Reklama
REKLAMA
Automatycznie wyświetlimy artykuł za 10 sekund
Przejdź do artykułu
Reklama
Reklama

Alicja w krainie literatury dziecięcej

A A A
Anna Olech

Dodano: 31-05-2013

fot. T. Poźniak

fot. T. Poźniak

GALERIA ZDJĘĆ
fot. T. Poźniak
Pierwszy wiersz dla dzieci przyszedł jej do głowy w trakcie gotowania zupy pomidorowej. W ogóle najlepsze pomysły pojawiają się w trakcie codziennych czynności. Pierwsza bajka powstała jako wieczorna opowieść dla jej malutkiego synka. Dziś syn dorósł, a przygód Jeżyka słuchają do poduszki inne dzieci, wchodząc w ten sposób w świat literatury. Alicja Ungeheuer-Gołąb doskonale wie, jakie to ważne, bo owszem, jest poetką i pisze bajki, ale przede wszystkim jest literaturoznawcą dziecięcym. I stanowczo podkreśla, że literatura dziecięca jest równie ważna, jak ta „dorosła”, bo przecież bajki, wiersze, wyliczanki, rymowanki, kołysanki – to wszystko kształtuje tego dorosłego, który sięga po „dorosłe” książki. 
 
Ustalony wcześniej czas rozmowy z Alicją Ungeheuer-Gołąb to za mało, stwierdzam, gdy zbliża się koniec spotkania. Czas upłynął błyskawicznie. Ale gdy zaczęła opowiadać o sobie, swojej twórczości - dla czytelników najmłodszych i tych starszych, o literaturze dziecięcej, jej roli i wpływie na dziecko i jego rozwój, zamieniłam się w słuch. Dosłownie. Chłonęłam informacje i wiedzę, bo Alicja Ungeheuer-Gołąb to poetka i bajkopisarka, ale przede wszystkim literaturoznawczymi w zakresie literatury dziecięcej, profesor Uniwersytetu Rzeszowskiego na Wydziale Pedagogiczno-Artystycznym.
Reklama
 
Na jabłoni siedzi ptak…
 
- Byłam dzieckiem literackim - tak mówi o sobie, wykorzystując określenie prof. Alicji Baluch, promotorki jej pracy doktorskiej. - Miałam uważających rodziców, szczególnie mamę, która zapisywała moje pierwsze wypowiedzi, wierszyki. I to też jest wskazówka dla rodziców, że kiedy dziecko coś takiego robi, to należy zwrócić na to uwagę, bo ono wtedy wie, że jest to ważne. 
 
Mała Ala, mając trzy latka, powiedziała: „Na jabłoni siedzi ptak, śpiewa sobie tak”. - Moja mama uznała, że to jest wiersz i zapisała te słowa. Potem po rodzinie rozeszła się wieść, że Ala tworzy, będąc tak małym dzieckiem. Choć dziś to raczej taki żart, anegdota, to dla mnie jako dziecka pewnie miało to znaczenie - wspomina prof. Ungeheuer-Gołąb. Pisała od dzieciństwa, jako nastolatka pisała pamiętnik, ale też poezję. Pierwsze wiersze nie były przeznaczone dla dzieci, raczej dla dorosłych, niektóre poruszały nawet problemy egzystencjalne. Będąc w 3-4 klasie podstawówki miała zeszyt, w którym prowadziła dokumentację twórczą. To były jej pierwsze próby poetyckie. 
 
17-letnia Alicja miała już złożony pierwszy tomik poezji. Wiersze poddała surowej autokrytyce, przepisała na maszynie do pisania, pocięła na karteczki, dziurkaczem zrobiła dziurki, zawiązała wszystko sznurkiem, zrobiła okładkę z szarego papieru, narysowała portret na okładce i podarowała swojej mamie na Dzień Matki.
 
- Bardzo się ucieszyła tym tomikiem, wzięła go i schowała do torebki - wspomina pani Alicja. - Przez lata torebki się zmieniały, a kiedy zmarła i musiałam zrobić porządek z jej ostatnią torebką, znalazłam w niej ten tomik. Trochę sfatygowany, ale to znaczy, że przez cały ten czas, przez 30 lat, mama przekładała go z  torebki do torebki, podczytywała go i wracała do niego.
Reklama

Po 20 latach od „premierowego”, jednoegzamplarzowego wydania, wiersze ukazały się jako tomik „Dotknięcia” i miał bardzo dobrą recenzję w „Dekadzie Literackiej”. Na studiach pedagogicznych na ówczesnej Wyższej Szkole Pedagogicznej w Rzeszowie pani Alicja współpracowała z sekcją literacką polonistów uczelni. Jednak dopiero w 1997 roku Stanisław Dłuski, rzeszowski poeta i wykładowca na Wydziale Filologicznym, pomógł jej wydać te młodzieńcze wiersze. Pojawiły się one w formie maleńkiej broszurki, z recenzją Dłuskiego, jako produkcja początkującej wówczas „Frazy”. Cztery lata później wydała je z numerem ISBN w Towarzystwie Literackim im. Stanisława Piętaka z ilustracją na okładce wykonaną przez Maćka Majewskiego.
 
