Sport

Dramat Igi Świątek w meczu z Mają Chwalińską. Przykre sceny, ale koniec

przegladsportowy.onet.pl
Dodano: 18.10.2026
VCG / Contributor, Di Yin / Stringer / Getty Images
VCG / Contributor, Di Yin / Stringer / Getty Images
Share
Udostępnij

Gdy było 5:3 dla Igi Świątek wydawało się, że lada moment wygra pierwszego seta. Wtedy jednak Maja Chwalińska zaczęła szalony powrót, a dodatkowo po stronie dziewiątej rakiety świata pojawiły się poważne problemy ze zdrowiem. Choć mecz dokończyła, to nie była jednak sobą. To niżej notowana Polka ma finał! Oto konsekwencje.

Na ten mecz Polska czekała 10 lat. Pierwszy raz Maja Chwalińska i Iga Świątek zmierzyły się ze sobą w 2016 r. i wówczas lepsza okazała się druga z Polek. Teraz po wielu latach stało się jasne, że w sobotę obie panie ponownie staną ze sobą twarzą w twarz w półfinale turnieju WTA 1000 w Wuhan.

Tym razem stawka była znacznie większa i niełatwo było wskazać jednoznaczną faworytkę. Oczywiście na papierze była nią Świątek, ale Chwalińskiej również nie można było skreślać. Wcześniej w Chinach pokonała przecież m.in. Ivę Jović czy Marię Sakkari. Dlatego niespodzianka wcale nie była wykluczona.

Początek był bardzo intensywny. Widać było, że obie tenisistki były w pełni skoncentrowane i na korcie liczyła się dla nich tylko sportowa rywalizacja. Jako pierwsza szansę na przełamanie miała Świątek w czwartym gemie. Wówczas jednak od stanu 40:30 nie zdobyła już ani jednego punktu, a Chwalińska doprowadziła do remisu 2:2. Co więcej, po chwili to właśnie ona przełamała. W kolejnym gemie udało jej się szybko doprowadzić do stanu 40:15 i już przy pierwszej możliwej okazji zdobyła przewagę breaka. Nie poszła jednak za ciosem, bo mimo nieco słabszej chwili w wykonaniu Świątek ta była w stanie błyskawicznie odpowiedzieć w takim samym stylu.

Iga Świątek ruszyła do ataku. I ten wynik. Miała przewagę

W kolejnym gemie miała dwie szanse na przełamanie i po drugiej z nich zobaczyliśmy rezultat 3:3. To zwiastowało ogromne emocje w kolejnych minutach, bo poziom meczu był naprawdę wysoki. Gdy Świątek wróciła na odpowiednie tory, Chwalińskiej ciężko było znaleźć sposób na to, aby ją powstrzymać.

I to poskutkowało kolejnym przełamaniem. Po bardzo długim, ósmym gemie, w którym zobaczyliśmy zaciętą walkę zarówno z jednej, jak i z drugiej strony, wyżej notowana tenisistka zdołała wyjść na prowadzenie 5:3 i coraz pewniej kroczyła po wygraną w pierwszym secie. Przynajmniej tak się wtedy wydawało.

Iga Świątek prowadziła już 5:3. I nagle problemy. Co za powrót Mai Chwalińskiej

Chwalińska zaczęła jednak szalony powrót. Choć Świątek miała dwie piłki setowe, to żadnej z nich nie wykorzystała, a finalistka Roland Garros zachowała spokój. Gdy wyszła na prowadzenie 6:5, byliśmy świadkami przykrych obrazków, bo dziewiąta rakieta świata musiała skorzystać z pomocy medycznej. Chodziło o ból w jednym z mięśni uda.

Chwalińska nie straciła jednak koncentracji i dołożyła dwa kolejne gemy na finiszu tego seta. Ostatecznie to właśnie ona wygrała 7:5, choć przegrywała 3:5. Był to niezwykle imponujący powrót. Po nieco dłuższej przerwie między setami, zaczęła się druga odsłona tego pojedynku i to finalistka Roland Garros zaczęła lepiej.

Pewna gra Mai Chwalińskiej. I ma finał w Wuhan! Iga Świątek nie dała rady

Pierwszy gem wpadł na jej konto, a w dodatku Świątek była coraz bardziej zirytowana i widać było, że doskwiera jej ból. W pewnym momencie nawet jej trener przygotowania fizycznego Maciej Ryszczuk zasugerował, że jeżeli nie da rady dłużej grać, to powinna zrezygnować. Zdecydowała się jednak kontynuować spotkanie.

Choć próbowała budować ataki i wciąż walczyć o zwycięstwo, to jednak wszyscy widzieli, że jest jej o to znacznie trudniej. Chwalińska szybko wyszła na prowadzenie 3:1, a potem kolejny raz przełamała i przy rezultacie 4:1 była “na autostradzie” do zwycięstwa. Do końca już z niej nie zeszła. Po zaledwie kilku kolejnych minutach zobaczyliśmy wynik 6:1.

Wiadomo, z kim Maja Chwalińska zagra w finale w Wuhan. Oto konsekwencje

Tym samym wiadomo już, że w wielkim finale Chwalińska zagra z Sonay Kartal. Mecz ten odbędzie się w niedzielę ok. godz. 12.30 czasu polskiego. Brytyjka w półfinale, choć w obu setach przegrywała 1:4 z Jeleną Ostapenko, ostatecznie była w stanie wygrać całe spotkanie 7:6(9), 7:6(5). Dla naszej rodaczki awans do finału oznacza także inne konsekwencje.

Przede wszystkim zalicza kolejny imponujący awans w rankingu WTA. Po sobotniej wygranej Chwalińska może pochwalić się dorobkiem 2681 pkt i awansem na 12. miejsce. Świątek natomiast pozostaje na 9. lokacie i wciąż nie jest pewna gry w WTA Finals. Rozstrzygnie się to w najbliższych turniejach. Warto też wspomnieć, że finalistka z Wuhan zarobi 343 tys. 659 dol., czyli ok. 1,5 mln zł.

Share
Udostępnij

Nasi partnerzy