące, co najmniej miesiąc musiałam odbębnić na wsi. Pracowałam na gospodarstwie i drałowałam przez pagórki do kościoła kilka kilometrów co niedzielę, innych atrakcji nie było. Z tamtej niechęci do wsi, dziś powstają obszerne wątki w moich książkach, które są autentyczne, ponieważ mocno ze mną zrośnięte. Zupełnie inaczej zapisały się w mojej głowie czasy mieszkania na ulicy Dąbrowskiego, były cudownie bezpieczne i beztroskie.

Twoje dwie ostatnie książki są powieściami obyczajowymi, ale z rozbudowanym i bogatym tłem historycznym. Odzywa się w Tobie regionalistka, także dokumentalistka?

Lubię historię Polski, którą dopiero teraz poznaję w szczegółach i w szerszym kontekście. W szkole, mimo iż byłam piątkową uczennicą, jeżeli chodzi o historię, nie nauczyłam się zbyt wiele, a że były to czasy zakłamywania, w najlepszym wypadku, pomijania tego właśnie szczerszego aspektu politycznego, zapamiętywało się to, co socjalistyczna Polska chciała, byśmy pamiętali. Niedobrych Niemców, zbawców z ZSRR, królów sprzedawczyków i serię powstań, wszystkie przegrane. W drugiej części sagi „Dalecy i Bliscy”, która ukaże się początkiem przyszłego roku, akcja przeniesie się na Kresy i do Wrocławia. Odjęłam trochę lukru filmowi „Sami swoi”, zahaczyłam o „Prawo i pięść”, a przynajmniej spróbuję powiedzieć coś więcej niż twórcy tych dwóch kultowych filmów.

W powieści „Drugie życie mojej matki” to znów kobiety są na pierwszym planie. Dlaczego? Kobiety bez względu na epoki są bardziej charyzmatyczne niż mężczyźni? Czy może jednak to kobiety częściej sięgają po książki i wolą czytać o innych kobietach niż o mężczyznach?

Myślę, że kobiety lubią czytać o silnych i charyzmatycznych mężczyznach, ponieważ nie spotykają takich w swoim życiu. Moje doświadczenie jest właśnie takie, masy fantastycznych kobiet i garstka ciekawych mężczyzn, maleńka garstka, jak u dziecka.

W wielu Twoich powieściach można się dopatrywać bohaterów, których obdarzyłaś przymiotami albo wadami osób, które znasz w świecie realnym, niektórzy nawet twierdzą, że są pierwowzorami co poniektórych postaci, a to tylko potwierdza jak uważną jesteś obserwatorką i dokumentalistką otaczającej Cię rzeczywistości. W przypadku bohaterów „Drugie życie mojej matki” mówimy tylko o fikcji, czy wiele wątków z ich życia zaczerpnęłaś z autentycznych historii rodzinnych różnych osób?

Postacią zmyśloną w całości jest ojciec Hani, Paweł Wolski, także austriacki inżynier, pan Julian, ale większość, nawet ci trzecioplanowi, to bohaterowie zbudowani z fragmentów osób, które kiedyś znałam lub znam. Po co się trudzić przy konstruowaniu postaci, skoro wystarczy się rozejrzeć? Nie znam dwóch osób, które byłyby do siebie podobne w 100 proc. Z tych zaobserwowanych cech charakteru, manier, upodobań, śmiesznostek, w końcu kompleksów, które pchają ludzi w najgorsze wydanie, piszą się bohaterowie moich powieści.

Niedawno w mediach społecznościowych stwierdziłaś, że wszyscy pisarze świata mogliby przestać pisać na 5 lat i nikt by na tym nie ucierpiał. Co więc sprawia, że siadasz do laptopa, piszesz i wydajesz kolejne książki?

Ach! Czy podniesienie stawki z 3 złotych na 5 złoty dla autora podniesie poziom literacki drukowanych książek? Czy może będzie to zachęta, żeby produkować więcej? Czy 10 proc. od ceny książki w księgarni dla autora poprawi sytuację finansową osób piszących na tyle, żeby mogły rzucić pracę na etacie? Tak w ogóle, po co ludzie piszą? Dla pieniędzy? Dla sławy? Z potrzeby czy z nudów? Bo nie potrafią nic innego? No, niechby ktoś odpowiedział szczerze. Ze mną sprawa jest prosta. Nie narzekam na stawki, ponieważ pisanie książek nie spłaca mojego kredytu, nie płaci rachunków, nie karmi mnie. Oczywiście, nie piszę za darmo, choć bywało, że rok pracy nad książką zarobił dla mnie trzy tysiące złotych. Piszę książki, ponieważ lubię pisać, jest to przyjemność, terapia, zajęcie po godzinach, a kiedy uda mi się trafić w gust czytelniczy, radość pęcznieje i jest to zachęta, by kontynuować. Co niniejszym czynię.

Magda Louis, rzeszowianka, która w 2005 roku opowiadaniem „Studnia” zachwyciła Jerzego Pilcha i wyróżniona została w ogólnopolskim konkursie Polityki „Pisz do Pilcha”. W 2010 roku ukazała się jej debiutancka powieść – „Ślady hamowania”, dwa lata później „Pola”, zaś „Kilka przypadków szczęśliwych” w 2014 roku ugruntowało jej pozycję na rynku wydawniczym i zamknęło ponad 20 – letni okres życia spędzony na emigracji w Wielkiej Brytanii. W 2016 roku ukazała się jej czwarta powieść, w całości napisana w Polsce, „Zaginione”, wydana przez „Świat Książki”. W 2018 roku dała się poznać jako autorka zbioru reportaży „Chcę wierzyć w Waszą niewinność”, w 2019 roku wydała swoją szóstą książkę – „Sonię”, w której rozlicza sprawców czynów pedofilskich, ale winą i karą obarcza też najbliższych ofiar. W 2023 roku w Wydawnictwie Word Audio Publishing International wydała audiobooka i e-booka „Eugenia Kennedy wraca do domu”, na początku 2024 w tym samym wydawnictwie opublikowała „Dom Pani Marty”, a latem tego samego roku, również w Wydawnictwie Word Audio Publishing International – „Moją rodzinę na piętrze. Sekrety domu na Chłodnej”, które są kontynuacją „Poli”. W 2025 roku Wydawnictwo Word Audio Publishing International wypuściło na rynek trzecią i ostatnią część sagi – „Moja rodzina na piętrze. Pola”. Rok 2026 przyniósł nową powieść „Drugie życie mojej matki” wydaną przez Gyldendal Astra, która jest też pierwszym tomem kolejnej sagi „Bliscy i dalecy”. Na co dzień dyrektorka ds. Współpracy i Rekrutacji Międzynarodowej w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.

Share
Udostępnij
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Nasi partnerzy