Kolejny tomik, także z okładką zaprojektowaną przez Majewskiego, to „Kęsy życia. Jedną z części są wiersze pt. „Od córki”, poświęcone jej matce. - To wyjątkowe wiersze. Niektóre z nich pisałam, gdy moja matka umierała, więc są pełne bólu, właściwie rozpaczy. Ale pierwszy ma datę z 1976 roku, obejmują całą naszą historię – moją i mojej matki. Ów czas, który sprezentował nam los od mojego urodzenia do jej śmierci zawarłam w osiemnastu wierszach. Są interesujące dlatego, że nie było w twórczości polskiej w tamtym czasie, w 2004 roku, twórczości kobiety do kobiety, kobiety o kobiecie, córki do matki, a to jest niezwykle interesujące sprzężenie - mówi poetka. Teksty z obydwu tomików były tłumaczone na język czeski.
 
Od „Rozmowy” się zaczęło
 
Inspiracją dla pisania o dzieciach i dla dzieci było macierzyństwo. Chociaż już wcześniej interesowała się literaturą dziecięcą, pracę magisterską na studiach pedagogicznych pisała z literatury dziecięcej właśnie. - Gotując zupę pomidorową, która jest moją najlepszą zupą, nagle się oderwałam, odłożyłam łyżkę, złapałam jakąś zwykłą kopertę, która leżała na stole i zapisałam tekst. Tak powstała „Rozmowa”. Później ten wiersz był moim debiutem w literaturze dziecięcej i ukazał się w „Misiu”. Zresztą większość takich metaforycznych rzeczy przychodzi mi do głowy w trakcie codziennych sytuacji - opowiada Alicja Ungeheuer-Gołąb. 
Reklama
 
Jej wiersze były drukowane w „Kapitanie Muzyczce”, piśmie dla dzieci, które w 1999 roku wymyślił Pascal Kaas. Potem wydało je Wydawnictwo Skrzat  z ilustracjami Magdy Kapeli jako tomik „Dookoła Ciebie”. W „Kapitanie…”debiutował też Jeżyk. To bohater książki „Przygody Jeżyka spod Jabłoni”, która w „Kapitanie…” była drukowana we fragmentach, a w całości wydało ją Wydawnictwo Skrzat.
 
- Książka o Jeżu jest związana z dzieciństwem mojego syna, któremu we wczesnym dzieciństwie, z mężem codziennie opowiadaliśmy bajkę o Jeżyku. To jest taka polska zwykła bajeczka, dla polskich dzieci, bez bardzo trudnej narracji, bez żadnych cudów, bez wyszukanych sytuacji, z ilustracjami w starej konwencji autorstwa Kazimierza Wasilewskiego. Właśnie powstaje druga część - zdradza pani Alicja.
 
„Jeż” świetnie się sprzedaje. Historyjki wymyślane dla syna pani Alicji dziś czytają rodzice w całej Polsce swoim pociechom do poduszki. Natomiast druga książka „O Taju, Jasiu i Rowerku” była typowana do Nagrody Literackiej im. Kornela Makuszyńskiego. Pani Alicja jest też autorką tekstów piosenek dla szantowego zespołu Klang oraz dla Teatru Maska.

Nigdy nie jest za wcześnie

Alicja Ungeheuer-Gołąb przyznaje, że czytelnictwo dla dzieci i wśród dzieci przeżywa kryzys. Niestety, tak jak w przypadku literatury dla dorosłych. Nie jest żadnym odkryciem stwierdzenie, że dzieci nie chcą czytać, wolą oglądać filmy, bajki animowane. Pojawiają się nawet opinie wśród nauczycieli, że dzieci nie reagują już na polecenia wydawane „na słuch”, czasem nie rozumieją też tekstu, który jest tylko zapisany. Muszą mieć obraz.
 
