Reklama
REKLAMA
Automatycznie wyświetlimy artykuł za 10 sekund
Przejdź do artykułu
Reklama
Reklama

Od Rzeszowa i lotów na "Antku" do kapitana w Dreamlinerze

A A A
Z Adelajdą Szarzec-Tragarz, pierwszą kobietą, która ponad 40 lat temu uzyskała licencję pilota zawodowego w Ośrodku Szkolenia Personelu Lotniczego (obecnie Ośrodek Kształcenia Lotniczego) Politechniki Rzeszowskiej, rozmawia Aneta Gieroń

Dodano: 25-12-2021

Kapitan pilot Adelajda Szarzec-Tragarz. Fot. Dominik Matuła

Kapitan pilot Adelajda Szarzec-Tragarz. Fot. Dominik Matuła

Aneta Gieroń: Jest Pani pierwszą kobietą z licencją pilota zawodowego z Rzeszowa, która była jedyną studentką na pierwszym roczniku pilotażu Politechniki Rzeszowskiej w 1976 roku, a potem została Pani pierwszą kobietą w Polsce i Europie, która usiadła w fotelu kapitana za sterami Dreamlinera. Daleka droga ze Skoczowa, z rodziny, gdzie nie było żadnych tradycji lotniczych.
 
Kapitan pilot Adelajda Szarzec-Tragarz: W moim życiu wiele razy pomogły mi szczęśliwe przypadki. Pochodzę ze Śląska Cieszyńskiego, ze Skoczowa, czyli niewielkiej miejscowości położonej między Cieszynem a Bielsko-Białą. I rzeczywiście, moja rodzina nie ma żadnych lotniczych tradycji, co więcej, w pobliżu domu żadnego lotniska też nie było. Ale w Bielsku-Białej były znakomite zakłady szybowcowe, gdzie powstawały konstrukcje na światowym poziomie. Lotnicza pasja pojawiła się w moim życiu przez przypadek.  W Bielsku-Białej byłam uczennicą Technikum Mechaniczno-Elektrycznego, a w latach 70. XX wieku młodzież była wręcz agitowana przez aerokluby, które zachęcały ją do uprawiania sportów lotniczych. Na jednej z takich prelekcji, zorganizowanej przez Aeroklub Bielsko-Biała, koleżanka namówiła mnie na szkolenie szybowcowe i tak trafiłam do lotnictwa.  Miałam 16 lat i traktowałam to jak przygodę.
Reklama

Co Panią przekonało?
 
Chciałam spróbować czegoś nowego i jak to zwykle bywa, na kurs zgłosiło się wiele osób, ale nieliczni ukończyli. Pamiętam, że panowały tam surowe warunki. Spaliśmy w namiotach wojskowych, a dziewczyny na równi z chłopakami dzieliły się wszystkimi obowiązkami. Szkolenie wymagało poświęcenia czasu, systematyczności, przezwyciężenia pewnych lęków, ale mnie to bardzo wciągnęło – latanie okazało się ciekawe. Pierwszy lot zapoznawczy z instruktorem wykonałam na szybowcu SZD-9 Bocian. Po zakończonym kursie nadal latałam w aeroklubie dla przyjemności. Gdy po dwóch latach latania na szybowcach zaproponowano mi szkolenie samolotowe, radość była duża. To było ogromne wyróżnienie - tylko 5 miejsc, a kandydatów wielu. Dzięki temu jeszcze przed maturą przesiadłam się już na samoloty.

Pierwszy samodzielny lot. Jakie to uczucie wzbić się w powietrze?
 
Cudowne uczucie, ale uczciwie muszę przyznać, że przez prawie 50 lat w lotnictwie, tych pierwszych lotów na różnych maszynach i różnych trasach było tak wiele, że dziś już trudno mi opisać tamtą euforię, entuzjazm, którym zawsze musi towarzyszyć odpowiedzialne i racjonalne myślenie.

Szybko też Pani uznała, że lotnictwo może być czymś więcej, niż tylko pasją?
 
