Nie bez przyczyny zwalczanie szarej strefy stanowi jeden z priorytetów administracji i służb, gdyż rozwój nielegalnej działalności uszczupla finanse publiczne i staje na przeszkodzie zdrowej konkurencji. Jednak również nadmierne regulacje, skomplikowane prawo podatkowe i wysokie obciążenia fiskalne mogą sprzyjać przenoszeniu działalności gospodarczej do szarej strefy – wskazali eksperci podczas debaty o „wolności finansowej młodego pokolenia i roli polityki podatkowej w zapewnieniu bezpiecznego jutra”.
https://r.dcs.redcdn.pl/webcache/pap-embed/iframe/q1pGXe9O.html
W debacie zorganizowanej przez Mazowiecką Wspólnotę Samorządową, Samorząd Studentów Uniwersytetu Warszawskiego i Samorząd Studentów Uniwersytetu im. kardynała Stefana Wyszyńskiego, ekonomiści i politycy różnych opcji przyznali, że Polacy są bardzo przedsiębiorczym narodem, na co – ich zdaniem – mogła mieć wpływ tzw. ustawa Wilczka, która weszła w życie w styczniu 1989 roku. Wprowadziła ona zasadę: „co nie jest zabronione, jest dozwolone”, legalizując w czasach PRL prywatną przedsiębiorczość.
Jak wskazał Andrzej Sadowski, ekonomista i prezydent Centrum im. Adama Smitha, efektem tamtej ustawy była masowa aktywizacja przedsiębiorców i gwałtowny rozwój sektora prywatnego. „Ustawa Wilczka stała się fundamentem naszej gospodarki i zapoczątkowała gospodarcze prosperity Polski na bezprecedensową skalę” – powiedział.
Andrzej Sadowski dodał, że dziś tamta ustawa o wolności gospodarczej jest tylko wspomnieniem, ponieważ „polska gospodarka jest sukcesywnie obciążana kolejnymi regulacjami, koncesjami i coraz bardziej skomplikowanymi systemami podatkami”.
Zwrócił uwagę, że sukcesy biznesowe polskich przedsiębiorców były w ostatnich dekadach odnoszone raczej pomimo, niż dzięki systemowym ułatwieniom.
„W zeszłorocznym Indeksie wolności gospodarczej Polska zajęła ostatnie miejsce spośród wszystkich krajów członkowskich Unii Europejskiej” – przypomniał Sadowski.
Według ekonomisty, żeby zapewnić młodemu pokoleniu wolność finansową i warunki do rozwoju, trzeba przeprowadzić skuteczną deregulację.
„Polegałaby ona na tym, że tworzymy ustawę opierającą się na tych samych zasadach co >>ustawa Wilczka<<, a wszystko, co niezgodne z tymi zasadami, likwidujemy. Próba poszukiwania pojedynczych przepisów, pojedynczych ustaw i ich zmiana, to jest praca na pokolenia. Niektóre państwa europejskie, jak Włochy, już to zrozumiały” – powiedział ekspert.
Zdaniem szefa Centrum im. Adama Smitha, badania światowe pokazują zależność między nadmiarem przepisów, nadmiernym obciążeniem podatkami a wzrostem szarej strefy.
„Szara strefa nie istnieje dlatego, że przedsiębiorcy mają taką fanaberię, żeby nie płacić podatków. Ona istnieje i się powiększa w momencie, kiedy m.in. poziom opodatkowania sprawia, że przedsiębiorca nie daje rady sprostać im kosztowo. Wtedy ostatnią szansą na kontynuowanie działalności, czy w ogóle prowadzenie i zarabianie na chleb przez przedsiębiorcę, jest przejście do szarej strefy” – zauważył ekonomista.
Dodał, że wtedy tracą wszyscy: państwo, konsumenci i przedsiębiorcy.
„Tymczasem nie brak przykładów, że wraz z obniżeniem podatku, wpływy do budżetu z jego tytułu wzrosły. Warto, żeby politycy o tym pamiętali” – zaznaczył ekonomista.
Według Karola Rabendy, podsekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta RP, rozwój gospodarczy Polski robi wrażenie na wszystkich.
„Dziś faktycznie żyjemy w nieco przeregulowanej rzeczywistości, ale oceniając sytuację, trzeba się odnieść do tego, co było w latach 90-tych XX wieku. A wtedy gospodarka i państwo dopiero wydobywały się z głębokiego kryzysu. Były zupełnie inne warunki i zupełnie inne możliwości niż dzisiejsze” – cenił polityk.