- To są pokolenia obrazu - mówi pani Alicja. - Nie jesteśmy w stanie tego zahamować, ale równocześnie uważam, że książka papierowa nigdy nie zniknie, bo człowiek ma też zmysł dotyku i potrzebuje takiego kontaktu, chce czytać. Jednak na pewno będzie ona miała mniejszy wpływ na człowieka niż wcześniej. Obrazy atakują z każdej strony i dziecko wyrasta na dorosłego, który musi widzieć. Nie wiem czy to dobrze czy źle, dopiero za jakiś czas będzie można to ocenić, ale na pewno niedobrze by się stało, gdybyśmy całkowicie odeszli od opowieści. Narracja towarzyszyła człowiekowi od okresu pierwotnego i do dzisiaj jest cenna. Nawet zwykła rozmowa. Bo czymże innym jest czytanie, jak nie rozmową z samym sobą albo z przyjacielem? Przecież mówi do nas ktoś, z kim się utożsamiamy albo kogo chcemy wysłuchać. Wiele mówi o tym współczesna teoria odbioru.
Reklama

Według Alicji Ungeheuer-Gołąb, ratunkiem jest edukacja rodziców, bo jeżeli rodzice będą z dzieckiem rozmawiać, będą mu opowiadać, będą mieć książki, szanować je i mówić, że fajnie jest poczytać książkę i sami będą czytać, to dziecko będzie czytało, równocześnie interesując się grami komputerowymi, filmami czy sportem.
 
Kiedy zatem zacząć zaprzyjaźniać malucha z literaturą? - Już w kołysce – odpowiada Alicja Ungeheuer-Gołąb. - Kiedy dziecko coś wykrzykuje, gaworzy, to są to już pierwsze oznaki form artystycznych. W pierwszym kołysankach i zaśpiewach są przecież pierwsze liryczne momenty, to przecież mowa uczuć, bo kołysanka uczy miłości. Wszelkie onomatopeje, jak: piesek – hau, kotek – miau, to przecież wstęp do Białoszewskiego, który mówi: „przyszła sio (pielę), poszła sio (pielę)”. Dorosły zastanawia się, co to znaczy, a dziecko by wiedziało, bo przecież w ten właśnie sposób mówi, kiedy jest małe. Te formy później pojawiają się w folklorze dziecięcym. Dzieci same między sobą kolportują różne dziwne wierszyki, które są budowane na takiej zasadzie, jak teksty nonsensowne poetów z lat 60.–70. XX wieku, którzy inspirowali się dziecięcością.
 
Czytanie to nie tylko czytanie

I jeszcze jedna ważna kwestia – na literaturę nigdy nie jest za wcześnie. Nawet całkiem małe dziecko jest skłonne słuchać, a że teatrem działań malutkiego dziecka jest jego ciało, dlatego tak ważny jest dotyk. - Kiedy mówimy do dziecka: „Idzie rak, nieborak, jak uszczypie będzie znak” to powtarzamy tekst, który się rymuje, który ma sens i który ma działanie dotykowe. Idziemy po ciele dziecka, „tupiemy”, i z tym ruchem związane jest jakieś uczucie. Dziecko odczuwa albo przyjemność, albo jakiś niepokój, pojawia się emocja, bo to uszczypnięcie jest takim punktem kulminacyjnym. Przecież odbiór tekstu literackiego to głównie emocje i te odczucia pozostają z dzieckiem do końca życia - tłumaczy Alicja Ungeheuer-Gołąb.
Reklama
 
Ale czytanie dziecku bajek, wierszyków i rymowanek, opowiadanie historyjek, nawet zwykłe „guganie” do dziecka, ma zdecydowanie głębszy sens niż mogłoby się nam wydawać. We wczesnym dzieciństwie istnieje coś takiego, jak funkcja fatyczna języka. To rozmowa dziecka, w której trudno odnaleźć semantyczną stronę, ale jednak jest to rozmowa, ponieważ jest podtrzymywany kontakt. W takiej sytuacji ważne jest też, że gdy małe dziecko siedzi na kolanach mamy lub taty, bliziutko, przytula się i słucha opowieści, to rodzic wtedy nie zajmuje się niczym innym. Jest tylko dla dziecka. A tych pierwszych opowiadań mamy lub śpiewów kołysanki dziecko słucha nie dlatego, że chce słuchać opowieści, ale dlatego, że chce być blisko tej osoby, która jest dla niego ważna. Wtedy właśnie pojawia się uczucie przyjemności kojarzone z tekstem. To uczucie, jeśli jest powtarzalne, zostaje z dzieckiem na zawsze. I nawet jeśli w jakimś okresie życia przestaje czytać ono, to po latach chce sobie przypomnieć te przyjemne i bezpiecznie chwile, i sięga po książkę. Bo te dobre wspomnienia wiążą się z momentami, gdy mama czytała bajkę. 
 