Jestem bardzo obowiązkową osobą, zawsze taka byłam. Chciałam poznawać kolejne tajniki lotnictwa, bo okazało się, że latanie jest dla mnie wyjątkowo ciekawe. Zaczęłam powoli myśleć, jakie mam szanse zostać w tym zawodzie. Pierwszym typem samolotu, na jakim się szkoliłam był sportowy Zlin 526 F. Dobrze mi szło, ukończyłam szkolenie bez żadnych powtórzeń i zdobyłam licencję pilota samolotowego turystycznego.   
Reklama

Po maturze wybrała Pani jednak włókiennictwo, a nie pilotaż.
 
To był głos rozsądku. W Bielsku-Białej była filia Politechniki Łódzkiej, a jednym z wydziałów włókiennictwo. Wówczas  Bielsko-Biała była ważnym ośrodkiem włókienniczym w Polsce i dawała możliwości zatrudnienia.
 
Miałam jednak ogromne szczęście, bo rok po tym, jak rozpoczęłam studia w rodzinnych stronach, powstał kierunek związany z lotnictwem na cywilnej uczelni – pilotaż na Politechnice Rzeszowskiej. W tamtym czasie wszyscy związani z lotnictwem czytali „Skrzydlatą Polskę” i tam właśnie znalazłam ogłoszenie o naborze na pierwszy rok.

Były rozterki, co robić? Kontynuować włókiennictwo, czy iść na pilotaż do Rzeszowa?  
 
Nie miałam żadnych wątpliwości. Przyjechałam do Rzeszowa na rozmowę kwalifikacyjną, a że byłam już studentką, nie zdawałam egzaminów wstępnych. Marzyłam o lataniu i w ogóle nie brałam pod uwagę, że mogę nie zostać przyjęta. Nie bez znaczenia był fakt, że miałam już licencję pilota samolotowego.  
 
Przyjechała Pani do Rzeszowa i co zobaczyła?
 
To był 1976 rok, mój pierwszy pobyt w tym mieście i pierwsze samodzielne życie poza domem rodzinnym w Skoczowie.  Legendarnym autobusem miejskim „O” dojechałam z dworca kolejowego na uczelnię, a na miejscu było już miło - spotkałam kilku kolegów, których wcześniej znałam z obozów szybowcowych i innych wydarzeń związanych z lotnictwem.
Reklama

Pierwszy, historyczny rocznik pilotażu był bardzo oblegany?
 
Naukę rozpoczęło ponad 30 osób, skończyło 19. Od początku do końca byłam jedyną kobietą na roku.
 
To wiele ułatwiało, czy jednak utrudniało?
 
Nie miało większego znaczenia. Od technikum dużo czasu spędzałam w męskim środowisku i całkiem dobrze sobie w nim radziłam.
 
Na jakim samolocie uczyła się Pani latać w Rzeszowie?
 
Na wielozadaniowym Antonow An-2, słynnym „Antku”, na którym Waldemar Miszkurka, rzeszowski pilot, w 1997 roku  obleciał świat dookoła. W aeroklubach „Antki” używane były przede wszystkim do wyrzucania skoczków spadochronowych, ale ja bardzo je lubiłam. To był ciężki i duży samolot. Największy wówczas jednosilnikowy dwupłat produkowany seryjnie. Prosta konstrukcja, łatwy w pilotażu i z bardzo wytrzymałym podwoziem, czyli idealny dla uczących się lądować studentów. Miał też dobre oprzyrządowanie i mogliśmy na nim robić loty IFR, czyli według instrument flights rules. To oznacza lot, w którym pilot polega tylko na informacjach odczytywanych z przyrządów.  

Antonow An-2 wymagał dużej siły do pilotowania?
 
Nie jestem dużą kobietą, ale dawałam sobie radę. Jak się chce, to dużo można, a „Antek” na zawsze pozostanie dla mnie jednym z najpiękniejszych samolotów, pomijając ogromny hałas w jego wnętrzu.

