Starego profilu już nie ma. Firmowa strona została zamknięta, ogłoszenie dawno wygasło. Wpisujemy jednak własne nazwisko w wyszukiwarkę i znajdujemy numer telefonu sprzed kilku lat, zdjęcie z konferencji oraz opis stanowiska, którego od dawna nie zajmujemy. Skąd to wszystko? Część informacji sami kiedyś opublikowaliśmy. Resztę zamieścili inni albo skopiowały kolejne serwisy. Usunięcie jednego konta nie oznacza więc, że porządki zostały zakończone. Czasem dopiero pokazuje, jak dużo pracy jeszcze zostało.
Nie wszystko znajduje się na naszym koncie
Profil w serwisie społecznościowym możemy zwykle zamknąć samodzielnie. Trudniej z fotografią na stronie organizatora szkolenia czy numerem telefonu w katalogu firm. Nie mamy tam dostępu do ustawień, a dane mogły trafić do internetu dawno temu, przy zupełnie innej okazji.
Osobną sprawą są informacje widoczne w wyszukiwarce. Usunięcie odnośnika z wyników nie usuwa treści ze strony, do której prowadził. UODO tłumaczy tę różnicę w poradniku dotyczącym usuwania danych osobowych z internetu. Kto zna bezpośredni adres, nadal może dotrzeć do materiału, jeśli jego wydawca go nie skasował.
Dlatego warto zapisywać konkretne adresy stron. Prośba „usuńcie mnie z internetu” niewiele mówi administratorowi. Wskazanie podstrony, danych i powodu żądania pozwala przynajmniej ustalić, czego dotyczy sprawa.
Strona zniknęła, ale zachowała się jej kopia
Zamknięcie witryny nie musi oznaczać końca jej dostępności. Archiwa internetowe przechowują wcześniejsze wersje stron. Dzięki nim można odtworzyć historię firmy, przeczytać dawny komunikat albo sprawdzić, jak wyglądał serwis przed zmianami.
Dla osoby próbującej ograniczyć widoczność swoich danych oznacza to dodatkowe miejsce do sprawdzenia. Internet Archive umożliwia przesłanie prośby o ocenę wyłączenia strony z Wayback Machine. Samo skasowanie oryginału nie zastępuje jednak takiego kontaktu ani nie przesądza o rozpatrzeniu wniosku.
Są też kopie, których nie znajdziemy przez zwykłe wyszukiwanie: zapisane pliki, zrzuty ekranu, załączniki przesłane dalej. Trudno ustalić, kto je ma. Właśnie dlatego obietnicę całkowitego wymazania wszystkich śladów warto traktować ostrożnie.
Dane firmowe mają własne zasady
Przedsiębiorca może zamknąć działalność i nadal odnajdywać informacje o niej w rejestrze. Wykreślenie wpisu z CEIDG nie oznacza, że znika on z publicznego widoku. Pozostaje informacja o zakończonej działalności.
To ważna różnica między urzędowym rejestrem a prywatnym katalogiem. W pierwszym przypadku zakres przechowywania i udostępniania danych wynika z przepisów. W drugim trzeba ustalić, skąd firma pozyskała informacje i na jakiej podstawie nadal je wykorzystuje.
Nie wszystko, co nam przeszkadza, musi zostać usunięte na żądanie. Nie oznacza to jednak, że każda firma może bez końca korzystać z dowolnych danych znalezionych w sieci.
Co mogą zrobić usługi usuwania danych?
Oprócz publicznych stron istnieją komercyjne bazy. Brokerzy danych mogą łączyć informacje z różnych źródeł i tworzyć profile osób. Użytkownik często nie zna nawet nazw podmiotów, do których musiałby napisać.
Na tym polega wygoda usług pośredniczących w wysyłaniu żądań. Przykładowo, czytając opinie o Incogni – usłudze zautomatyzowanego usuwania danych osobowych z internetu – warto zwrócić uwagę na zakres jej działania, który według opisu automatyzuje kontakt z obsługiwanymi brokerami i ponawia działania związane z usuwaniem danych. Przy ocenie takich rozwiązań warto jednak odróżniać materiały promocyjne od niezależnych testów skuteczności.
Przed zakupem dobrze sprawdzić dostępność w swoim kraju, listę objętych usługą firm i sposób potwierdzania efektów. Wysłanie stu wniosków nie musi oznaczać usunięcia stu profili. Taka usługa nie jest też uniwersalnym sposobem na skasowanie artykułów prasowych, urzędowych wpisów czy cudzych zdjęć.
Od czego zacząć, żeby zobaczyć efekt?
Najpierw od informacji najbardziej kłopotliwych: prywatnego numeru, adresu, nieaktualnego profilu zawodowego. Potem można przejrzeć nieużywane konta i zgody marketingowe. Łatwiej dopilnować kilku konkretnych spraw niż jednocześnie pisać do wszystkich znalezionych serwisów.
Warto znać również granice prawa do bycia zapomnianym. UODO przypomina, że prawo do usunięcia danych nie jest bezwzględne. Żądanie może być uzasadnione choćby wtedy, gdy informacje przestały być potrzebne albo były przetwarzane niezgodnie z prawem.
Po pewnym czasie dobrze powtórzyć wyszukiwanie. Internet nie jest jedną szafką, z której można wyjąć swoją teczkę. Można jednak stopniowo ograniczać liczbę miejsc, w których obca osoba znajdzie nasz telefon, adres czy dawne prywatne sprawy.