Iga Świątek w starciu z Donną Vekić przegrywała już 4:6, 2:5, a jej rywalka serwowała na zwycięstwo. Wtedy jednak doszło do nagłego odrodzenia Polki, która wygrała cztery gemy z rzędu, żeby zwyciężyć ostatecznie 4:6, 7:6(0), 6:2 i awansować do 4. rundy. A to istotne, bo turniej w Pekinie ma też inny wymiar.
Najlepsze tenisistki świata rywalizują w Pekinie, gdzie odbywa się przedostatni w tym sezonie turniej WTA 1000. Zmagania w Chinach rozpoczynało aż pięć Polek. Do 3. rundy awansowała jedynie Świątek.
Polska tenisistka o 4. rundę walczyła z niezwykle wymagającą Donną Vekić. Świątek była faworytką tego pojedynku, chociażby patrząc przez pryzmat bezpośredniego bilansu. 25-latka mierzyła się z Chorwatką cztery razy i za każdym razem wygrywała. Ostatni raz mierzyły się jednak ze sobą w 2023 r. w Rzymie.
Spotkanie w Pekinie już od samego początku rozgrywane było na niezwykle wysokim poziomie. Vekić co chwila atakowała swoim niezwykle mocnym forhendem, co dość niespodziewanie przyniosło jej przełamanie, stawiając Świątek w trudnej sytuacji już na starcie meczu. W meczu brakowało krótkich akcji, o każdy punkt trzeba było walczyć, a takich wymian jak poniżej było niezwykle dużo.
Świątek szybko miała okazję na przełamanie powrotne, lecz jej nie wykorzystała. Vekić w szóstym gemie miała chwilę słabości, popełniając aż trzy niewymuszone błędy z rzędu. Szybko jednak się otrząsnęła i nie dała dojść do głosu Polce.
To jedno przełamanie dla Vekić okazało się kluczowe w pierwszym secie. Chorwatka wygrała 6:4. Mimo że Świątek nie popełniała wielu błędów, to nie potrafiła znaleźć sposobu na dobrze dysponowaną rywalkę, która od samego początku do końca narzucała Polce swoje tempo gry.
To nie był koniec dobrej gry chorwackiej tenisistki. Świątek już na początku drugiej partii została przełamana, a jej sytuacja w tym starciu zaczęła być coraz trudniejsza. Co gorsze, po Polce nie było widać, żeby miała plan na ten mecz. Zaczęły się nerwowe rozmowy z Maciejem Ryszczukiem, a także gesty bezradności.
Czas upływał, a sytuacja na korcie nie ulegała zmianie. Świątek męczyła się na korcie, spieszyła się, a każdy kolejny punkt przychodził jej z niezwykłą trudnością. Natomiast Vekić emanowała spokojem i przyjemnością z gry.
Odrodzenie Igi Świątek w Pekinie
Kiedy wydawało się, że mecz nieubłaganie zmierza ku końcowi, przy stanie 2:5 w Świątek wstąpiły świeże siły. Zaliczyła jedno przełamanie powrotne, żeby potem doprowadzić do remisu. Ostatecznie doszło do tie-breaka. Polka go zdominowała, wygrywając 7-0 i jednocześnie przedłużając swoje szanse na wygraną w tym meczu.
Decydująca partia błyskawicznie przyniosła pierwsze przełamania. Każda z zawodniczek zaliczyła po jednym przełamaniu. Jednak z upływem czasu swoją przewagę zaczęła potwierdzać Świątek. Polka zaliczyła jeszcze jedno przełamanie, które dało jej zwycięstwo 4:6, 7:6(0), 6:2. W 4. rundzie zmierzy się z Ivą Jović, która pokonała 6:1, 7:5 Kamillę Rachimową.
Wyboista droga Świątek do WTA Finals
W stolicy Chin polska tenisistka walczy również o WTA Finals. Świątek, odwracając losy tego meczu i awansując do 4. rundy, przedłużyła swoje szanse na listopadowy występ w Indian Wells. Nadal jednak jej sytuacja nie jest najlepsza. Do siódmej w zestawieniu WTA Race Karoliny Muchovej traci 816 pkt. Polka ma obecnie 3704 pkt (120 pkt za występ w Pekinie).
Taka sytuacja oznacza, że jeśli Świątek liczy na występ w Stanach Zjednoczonych, nadal musi zaliczyć bardzo dobry występ w Pekinie oraz w turniejach WTA 1000 w Wuhan i WTA 500 w Ningbo lub Tokio. Jednocześnie musi liczyć na gorsze występy Marty Kostiuk (3910 pkt) i Karoliny Muchovej (4520 pkt).
Warto dodać, że w zestawieniu WTA Race przed Polką jest jeszcze Linda Noskova, lecz Czeszka dzięki zwycięstwu w Wimbledonie ma zagwarantowany występ w Indian Wells.