Strona główna>Sport>Gole obrońców ratują przed porażką. Polacy kończą sezon remisem z Nigerią
Sport
Gole obrońców ratują przed porażką. Polacy kończą sezon remisem z Nigerią
Źródło: Serwis informacyjny PZPN
Dodano: 04.06.2026
Foto - Źródło: Serwis informacyjny PZPN
Udostępnij
Reprezentacja Polski zremisowała 2:2 z Nigerią w swoim ostatnim meczu w tym sezonie. Biało-czerwoni dwukrotnie przegrywali, a do wyrównania w obu przypadkach doprowadzali środkowi obrońcy. Dla Kacpra Potulskiego i Przemysława Wiśniewskiego były to pierwsze gole w seniorskiej kadrze.
W drugim z majowo-czerwcowych meczów towarzyskich Jan Urban nie zdecydował się na personalne eksperymenty. Poza Kacprem Potulskim każdego z piłkarzy wyjściowej jedenastki należy uznać za podstawowego gracza kadry albo takiego, który w najgorszym wypadku znajduje się na granicy boiska i ławki rezerwowych.
Dla „Potula” był to drugi w ogóle, a pierwszy w wyjściowym składzie mecz w seniorskiej reprezentacji. Niespełna 19-letni obrońca zajął miejsce zarezerwowane od wielu miesięcy przez Jakuba Kiwiora. Choć zawodnik FSV Mainz jest prawonożny, to w swoim klubie również występuje jako lewy defensor w trzyosobowym bloku.
W środę Potulskiemu towarzyszyli w obronie Jan Bednarek i Przemysław Wiśniewski, a w bramce stanął Kamil Grabara. Nieco inaczej niż w ostatnich spotkaniach selekcjoner zestawił za to formacje pomocy i ataku. Tym razem w środku pola znalazło się miejsce dla typowej szóstki (w tej roli Bartosz Slisz), ustawionej za plecami Piotra Zielińskiego i Sebastiana Szymańskiego. Na wahadłach znaleźli się Nicola Zalewski oraz – po raz pierwszy za kadencji Urbana – Jakub Kamiński. Wcześniej zawodnik FC Koeln bardzo dobrze wywiązywał się z roli jednej z dwóch dziesiątek. Duet napastników stworzyli przeciwko Nigerii Robert Lewandowski i Karol Świderski.
fot. Cyfrasport
Jakub Kamiński po raz pierwszy za kadencji Jana Urbana rozpoczął mecz reprezentacji jako wahadłowy
Spotkanie rozpoczęło się od długiego posiadania piłki Polaków, które w 4. minucie omal nie przełożyło się na objęcie prowadzenia. Zalewski dopadł wówczas do długiego podania, przełożył futbolówkę na prawą nogę i idealnie dośrodkował na głowę zamykającego akcję i niepilnowanego Kamińskiego. Ten uderzył niestety niecelnie. Chwilę wcześniej w dogodnej sytuacji mogli znaleźć się goście, gdy zbyt lekko podawał Grabara. Zagrożenie zażegnał wtedy Slisz.
Po chwili biało-czerwoni ruszyli z kolejnym atakiem, w którym kluczowe role znów odegrali obaj wahadłowi. Po dośrodkowaniu Kamińskiego piłka wyszła na rzut rożny, po którym jeden z Nigeryjczyków był bardzo bliski trafienia do własnej bramki.
Na kolejne okazje trzeba było czekać dobrych kilkanaście minut. W tym okresie optyczną, choć bardzo nieznaczną, przewagę osiągnęli goście, którzy częściej przedostawali się na naszą połowę. Ale do bramki, a nawet do pola karnego, wciąż było bardzo daleko.
Bliżej byli Polacy, którzy w 21. minucie przeprowadzili składną, dynamiczną akcję, zakończoną błyskotliwym podaniem prostopadłym Szymańskiego, zgraniem piętą Lewandowskiego i nieudanym przyjęciem Świderskiego. Interweniujący obrońca nadepnął jeszcze napastnika Panathinaikosu i sędziowie analizowali tę sytuację, ale ostatecznie nie zdecydowali się podyktować rzutu karnego.
Chwilę później arbitrzy VAR ponownie zostali zaangażowani, gdy po prostopadłym zagraniu w naszą szesnastkę wbiegł Moses Simon i wyłożył piłkę do pustej bramki Teremowi Moffiemu. Ten umieścił ją w siatce i choć pierwotnie sędzia liniowy uniósł w górę chorągiewkę, to po dokładniejszym sprawdzeniu okazało się, że spalonego nie było i gol jest prawidłowy.