W tym roku, po ponad 40 latach, powróciła Pani na lotnisko Politechniki Rzeszowskiej w Jasionce, gdzie przed laty się szkoliła. Poznała Pani to miejsce?
Reklama
 
Oczywiście, chociaż zmiany są ogromne i tego nie da się porównać. W 1976 roku niósł nas nieprawdopodobny entuzjazm i nic nam nie przeszkadzało. Dziś są piękne hangary i wszędzie jest zagospodarowany teren. Przed laty błota było dużo więcej, bywało siermiężnie, ale wspaniale. Byliśmy młodzi, na uczelni było 50 godzin zajęć tygodniowo, ale chcieliśmy latać i nic więcej nie było ważne.

Skończyła Pani studia w Rzeszowie i od razu trafiła do PLL LOT?
 
W życiu ważne są: przypadek, szczęście i umiejętności, a ja dostałam stypendium fundowane z LOT-u, co było obietnicą przyszłej pracy. Dzięki zabiegom pułkownika Bronisława Janusa, ówczesnego dyrektora Ośrodka Szkolenia Personelu Lotniczego, stypendium dostał cały pierwszy rocznik pilotażu. I tak w 1981 roku, po obronie pracy dyplomowej, z grupą kolegów znalazłam się w Warszawie.  

Pierwsza studentka i absolwentka pilotażu została pierwszym pilotem-kobietą w liniach komunikacyjnych?
 
Tak. Pracę rozpoczęłam od kursu teoretycznego i praktyki. Szkoliłam się do lotów na Antonowie-24. To dwusilnikowy, turbośmigłowy samolot pasażerski mogący pomieścić prawie 50 osób. I… nawet nie dokończyliśmy kursu, bo w grudniu 1981 roku został ogłoszony stan wojenny i wszystko się skończyło. Kto chciał, mógł się zatrudnić na stanowiskach biurowych lub inżynieryjnych w hangarze i ja z tego skorzystałam. Pracowałam tam przez dwa lata, w tamtym czasie urodziłam pierwszego syna, a na dobre pracę w PLL LOT rozpoczęłam jesienią 1983 roku. Przez prawie 6 lat, początkowo jako first officer, a potem kapitan, latałam na trasach krajowych: Gdańsk, Kraków, Rzeszów, i zdobywałam doświadczenie.
Reklama

Kiedy pojawiły się cięższe maszyny?
 
W 1989 roku poleciałam na szkolenie na samolot Tu-154 do ówczesnego Związku Radzieckiego. Tu-154 to był rosyjski samolot komunikacyjny średniego zasięgu.
 
Po Tupolewie przyszła rewolucja i era Boeingów?
 
Tak, to była rewolucja jakościowa. Boeing miał dużo nowocześniejsze wyposażenie i od 1993 roku latałam tą maszyną jako first officer. Boeing 737 jest bardzo popularnym samolotem, często latającym po Europie. Mam do niego ogromny sentyment. W tamtym czasie urodził mi się drugi syn, a jednocześnie intensywnie latałam i byłam bardzo aktywna zawodowo. Uważam, że ten samolot jest bardzo przyjazny dla pilota. Za jego sterami jako first officer, a potem kapitan, spędziłam 13 lat.  Kolejnym samolotem był Boeing 767, obsługujący wyłącznie dalekie trasy, który w 2012 został zastąpiony Dreamlinerem. W 2013 roku  przeszkoliłam się i na tym typie, by jako kapitan latać na nim do stycznia 2021 r.

Dreamliner to spełnienie marzeń dla pilota, jak sama nazwa wskazuje?
 
Po części tak. Byłam pierwszym kapitanem w Polsce i Europie na tym typie samolotu, co jest powodem do dumy i radości.

W PRL-u każdy chciał być pilotem, bo marzył o zwiedzaniu świata?
 
To złudne przekonanie, bo pilot zwiedza lotniska na świecie, a niekoniecznie atrakcje turystyczne. Oczywiście, są loty, gdy jest trochę więcej czasu pomiędzy kolejnymi startami, zwłaszcza na dalekich trasach, ale to są rzadkie chwile.

I nawet jak jest trochę wolnego, zmiany strefy czasowej tak skutecznie dokuczają, że nie ma się na nic ochoty?
Reklama
 
To jest największe przekleństwo w tym zawodzie, podobnie jak nocna praca. Jet lag daje różne objawy i trudno go opanować. Ja nie miałam kłopotu przez pierwsze dwa lata lotów na dalekie trasy, przykładałam głowę do poduszki i od razu zasypiałam. W kolejnych latach już tak dobrze nie było. Przy czym łatwiej jest się dostosować do lotów na zachód, ale gdy  np. po południu leciałam do Pekinu, a tam już była 6 rano, to organizm potrafił się zbuntować nie na żarty.