Do dziecka wspinaj się na palce
 
To dowodzi, jak bardzo niesprawiedliwym i krzywdzącym jest twierdzenie, że literatura dziecięca to literatura gorszej kategorii, że to ot, takie wierszyki dla dzieci, deprecjonuje się ich wartość. Stanowczo nie zgadza się z takim podejściem Alicja Ungeheuer-Gołąb: - Ci, którzy tak twierdzą, deprecjonują samo dziecko. Jest ogromnie dużo ludzi, którzy wkładają mnóstwo wysiłku w ideę korczakowską, żeby dziecko miało wartość, by było postrzegane jako wartość. Jednak czasem spotykam się z zupełnie odmiennymi zachowaniami dorosłych. Bywa nawet, że jeżeli ktoś się dowiaduje, że jestem badaczką literatury dziecięcej, to czar pryska. Ale dla mnie to nobilitacja.
Reklama
 
Żeby pisać o dziecku, to jak mówił Korczak – trzeba wspiąć się na palce. I ja się wspinam na te palce od kilkudziesięciu już lat i dobrze się z tym czuję, bo dziecko dla mnie jest wartością. Szanuję dzieci. Kiedy mam do czynienia z dzieckiem to jest ono dla mnie tak samo ważne, jak człowiek dorosły. Mówię do niego pełnym imieniem, pytam je jakbym pytała dorosłego, dowiaduję się od niego mądrych rzeczy, chcę, żeby zadecydowało o czymś, żeby się czuło ważne. Bo to, że nam się wydaje, że dzieci czują się ważne, to jest tylko pozór. One się czasem niesfornie zachowują, bo po prostu chcą się czuć ważne. Natomiast od chcenia do rzeczywistego poczucia ważności, wartości własnej, jest jeszcze daleka droga. I dorosły często ją niszczy. A deprecjonowanie dziecka, paradoksalnie jest najbardziej krzywdzące nie dla niego, bo ono wyrośnie z dzieciństwa, ale dla dorosłego, którym kiedyś ono będzie, który przez całe życie będzie niósł na sobie garb swojego mało ważnego dzieciństwa - podsumowuje pani Alicja.
Reklama
Reklama
Reklama
zobacz więcej

POLECANE

RZESZÓW WEATHER
Reklama

NASI PARTNERZY

zamknij

Szanowny Czytelniku !

Zanim klikniesz „Zgadzam się” lub zamkniesz to okno, prosimy o przeczytanie tej informacji. Prosimy w niej o Twoją dobrowolną zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz przekazujemy informacje o tzw. cookies i o przetwarzaniu przez nas Twoich danych osobowych. Klikając „Zgadzam się” lub zamykając okno, zgadzasz się na poniższe. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres.

Zgoda

Jeśli chcesz zgodzić się na przetwarzanie przez Zaufanych Partnerów Grupy SAGIER Twoich danych osobowych, które udostępniasz w historii przeglądania stron i aplikacji internetowych, w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i w aplikacjach w celu ustalenia Twoich potencjalnych zainteresowań dla dostosowania reklamy i oferty) w tym na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie takich znaczników, kliknij przycisk „Przejdź do serwisu” lub zamknij to okno.
Jeśli nie chcesz wyrazić zgody, kliknij „Nie teraz”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz edytować zakres zgody, w tym wycofać ją całkowicie, przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Powyższa zgoda dotyczy przetwarzania Twoich danych osobowych w celach marketingowych Zaufanych Partnerów. Zaufani Partnerzy to firmy z obszaru e-commerce i reklamodawcy oraz działające w ich imieniu domy mediowe i podobne organizacje, z którymi Grupa SAGIER współpracuje.
Podmioty z Grupy SAGIER w ramach udostępnianych przez siebie usług internetowych przetwarzają Twoje dane we własnych celach marketingowych w oparciu o prawnie uzasadniony, wspólny interes podmiotów Grupy SAGIER. Przetwarzanie takie nie wymaga dodatkowej zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić. O ile nie zdecydujesz inaczej, dokonując stosownych zmian ustawień w Twojej przeglądarce, podmioty z Grupy SAGIER będą również instalować na Twoich urządzeniach pliki cookies i podobne oraz odczytywać informacje z takich plików. Bliższe informacje o cookies znajdziesz w akapicie „Cookies” pod koniec tej informacji.