Krzysztof Kwiatkowski, senator, były minister sprawiedliwości, podkreślił, że w dyskusji o deregulacji nie może umknąć fakt, że wiele przepisów wynika z rozwoju technologicznego czy z poszerzania praw konsumenckich.
„Doskonałym przykładem jest kwestia uregulowania przestrzeni internetowej, usług cyfrowych oraz działania i zastosowania sztucznej inteligencji. Mamy coraz więcej obszarów, w których wykorzystujemy nowe technologie. Ich użycie należy w jakiś stopniu uregulować prawnie, dla naszego bezpieczeństwa” – wskazał polityk.
Dodał, że w dobrze pojętym interesie konsumentów i obywateli jest, aby regulacje o usługach cyfrowych zostały przyjęte i chroniły przed dezinformacją i mową nienawiści.
Według polityka, z uwagi na umiejętności młodego pokolenia, priorytetem powinna być deregulacja, która przenosi jak najwięcej obowiązków związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej do internetu. „To będzie też zachętą do tego, żeby jak najwięcej młodych ludzi prowadziło własną działalność gospodarczą” – ocenił.
Dla Michała Gramatyki, wiceministra cyfryzacji, nie ma powrotu do „ustawy Wilczka”, bo świat się od tamtego czasu diametralnie zmienił. Wiceminister zwrócił uwagę, że jesteśmy częścią Wspólnoty Europejskiej, co wymagało wprowadzenia nowych regulacji na potrzeby np. wspólnego rynku pracy.
„Nowe przepisy są odpowiedzią na wymogi nowych czasów, w tym np. na cyfryzację, z których znaczna część służy ochronie obywateli przed wielkimi korporacjami” – zaznaczył.
Gramatyka przypomniał, że rząd od ponad roku pracuje nad systemowym uproszczeniem przepisów. Dodał, że pracowali nad tym sami przedsiębiorcy, z Rafałem Brzoską na czele. W opinii Gramatyki efekty tej pracy są „imponujące”, gdyż wdrożenia doczekały się już 354 projekty. Znacząca część z nich, jak np.: zastosowanie instytucji „milczącego załatwienia sprawy” przy przekroczeniu przez urzędy czasu czy domniemania niewinności podatnika w rozliczeniach podatkowych, weszła już w życie.
„Przed nami kolejny etap – deregulacja 2.0. Oprócz dokończenia pierwszej fazy, planowane są systemowe zmiany w prawie podatkowym, postępowaniach sądowych oraz wzmocnieniu lokalnego udziału firm w zamówieniach” – wymienił wiceminister cyfryzacji.
Mateusz Łakomy, ekspert ds. demografii, zauważył, że o przeregulowaniu nie świadczy nawet ilość ustaw, a ich jakość. „Możemy i powinniśmy bardziej cywilizować reguły prawne, które dadzą nam społeczeństwu lepsze warunki życia, co również pozytywnie wpłynie na sytuację demograficzną w kraju” – ocenił.
Zdaniem Weroniki Smarduch, posłanki i członkini sejmowej Komisji ds. deregulacji, znaczną część regulacji w Polsce stworzyliśmy ponad miarę.
„W deregulacji, nad którą trwają intensywne prace w Sejmie, chodzi o to, że ułatwiamy życie nie tylko przedsiębiorcom, ale również ludziom, w pokonywaniu pewnych barier i w dokonywaniu pewnych zmian” – wskazała.
Zdaniem posłanki zdecydowana większość zmian deregulacyjnych nie wymaga nawet zmian ustawowych.
„My musimy przede wszystkim skutecznie egzekwować przepisy zgodnie z istniejącym prawem, a nie zgodnie z >>widzi mi się<< urzędników” – stwierdziła Smarduch.
Temat jakości tworzonego prawa i skuteczności jego egzekwowania, np. w kontekście podatków akcyzowych, powróciła podczas sesji pytań od śledzących debatę studentów.
„Do wprowadzanych regulacji, zwłaszcza tych, z którymi wiążą się nowe bądź wyższe opłaty dla konsumentów, należy po jakimś czasie powracać, aby zweryfikować ich skuteczność” – oceniła Weronika Smarduch.
Dodała na zakończenie, że Polsce dramatycznie potrzebne jest też uproszczenie podatku VAT, bo im bardziej skomplikowany system podatkowy, tym większe prawdopodobieństwo przestępstw podatkowych.