Prywatnie też Pani dużo latała?
 
Niekoniecznie. Bardzo dużo latałam służbowo i to był dla mnie swego rodzaju przesyt. Prywatnie latałam na wakacje po Europie, ale niezbyt często.
 
Jako pasażer daje sobie Pani luz, czy kontroluje przebieg lotu?
 
Na pewno trudno całkowicie wyłączyć głowę i  podczas lotu wiem, co w każdej chwili się wydarzy, ale mam zaufanie do kolegów i nigdy nie komentuję przebiegu lotu.

Kobiet w lotnictwie było mało i jest mało, także dziś….
 
Zawsze tak było, choć zaczyna się to zmieniać na korzyść kobiet. Sama przez lata traktowana byłam trochę jak „zjawisko”, które oglądano i komentowano, gdy na lotniskach dostrzegano mnie w kabinie pilota. Ta jest trudny i wymagający zawód. Konieczne są  określone cechy charakteru – decyzyjność, opanowanie, akceptacja ciągłych  nowości w procesach szkoleniowych i organizacyjnych, umiejętność współpracy, również z wieloosobową  załogą pokładową. Takiemu rodzajowi pracy nie sprzyjają też długie przerwy, np. urlopy wychowawcze, czy zwolnienia lekarskie, ponieważ traci się ciągłość uprawnień zawodowych.
Reklama

Ostatni lot w karierze z Warszawy do Seulu w styczniu 2021 roku to było duże przeżycie?
 
Na pewno wzruszający dla mnie moment, bo wiedziałam, że za sterami Dreamlinera jako kapitan w lotnictwie komunikacyjnym już nie polecę ze względu na wiek - takie są przepisy międzynarodowe. Na pokładzie towarzyszyły mi same kobiety, no prawie, był tylko jeden mężczyzna – steward, który w ostatniej chwili musiał zastąpić koleżankę. Zostałam uhonorowana na każdym etapie tego lotu i było bardzo miło, ale żal się było żegnać, choć na pożegnanie nigdy nie ma dobrego momentu. Tamtego dnia zawiodła tylko pogoda, poza tym było wspaniale.

Loty do Seulu to była Pani ulubiona trasa?
 
Tak, lubiłam latać do Seulu. Tam zawsze był idealny porządek, podobnie jak w Tokio w Japonii i w Toronto w Kanadzie. Poukładane, przewidywalne środowisko, czyli to, co każdy pilot lubi najbardziej.

Lotnictwo Panią uszczęśliwiało i nadal uszczęśliwia?
 
Tak, nie wyobrażam sobie, bym mogła robić coś innego. Starszy syn również jest pilotem, młodszy wybrał inną drogę życiową, ale lotnictwo dla nas wszystkich jest bardzo ważne.
 
Kapitan pilot Adelajda Szarzec-Tragarz, absolwentka pierwszego rocznika pilotażu na Politechnice Rzeszowskiej, która przez 40 lat pracowała jako pilot samolotów pasażerskich w PLL LOT z nalotem ogólnym ponad 19 tys. godzin, w tym ponad 12 tys. godzin jako kapitan. Latała na samolotach radzieckich An-24, Tu-154 oraz na Boeingach 737 i 767, a od połowy 2013 r. na Boeingach 787. Kpt. pil. Adelajda Szarzec-Tragarz jest też pierwszą kobietą w stopniu kapitana, która usiadła za sterami Dreamlinera w Polskich Liniach Lotniczych LOT. W październiku 2021 roku, po ponad 40 latach odwiedziła lotnisko w Jasionce, gdzie przed laty się szkoliła, a gdzie wzięła udział w obchodach 70-lecia Politechniki Rzeszowskiej.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zobacz więcej

POLECANE

RZESZÓW WEATHER
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Mieszka I 48/50, 35-303 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.