Sport

Dzisiaj Polska zagra w Zenicy w Lidze Narodów z Bośnią i Hercegowiną

Opracowanie AC / Źródło: PZPN
Dodano: 05.10.2026
Foto / Źródło: PZPN
Foto / Źródło: PZPN
Share
Udostępnij

Reprezentacja Polski w poniedziałek o godzinie 20:45 zmierzy się w Zenicy z Bośnią i Hercegowiną w czwartym spotkaniu Ligi Narodów UEFA. Po efektownym zwycięstwie 6:0 nad Rumunią biało-czerwoni chcą pójść za ciosem i odnieść kolejne zwycięstwo, tym razem na trudnym terenie. Transmisja spotkania w TVP.

Wrześniowo-październikowe zgrupowanie jest dla reprezentacji Polski wyjątkowo intensywne. Cztery mecze w tak krótkim czasie sprawiają, że biało-czerwoni mogą poczuć się niemal jak podczas turnieju. Po bezbramkowym remisie z Bośnią i Hercegowiną w Warszawie pozostał niedosyt. Polacy byli zespołem lepszym, stworzyli kilka dobrych okazji i byli blisko zdobycia zwycięskiej bramki. Z kolei po spotkaniu ze Szwecją, mimo bardzo dobrej pierwszej połowy i wielu sytuacji pod bramką rywala, przyszło rozczarowanie. W drugiej części gry biało-czerwoni popełnili błędy w defensywie i ostatecznie przegrali 1:3.

W piątek na PGE Narodowym wszystko wyglądało już zupełnie inaczej. Polacy zagrali koncertowo. Bezwzględnie wykorzystali czerwoną kartkę dla rywala i grę w przewadze, rozbijając Rumunię aż 6:0. Wreszcie mogli cieszyć się z efektownego zwycięstwa. Bohaterem spotkania został Robert Lewandowski, który zdobył trzy bramki i ma już na koncie 92 gole w reprezentacji Polski.

Kapitan nie będzie jednak mógł pomóc drużynie w Zenicy. W spotkaniu z Rumunią otrzymał drugą żółtą kartkę w obecnej edycji Ligi Narodów i musi pauzować. Lewandowski nie znalazł się więc w kadrze na poniedziałkowe spotkanie i nie przyleciał z zespołem do Bośni i Hercegowiny. – Nie ma Roberta, więc musimy sobie poradzić bez niego. Zresztą już niedługo będziemy musieli odpowiedzieć sobie na pytanie, ile jeszcze nasz najlepszy napastnik będzie grał. Podobnie jest z Piotrem Zielińskim. To są zawodnicy nieocenieni, z piękną karierą, ale w pewnym momencie będziemy musieli myśleć o przyszłości – mówił przed meczem selekcjoner Jan Urban.

Co ciekawe, dokładnie sześć lat temu reprezentacja Polski również mierzyła się z Bośnią i Hercegowiną w Zenicy bez Roberta Lewandowskiego. Tym razem jego nieobecność wynikała jednak z zupełnie innych powodów. Biało-czerwoni we wrześniowych meczach 2020 roku musieli radzić sobie bez kapitana, który po triumfie z Bayernem Monachium w Lidze Mistrzów odpoczywał przed rozpoczęciem nowego sezonu.

7 września 2020 roku, jeszcze za kadencji trenera Jerzego Brzęczka, Polacy wygrali w Zenicy 2:1. Gospodarze objęli prowadzenie po kontrowersyjnym rzucie karnym, który w 24. minucie wykorzystał Haris Hajradinović. Jeszcze przed przerwą wyrównał Kamil Glik, a w drugiej połowie zwycięską bramkę zdobył Kamil Grosicki. W tamtym spotkaniu wystąpiło czterech zawodników, którzy również dziś są w reprezentacji Polski: Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Piotr Zieliński i Sebastian Szymański. Historia pokazuje więc, że biało-czerwoni potrafią zwyciężać w Zenicy. Także bez swojego kapitana.

Jan Urban: Chcemy zrobić kolejny krok

fot. Cyfrasport

Teraz przed zespołem Urbana kolejne wyzwanie. Po efektownym występie przeciwko Rumunii Polacy chcą potwierdzić dobrą dyspozycję i zdobyć kolejne trzy punkty. – Po meczu z Rumunią pogratulowałem zwycięstwa drużynie i podziękowałem za dwa dni spokoju. Teraz najważniejsze jest dla nas spotkanie z Bośnią i chcemy się do niego jak najlepiej przygotować – powiedział selekcjoner, który nie ukrywał, że sporo do życzenia pozostawia murawa. – Jest przeciętna. Wydaje mi się, że niewiele zostało zrobione po ostatnim treningu czy meczu, bo pozostało na niej dużo wgłębień. To niebezpieczne, ponieważ można łatwo skręcić staw skokowy. Ktoś mi tutaj mówił, że są wybory i być może jutro znajdą wystarczająco dużo czasu, żeby ją poprawić. Na ten moment murawa jest jednak przeciętna – dodał.

Nieobecność Lewandowskiego będzie okazją dla innych zawodników, by wziąć na siebie większą odpowiedzialność. Sześć lat temu w ataku zastąpił go Arkadiusz Milik. Teraz szansę ma na to Mateusz Żukowski. – Kogo wystawimy w ataku? To taki żarcik, tak? Ilu mamy napastników? Bo ja widzę jednego. „Świder” (Karol Świderski – przyp. red.) to taka dziesiątka, która czasami zagra na dziewiątce. Mamy zatem Mateusza Żukowskiego, choć on niedawno występował na innych pozycjach, a dopiero na późniejszych etapach swojej kariery został przekształcony w snajpera. Zaczął strzelać gole w Magdeburgu i stał się klasycznym napastnikiem – ocenił trener, który chwalił również za dobrą postawę i współpracę w środku pola Wiktora Nowaka, Sebastiana Szymańskiego i Piotra Zielińskiego.

Jak po meczu z Rumunią podkreślał ten ostatni, pomocnik Interu Mediolan, drużyna zagrała dla siebie i dla trenera. – Zagraliśmy dla nas wszystkich. Każdy potrzebował tego zwycięstwa. Jesteśmy wszyscy „za trenerem”. Jest to znakomity szkoleniowiec i człowiek. Mam nadzieję, że ta wygrana da nam kopa – podkreślił Zieliński.

W Zenicy reprezentacja chce po raz kolejny pokazać ducha drużyny i postawić następny krok. Początek spotkania na stadionie Bilino Polje o godzinie 20:45.

Czytaj także:

Share
Udostępnij

Nasi partnerzy