W odpowiedzi lewą nogą uderzał Zieliński, ale jego strzał z łatwością złapał Maduka Okoye. Potem piłkę na dłużej zawłaszczyli sobie Nigeryjczycy, bardzo długo i cierpliwie konstruujący kolejną akcję. Biało-czerwoni ich nie naciskali, a z drugiej strony goście nieszczególnie garnęli się do podkręcenia tempa.
Na dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy swoją szansę po centrze Szymańskiego z kornera miał Potulski, ale pod presją kryjącego go obrońcy główkował nieczysto. Bliżej szczęścia był w 40. minucie Tochukwu Nnadi, którego finezyjny strzał zza szesnastki z trudem sparował Grabara.
Długi róg bramki rywali był również celem Zalewskiego, który w kolejnej akcji Polaków niesygnalizowanym strzałem próbował wykończyć dwójkowe rozegranie Wiśniewskiego i Szymańskiego. Gracz Atalanty Bergamo chybił dość nieznacznie.
W dobiegającej do końca pierwszej odsłonie meczu Polacy duże zagrożenie stwarzali po rzutach rożnych. W doliczonym czasie Szymański znów świetnie dośrodkowywał, do przebitej piłki dopadł Zalewski i mocno wstrzelił ją w zatłoczone pole bramkowe. Tam sprytem wykazał się Potulski, który umiejętnie dostawił nogę i doprowadził do wyrównania!
fot. Cyfrasport
Rzuty rożne wykonywane przez Sebastiana Szymańskiego były groźną bronią biało-czerwonych
W przerwie szkoleniowiec gości dokonał aż siedmiu zmian, a rezerwowi zanim wnieśli świeżość, dwukrotnie przyglądali się, jak składnie i szybko piłkę rozgrywają biało-czerwoni. W obu przypadkach zawiodło ostatnie podanie, ale samo tempo ataków ożywiło trybuny PGE Narodowego.
W 55. minucie po szybkim wznowieniu gry z rzutu wolnego doskonałą szansę miał główkujący Paul Onuachu, zaraz potem znów zakotłowało się w naszej szesnastce i zbyt wysoko uderzał Raphael Onyedika. To był sygnał, że nigeryjscy rezerwowi weszli już w mecz i są bardzo zdeterminowani, aby odzyskać prowadzenie.
Po godzinie gry pierwszych roszad dokonał trener Urban. Szymańskiego zastąpił Kacper Kozłowski, a Świderskiego Norbert Wojtuszek. Do ataku przesunął się wtedy Kamiński, a obrońca Jagiellonii Białystok zajął miejsce po prawej stronie.
Przez kolejnych dziesięć minut o wykreowanie sytuacji obu stronom było trudno. Nagle, w 72. minucie, po złym rozegraniu Nigeryjczyków oko w oko z golkiperem gości stanął Lewandowski, ale uderzył nieczysto i został powstrzymany. Akcja przeniosła się pod drugą bramkę, gdzie mocny strzał Zaidu odbił Grabara. Goście otrzymali rzut rożny, futbolówka krążyła po naszej szesnastce, a kiedy je opuściła, gra toczyła się dalej. Dopiero po dłuższej chwili arbiter został przywołany do monitora, gdzie pokazano mu zagranie ręką Kozłowskiego, potencjalnie skutkujące rzutem karnym. I faktycznie – sędzia wskazał na jedenasty metr, a pewnym egzekutorem okazał się Onuachu.
Polacy byli o włos, aby błyskawicznie wyrównać, ale po rzucie wolnym Zielińskiego bramkarz gości najpierw sparował strzał Lewandowskiego, a następnie dobitkę Bednarka. W 85. minucie dynamiczną szarżę w pole karne przypuścił jeszcze Kamiński, lecz próba dogrania do Lewandowskiego została przecięta.
W końcówce spotkania debiutu w narodowych barwach doświadczył Karol Czubak. Obok niego na murawie pojawił się Oskar Pietuszewski, a kilka minut wcześniej – Jakub Kiwior. „Pietuch” szybko zaznaczył swoją obecność dynamicznym zejściem na prawą nogę i celnym uderzeniem, ale do remisu nie doprowadził.
Czego nie udało się skrzydłowemu, w spektakularnym stylu dokonał Wiśniewski. Obrońca Widzewa Łódź w doliczonym czasie znalazł się w posiadaniu piłki około 30 metrów od bramki rywali. Zdecydował się na strzał i… trafił idealnie, doprowadzając do remisu!
Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.
Ściśle niezbędne ciasteczka
Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.
Jeśli wyłączysz to ciasteczko, nie będziemy mogli zapisać twoich preferencji. Oznacza to, że za każdym razem, gdy odwiedzasz tę stronę, musisz ponownie włączyć lub wyłączyć ciasteczka.