Sport

Oto najlepsza XI Mistrzostw Świata według TVP!

Źródło: Sport.tvp.pl
Dodano: 21.07.2026
Foto / Źródło: Sport.tvp.pl
Foto / Źródło: Sport.tvp.pl
Share
Udostępnij

Mistrzostwa świata 2026 dobiegły końca. Miały wielu bohaterów, ale miejsce w najlepszej XI turnieju znalazło się tylko dla nielicznych. Wybór nie był łatwy, bo rywalizacja na wielu pozycjach rozstrzygała się do samego końca. Ostatecznie zespół został złożony w dużej mierze z piłkarzy nowych mistrzów świata, czyli Hiszpanów. Zobaczcie, kogo wytypowali komentatorzy TVP Sport.

Jak prezentuje się najlepsza XI mistrzostw świata 2026?

Unai Simon – siedem czystych kont, tylko jedna bramka stracona. Podważano, czy to właśnie Simon powinien stać między słupkami. On jednak udowodnił, że bezapelacyjnie jest numerem jeden. W finale zaliczył bardzo ważną interwencję przy przecięciu podania do Messiego. Mimo tego, że praktyce nie obronił żadnego strzału w wielkim finale, to i tak zdobył statuetkę dla najlepszego bramkarza turnieju. Za nim bardzo udane zmagania. 

Pedro Porro – Cafu z EstremaduryMundialowe odkrycie. Zawodnik Tottenhamu niedawno drżał o byt w Premier League, a chwilę później został najlepszym prawym obrońcą mistrzostw świata. Wykonał mnóstwo pracy w odbiorze piłki. Gdy była potrzeba, angażował się też w akcje ofensywne. Efektem zdobyte dwie bramki. W Madrycie ponoć już żałują, że w ostatnich latach nie ściągnięto go do klubu, mimo pojawiającego się zainteresowania.

Pau Cubarsi – masz 19 lat i grasz szefa w mistrzostwach świata. Cubarsi rozegrał fenomenalny turniej. Zresztą jak cała hiszpańska obrona, która straciła tylko jednego gola. Stoper Barcelony, poza atutami w defensywie, imponował też odważnym wyprowadzeniem piłki. Gdy pojawiało się miejsce, szukał strzałów z dystansu. Grając tak wysoko, trzeba zachowywać szczególną czujność po stracie piłki. Cubarsi wykazywał skupienie na najwyższym poziomie. To by znakomity turniej w jego wykonaniu.

Dayot Upamecano – świetnym świadectwem jego wpływu na drużynę była zmiana w przerwie meczu z Anglią. Pojawił się na boisku i błyskawicznie wpłynął na zespół. Poza samą skutecznością w destrukcji, pomagał pod względem mentalnym. Podpowiadał, motywował, a gdy było trzeba, to zganił. Odegrał ogromną rolę w tym, że Francja dotarła do półfinału. 

Marc Cucurella – już w trakcie turnieju podpisał kontrakt z Realem Madryt. Królewscy zrobili znakomity ruch, bo akcje byłego już gracza Chelsea poszły znacząco w górę. Można mieć do niego pretensje za grę w klubie, ale gdy zakłada trykot reprezentacji, wchodzi w tryb bestii. Olbrzymia pewność siebie. Dziesiątki przebiegniętych kilometrów. Nękał obrońców rywali rajdami bocznymi sektorami boiska. 

Rodri – wybrany najlepszym piłkarzem mistrzostw świata. Wrócił do formy z czasów, gdy wygrywał Złotą Piłkę. Absolutny szef środka pola. Biegał najwięcej ze wszystkich, ustalał tempo akcji, gubił pressing rywala. Po tym, jak przez wiele miesięcy walczył o powrót do zdrowia, a następnie do najlepszej dyspozycji, wreszcie mógł udowodnić, że wciąż potrafi grać na nieosiągalnym dla innych poziomie. Pracowitość i cierpliwość popłaciły. 

Jude Bellingham – dojechał z formą na mistrzostwa świata. Rządził w środku pola Anglików. Przeszedł do historii jako pierwszy pomocnik z siedmioma golami w mistrzostwach świata. Ten ostatni przepięknej urody, gdy mijał francuskich obrońców jak tyczki. Wraca do domu z medalem na szyi – pierwszym dla kadry od 1966 roku. Gdyby Synowie Albionu zgarnęli złoto, to Bellingham mógłby rywalizować nawet o tytuł MVP. 

Michael Olise – pobił rekord legendarnego Pele w liczbie asyst na jednym turnieju. Olise zanotował ich aż siedem. Przechodził samego siebie. Wydaje się, jakby robił to od niechcenia, a efekt końcowy jest taki, że wielu kibicom opadają szczęki. To był jego sezon i znakomity mundial. Bayern upiera się, że nie sprzeda go nawet za 200 milionów euro i chyba ma rację. Jest wart jeszcze więcej. Na minus, że kończy turniej bez gola.

Erling Haaland – wziął na swoje barki reprezentację Norwegii. Mógł być nieobecny w meczu przez pierwsze 30 minut. Nagle dostawał piłkę i działy się cuda. Skończył turniej z siedmioma golami, a przecież nie zagrał w jednym meczu. Ogółem w kadrze ma już 62 trafienia w 55 spotkaniach. Kosmita. On i Mbappe będą pewnie przebijać się w rekordach strzeleckich w kolejnych mundialach. 

Kylian Mbappe – zakończył turniej jako najlepszy strzelec mistrzostw świata w historii. Podważano to, czy będzie w odpowiedniej formie. Szybko rozwijał wątpliwości i pokazał, co znaczy być liderem. 10 goli w jednych zmaganiach to fenomenalny rezultat. Nie wystarczyło na finał, ale napastnik Realu Madryt udowodnił, że jest jednym z najlepszych piłkarzy na świecie. 

Leo Messi – gdyby 39-latek doprowadził Argentynę do drugiego mistrzostwa świata z rzędu, to nie wiadomo, czy w historii piłki nożnej znalazłby się jeszcze ktoś, kto przebiłby ten wyczyn. Messi i tak jest wielki. Zagrał kosmiczny turniej, spuentowany ośmioma golami i czterema asystami. Choć w finale nie miał nic do powiedzenia, to nie może to zamazywać obrazu na to, jak znakomicie zaprezentował się na amerykańskiej ziemie. Jego – prawdopodobnie – mundialowy last dance wypadł wybitnie. Będzie można o tym wspominać latami. 

Share
Udostępnij

Nasi partnerzy