Administrator danych osobowych

Administratorami Twoich danych są podmioty z Grupy SAGIER czyli podmioty z grupy kapitałowej SAGIER, w której skład wchodzą Sagier Sp. z o.o. ul. Mieszka I 48/50, 35-303 Rzeszów oraz Podmioty Zależne. Ponadto, w świetle obowiązującego prawa, administratorami Twoich danych w ramach poszczególnych Usług mogą być również Zaufani Partnerzy, w tym klienci.
PODMIOTY ZALEŻNE:
http://www.biznesistyl.pl/
http://poradnikbudowlany.eu/
http://modnieizdrowo.pl/
http://www.sagier.pl/
Jeżeli wyrazisz zgodę, o którą wyżej prosimy, administratorami Twoich danych osobowych będą także nasi Zaufani Partnerzy. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie na stronie naszej polityki prywatności i tam też zmodyfikować lub cofnąć swoje zgody.

Podstawa i cel przetwarzania

Twoje dane przetwarzamy w następujących celach:
• 1. Jeśli zawieramy z Tobą umowę o realizację danej usługi (np. usługi zapewniającej Ci możliwość zapoznania się z jednym z naszych serwisów w oparciu o treść regulaminu tego serwisu), to możemy przetwarzać Twoje dane w zakresie niezbędnym do realizacji tej umowy.
• 2. Zapewnianie bezpieczeństwa usługi (np. sprawdzenie, czy do Twojego konta nie loguje się nieuprawniona osoba), dokonanie pomiarów statystycznych, ulepszanie naszych usług i dopasowanie ich do potrzeb i wygody użytkowników (np. personalizowanie treści w usługach), jak również prowadzenie marketingu i promocji własnych usług (np. jeśli interesujesz się motoryzacją i oglądasz artykuły w biznesistyl.pl lub na innych stronach internetowych, to możemy Ci wyświetlić reklamę dotyczącą artykułu w serwisie biznesistyl.pl/automoto. Takie przetwarzanie danych to realizacja naszych prawnie uzasadnionych interesów.
• 3. Za Twoją zgodą usługi marketingowe dostarczą Ci nasi Zaufani Partnerzy oraz my dla podmiotów trzecich. Aby móc pokazać interesujące Cię reklamy (np. produktu, którego możesz potrzebować) reklamodawcy i ich przedstawiciele chcieliby mieć możliwość przetwarzania Twoich danych związanych z odwiedzanymi przez Ciebie stronami internetowymi. Udzielenie takiej zgody jest dobrowolne, nie musisz jej udzielać, nie pozbawi Cię to dostępu do naszych usług. Masz również możliwość ograniczenia zakresu lub zmiany zgody w dowolnym momencie.

Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania, czyli w przypadku udzielenia zgody do momentu jej cofnięcia, ograniczenia lub innych działań z Twojej strony ograniczających tę zgodę, w przypadku niezbędności danych do wykonania umowy, przez czas jej wykonywania i ewentualnie okres przedawnienia roszczeń z niej (zwykle nie więcej niż 3 lata, a maksymalnie 10 lat), a w przypadku, gdy podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora, do czasu zgłoszenia przez Ciebie skutecznego sprzeciwu.

Przekazywanie danych

Administratorzy danych mogą powierzać Twoje dane podwykonawcom IT, księgowym, agencjom marketingowym etc. Zrobią to jedynie na podstawie umowy o powierzenie przetwarzania danych zobowiązującej taki podmiot do odpowiedniego zabezpieczenia danych i niekorzystania z nich do własnych celów.

Cookies

Na naszych stronach używamy znaczników internetowych takich jak pliki np. cookie lub local storage do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach, aplikacjach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty z Grupy SAGIER oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą dopasowywać reklamy do Twoich preferencji. Cookies to dane informatyczne zapisywane w plikach i przechowywane na Twoim urządzeniu końcowym (tj. twój komputer, tablet, smartphone itp.), które przeglądarka wysyła do serwera przy każdorazowym wejściu na stronę z tego urządzenia, podczas gdy odwiedzasz strony w Internecie. Szczegółową informację na temat plików cookie i ich funkcjonowania znajdziesz pod tym linkiem. Pod tym linkiem znajdziesz także informację o tym jak zmienić ustawienia przeglądarki, aby ograniczyć lub wyłączyć funkcjonowanie plików cookies itp. oraz jak usunąć takie pliki z Twojego urządzenia.

Twoje uprawnienia

Przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych i ich przetwarzania przez nas, inne podmioty z Grupy SAGIER i Zaufanych Partnerów:
1. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych możesz ją w każdej chwili wycofać (cofnięcie zgody oczywiście nie uchyli zgodności z prawem przetwarzania już dokonanego na jej podstawie);
2. Masz również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, którym w Polsce jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Pod tym adresem znajdziesz dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych i Twoich uprawnień.