Sport

Polska zdobywa pierwszy tytuł United Cup, pokonując Szwajcarię w dobrym stylu

Źródło WTA Tour
Dodano: 11.01.2026
Zdjęcie: Brendon Thorne/Getty Images / Źródło WTA Tour
Zdjęcie: Brendon Thorne/Getty Images / Źródło WTA Tour
Share
Udostępnij

SYDNEY, Australia – Do trzech razy sztuka! Polska, po porażkach w finałach w 2024 i 2025 roku, zdobyła swój pierwszy tytuł United Cup, pokonując Szwajcarię 2:1 w niedzielny wieczór na Ken Rosewell Arena.

Po przegranej Igi Świątek z Belindą Bencic do remisu doprowadził Hubert Hurkacz. Po zwycięstwie Hurkacza na kort weszli bohaterowie gry mieszanej Katarzyna Kawai Jan Zieliński, którzy wygrali decydujący mecz, który pozwolił im zdobyć tron. Było to trzecie z rzędu decydujące zwycięstwo tego duetu, które zepsuło Szwajcarii pierwszy występ w finale Pucharu Zjednoczonego Królestwa.

Kawa i Zielinski zakończyli mecz mikściem wynikiem 5:0, pokonując dotychczas niepokonanych Bencicia i Jakuba Paula. W pierwszym secie Kawa popisał się decydującym wolejem setowym przy siatce, wygrywając 40:40 i 5:4. 

Fot. Marcin Cholewiński / Źródło: PZT

Bencic wygrała 12 z 15 ostatnich gemów ze Swiatek, odnosząc drugie zwycięstwo w karierze nad drugą w rankingu tenisistką świata w turnieju WTA Tour Driven by Mercedes-Benz. Pierwszy set wydawał się być pierwszym meczem meczu, który należał do Swiatek, ale wahadło szybko przechyliło szalę zwycięstwa na korzyść jedenastej w rankingu tenisistki świata.

„Gra przeciwko niej to zawsze wyzwanie i za każdym razem, gdy z nią gram, szukam sposobów na poprawę i utrudnienie jej życia” – powiedziała na korcie Bencic, która pokonała Świątek po raz pierwszy od ponad czterech lat. „Myślę, że różnica polegała na tym, że grałam bardzo swobodnie, naprawdę dobrze się bawiłam na korcie i po prostu dałam z siebie wszystko”.

Świątek rozpoczęła mecz z przytupem, utrzymując serwis w pierwszym gemie z czterema punktami z rzędu, po czym zdobyła pierwszego breaka i utrzymała go ponownie. Przy prowadzeniu Świątek 3:0, Bencic zaaklimatyzowała się, wygrywając dwa gemy z rzędu i zmniejszając stratę do 3:2 po zwycięskim backhandowym uderzeniu przy trzecim breakpoincie.

Sześciokrotny mistrz Wielkiego Szlema ostatecznie zamknął seta, wygrywając trzy z czterech kolejnych gemów, w tym dwa przełamania serwisu Bencic. Wygrywając seta 6:3, Świątek uderzyła bekhendem, po obu stronach kortu, zwycięskiego uderzenia, którego Szwajcarka nie zdołała dosięgnąć.

Drugi set to jednak dominacja Bencic, która wymusiła decydującego trzeciego seta. Bencic rozpoczęła drugiego seta, wygrywając dziewięć punktów z rzędu, a w trzecim gemie obroniła dwa break-pointy. W kolejnym gemie, przy trzeciej okazji, zdobyła decydującego breaka i zakończyła seta w 33 minuty.

„Szczerze mówiąc, czułem, że jestem w grze od samego początku” – powiedział Bencic. „Myślałem, że idzie mi świetnie, a przegrywałem 0:3. Pomyślałem sobie: OK, co mam zrobić? Chyba po prostu starałem się utrzymać remis i czekać na jakieś okazje”.

Po trzech kolejnych gemach z utrzymanym serwisem na początku trzeciej partii, Bencic zaliczyła punkt zwrotny. Mocnym forhendem, który otworzył jej drogę do break-pointa, wykorzystała kluczowy moment, odbierając serwis Świątek przekonującym backhandem. Po utrzymaniu serwisu, Bencic zbliżyła się na dwa gemy do zwycięstwa, prowadząc 4:1.

Świątek walczyła do ostatniego punktu, utrzymując dwa gemy serwisowe i broniąc dwie piłki meczowe parą asów serwisowych. Jednak gdy Świątek – która popełniła nietypowe 36 niewymuszonych błędów, a jej przeciwniczka 10 – przegrywała 5:3, Bencic stworzyła sobie potrójną piłkę meczową, a jej zwycięski bekhend na otwartym korcie przypieczętował zwycięstwo nad Świątek.  

Aby wyrównać wynik pod dużą presją, Hurkacz posłał 18 asów serwisowych na Wawrinkę i obronił osiem z dziewięciu break-pointów, co było jedyną luką w obronie 40-latka w tym tygodniu. Chociaż Wawrinka zdobył decydującego breaka w drodze do wygrania drugiego seta, trzykrotny mistrz Wielkiego Szlema wykorzystał tylko dwie z 23 okazji na break-point w pięciu meczach singlowych podczas tego wydarzenia.

Hurkacz wygrał cztery z pięciu meczów singlowych w tym tygodniu, zwieńczając triumfalny powrót po siedmiomiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją kolana.

28-letni były szósty w rankingu tenisistów świata odrobił dwie druzgocące porażki w dwóch ostatnich finałach Pucharu Zjednoczonego Królestwa. W 2024 roku miał dwa punkty mistrzowskie, zanim uległ Alexandrowi Zverevowi. W zeszłym roku Taylor Fritz powstrzymał go w tie-breaku w trzecim secie. Tym razem Hurkacz wszedł na boisko w decydującym momencie, prowadząc Polskę do powrotu na szczyt i zdobycia mistrzostwa.

Czytaj także:

Share
Udostępnij

Nasi partnerzy