Mistrzostwa świata 2026 dobiegły końca. Miały wielu bohaterów, ale miejsce w najlepszej XI turnieju znalazło się tylko dla nielicznych. Wybór nie był łatwy, bo rywalizacja na wielu pozycjach rozstrzygała się do samego końca. Ostatecznie zespół został złożony w dużej mierze z piłkarzy nowych mistrzów świata, czyli Hiszpanów. Zobaczcie, kogo wytypowali komentatorzy TVP Sport.
Jak prezentuje się najlepsza XI mistrzostw świata 2026?
Unai Simon– siedem czystych kont, tylko jedna bramka stracona. Podważano, czy to właśnie Simon powinien stać między słupkami. On jednak udowodnił, że bezapelacyjnie jest numerem jeden. W finale zaliczył bardzo ważną interwencję przy przecięciu podania do Messiego. Mimo tego, że praktyce nie obronił żadnego strzału w wielkim finale, to i tak zdobył statuetkę dla najlepszego bramkarza turnieju. Za nim bardzo udane zmagania.
Pedro Porro – Cafu z Estremadury. Mundialowe odkrycie. Zawodnik Tottenhamu niedawno drżał o byt w Premier League, a chwilę później został najlepszym prawym obrońcą mistrzostw świata. Wykonał mnóstwo pracy w odbiorze piłki. Gdy była potrzeba, angażował się też w akcje ofensywne. Efektem zdobyte dwie bramki. W Madrycie ponoć już żałują, że w ostatnich latach nie ściągnięto go do klubu, mimo pojawiającego się zainteresowania.
Pau Cubarsi – masz 19 lat i grasz szefa w mistrzostwach świata. Cubarsi rozegrał fenomenalny turniej. Zresztą jak cała hiszpańska obrona, która straciła tylko jednego gola. Stoper Barcelony, poza atutami w defensywie, imponował też odważnym wyprowadzeniem piłki. Gdy pojawiało się miejsce, szukał strzałów z dystansu. Grając tak wysoko, trzeba zachowywać szczególną czujność po stracie piłki. Cubarsi wykazywał skupienie na najwyższym poziomie. To by znakomity turniej w jego wykonaniu.
Dayot Upamecano – świetnym świadectwem jego wpływu na drużynę była zmiana w przerwie meczu z Anglią. Pojawił się na boisku i błyskawicznie wpłynął na zespół. Poza samą skutecznością w destrukcji, pomagał pod względem mentalnym. Podpowiadał, motywował, a gdy było trzeba, to zganił. Odegrał ogromną rolę w tym, że Francja dotarła do półfinału.
Marc Cucurella – już w trakcie turnieju podpisał kontrakt z Realem Madryt. Królewscy zrobili znakomity ruch, bo akcje byłego już gracza Chelsea poszły znacząco w górę. Można mieć do niego pretensje za grę w klubie, ale gdy zakłada trykot reprezentacji, wchodzi w tryb bestii. Olbrzymia pewność siebie. Dziesiątki przebiegniętych kilometrów. Nękał obrońców rywali rajdami bocznymi sektorami boiska.
Rodri– wybrany najlepszym piłkarzem mistrzostw świata. Wrócił do formy z czasów, gdy wygrywał Złotą Piłkę. Absolutny szef środka pola. Biegał najwięcej ze wszystkich, ustalał tempo akcji, gubił pressing rywala. Po tym, jak przez wiele miesięcy walczył o powrót do zdrowia, a następnie do najlepszej dyspozycji, wreszcie mógł udowodnić, że wciąż potrafi grać na nieosiągalnym dla innych poziomie. Pracowitość i cierpliwość popłaciły.
Jude Bellingham– dojechał z formą na mistrzostwa świata. Rządził w środku pola Anglików. Przeszedł do historii jako pierwszy pomocnik z siedmioma golami w mistrzostwach świata. Ten ostatni przepięknej urody, gdy mijał francuskich obrońców jak tyczki. Wraca do domu z medalem na szyi – pierwszym dla kadry od 1966 roku. Gdyby Synowie Albionu zgarnęli złoto, to Bellingham mógłby rywalizować nawet o tytuł MVP.
Michael Olise – pobił rekord legendarnego Pele w liczbie asyst na jednym turnieju. Olise zanotował ich aż siedem. Przechodził samego siebie. Wydaje się, jakby robił to od niechcenia, a efekt końcowy jest taki, że wielu kibicom opadają szczęki. To był jego sezon i znakomity mundial. Bayern upiera się, że nie sprzeda go nawet za 200 milionów euro i chyba ma rację. Jest wart jeszcze więcej. Na minus, że kończy turniej bez gola.
Erling Haaland – wziął na swoje barki reprezentację Norwegii. Mógł być nieobecny w meczu przez pierwsze 30 minut. Nagle dostawał piłkę i działy się cuda. Skończył turniej z siedmioma golami, a przecież nie zagrał w jednym meczu. Ogółem w kadrze ma już 62 trafienia w 55 spotkaniach. Kosmita. On i Mbappe będą pewnie przebijać się w rekordach strzeleckich w kolejnych mundialach.
Kylian Mbappe – zakończył turniej jako najlepszy strzelec mistrzostw świata w historii. Podważano to, czy będzie w odpowiedniej formie. Szybko rozwijał wątpliwości i pokazał, co znaczy być liderem. 10 goli w jednych zmaganiach to fenomenalny rezultat. Nie wystarczyło na finał, ale napastnik Realu Madryt udowodnił, że jest jednym z najlepszych piłkarzy na świecie.
Leo Messi – gdyby 39-latek doprowadził Argentynę do drugiego mistrzostwa świata z rzędu, to nie wiadomo, czy w historii piłki nożnej znalazłby się jeszcze ktoś, kto przebiłby ten wyczyn. Messi i tak jest wielki. Zagrał kosmiczny turniej, spuentowany ośmioma golami i czterema asystami. Choć w finale nie miał nic do powiedzenia, to nie może to zamazywać obrazu na to, jak znakomicie zaprezentował się na amerykańskiej ziemie. Jego – prawdopodobnie – mundialowy last dance wypadł wybitnie. Będzie można o tym wspominać latami.
Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.
Ściśle niezbędne ciasteczka
Niezbędne ciasteczka powinny być zawsze włączone, abyśmy mogli zapisać twoje preferencje dotyczące ustawień ciasteczek.
Jeśli wyłączysz to ciasteczko, nie będziemy mogli zapisać twoich preferencji. Oznacza to, że za każdym razem, gdy odwiedzasz tę stronę, musisz ponownie włączyć lub wyłączyć ciasteczka.